29/08/2026
Krajowa Izba Fizjoterapeutów, CO TO MA BYĆ TA „PSEUDOFIZJOTERAPIA”? BO TĄ LOGIKĄ MOŻEMY ZLIKWIDOWAĆ PÓŁ FIZJOTERAPII.
Co właściwie oznacza „pseudofizjoterapia”? Jakie są kryteria i gdzie przebiega granica?
I o jakim „marketingu” mówimy? O pokazywaniu pacjentów i efektów terapii? O mówieniu wprost, czego pacjent może się spodziewać i co sam musi zrobić?
Jeżeli fizjoterapeuta nie obiecuje cudów, nie odradza leczenia medycznego, a w razie potrzeby natychmiast kieruje pacjenta do lekarza lub innego specjalisty — to co tutaj jest „pseudo”?
Bo jeśli zasada brzmi: mały efekt konkretnej metody w konkretnym wskazaniu = PSEUDO, to szykujmy kosz.
Elektroterapia? Kinesiotaping? Masaż? Laser? Terapia manualna? Stretching? Do kosza.
A ćwiczenia?
Metaanaliza dotycząca ćwiczeń przy bólu dolnego odcinka pleców oszacowała udział efektów kontekstowych na ok. 60% obserwowanej redukcji bólu i 69% poprawy niepełnosprawności. To nie znaczy, że „60% ćwiczeń to placebo”. Pokazuje natomiast absurd myślenia: mały efekt specyficzny = pseudoterapia.
To co? Ćwiczenia też wyrzucamy? Zamykamy gabinety? Pacjent ma siedzieć w domu, edukować się sam i od czasu do czasu podnieść lewą i prawą nogę?
Evidence-Based Practice to nie jest czytanie abstractów i chodzenie z pieczątką „PSEUDO”. To połączenie dowodów naukowych, doświadczenia klinicznego oraz potrzeb i sytuacji konkretnego pacjenta.
I jeszcze jedno.
Nie twierdzę, że publikacje KIF były skierowane do mnie lub TOOny Therapy. Ale czysto hipotetycznie — gdyby były, chciałbym konkretów.
Opublikowałem materiał w odpowiedzi na wypowiedzi pana związanego z Waszym środowiskiem jako doradca interdyscyplinarny, który publicznie mnie atakował i publikował treści, które mnie zniesławiały. Na te wypowiedzi odpowiedziałem.
Tego samego dnia na oficjalnym profilu KIF pojawił się materiał, który pokazujemy w filmie, a kilka dni później kolejny wpis o „pseudofizjoterapii”.
Nie twierdzę, że istnieje między tym związek.
Ale jeśli — CZYSTO HIPOTETYCZNIE — miałoby to dotyczyć mnie albo TOOny Therapy, to pytam:
CO KONKRETNIE robimy „pseudo”? KOMU coś obiecaliśmy? KOGO wprowadziliśmy w błąd? JAKIE konkretnie działanie kwestionujecie i NA JAKIEJ PODSTAWIE?
Bo rzucić hasło „PSEUDOFIZJOTERAPIA” jest łatwo.
Trudniej podać definicję, kryteria i konkrety.