Justyna Tyna Elunara

Justyna Tyna Elunara Ich bin Elunara – Autorin, Kreativschreiberin und spirituelle Texterin. Blogartikel, Social-Media-Posts oder kreative Geschichten.

Ich liebe es, Gedanken, Ideen und Geschichten in Worte zu fassen, die berühren und zum Nachdenken anregen.

Sommersonnenwende – Zwischen Licht, Erinnerung und ZeitEs gibt Tage im Jahr, die mehr sind als nur ein Datum im Kalender...
16/06/2026

Sommersonnenwende – Zwischen Licht, Erinnerung und Zeit

Es gibt Tage im Jahr, die mehr sind als nur ein Datum im Kalender. Die Sommersonnenwende gehört für mich dazu.

Schon als Kind hörte ich von meiner Oma Geschichten über diesen besonderen Tag. Sie erklärte mir, dass dies der längste Tag und die kürzeste Nacht des Jahres sei. Damals verstand ich die astronomischen Hintergründe noch nicht, aber ich spürte, dass dieser Tag für viele Menschen etwas Besonderes bedeutete.

Heute, viele Jahre nach ihrem Tod im Jahr 2007, denke ich gerade um die Sommersonnenwende oft an sie zurück. Es sind diese kleinen Erinnerungen, die bleiben. Nicht nur Worte, sondern auch die Gefühle, die mit ihnen verbunden sind.

Historisch wurde die Sommersonnenwende in vielen Kulturen gefeiert. Lange bevor es moderne Kalender gab, beobachteten Menschen den Lauf der Sonne. Die längsten Tage des Jahres waren wichtig für Landwirtschaft, Ernte und Orientierung im Jahreskreis. In vielen Regionen Europas wurden Sonnenfeuer entzündet, Gemeinschaften kamen zusammen und feierten die Kraft des Sommers.

Psychologisch betrachtet erinnert uns die Sommersonnenwende an einen interessanten Gedanken: Jeder Höhepunkt trägt bereits den Beginn einer Veränderung in sich. Ab diesem Tag werden die Tage langsam wieder kürzer. Das Licht erreicht seinen Höhepunkt und beginnt zugleich seinen Rückweg.

Vielleicht liegt genau darin ihre besondere Symbolik.

Die Sommersonnenwende erinnert uns daran, innezuhalten. Wahrzunehmen, was gewachsen ist. Dankbar auf das zu schauen, was bereits erreicht wurde. Nicht aus Mangel, sondern aus Bewusstsein.

Spirituell sehen viele Menschen diesen Tag als Fest des Lichts. Nicht als magisches Ereignis, sondern als Symbol für Klarheit, Lebenskraft und Verbundenheit mit den natürlichen Rhythmen des Lebens.

Für mich ist die Sommersonnenwende heute vor allem eines: eine Brücke zwischen Vergangenheit und Gegenwart. Ein Moment, in dem ich nicht nur an die Sonne denke, sondern auch an meine Oma, die mir diesen Tag einst erklärt hat.

Manche Menschen verlassen diese Welt. Doch ihre Worte begleiten uns weiter – manchmal viele Jahre später, an einem sonnigen Tag im Juni.

☀️

🇵🇱 POLSKI

Przesilenie letnie – między światłem, pamięcią i czasem

Są dni w roku, które są czymś więcej niż tylko datą w kalendarzu. Dla mnie do takich dni należy przesilenie letnie.

Już jako dziecko słuchałam opowieści mojej babci o tym wyjątkowym czasie. To ona wyjaśniła mi, że jest to najdłuższy dzień i najkrótsza noc w roku. Wtedy nie rozumiałam jeszcze astronomii, ale czułam, że ten dzień ma szczególne znaczenie.

Dziś, wiele lat po jej odejściu w 2007 roku, właśnie w okolicach przesilenia letniego często o niej myślę. Pozostają wspomnienia, słowa i uczucia, które z nimi się wiążą.

Historycznie przesilenie letnie było obchodzone przez wiele kultur. Na długo przed powstaniem współczesnych kalendarzy ludzie obserwowali ruch słońca. Najdłuższe dni roku miały ogromne znaczenie dla rolnictwa, zbiorów i organizacji życia.

Psychologicznie przesilenie przypomina nam o czymś ciekawym: każdy szczyt zawiera w sobie początek zmiany. Od tego momentu dni zaczynają stopniowo się skracać. Światło osiąga maksimum i jednocześnie rozpoczyna swoją drogę powrotną.

Może właśnie dlatego ten dzień jest tak wyjątkowy.

Przypomina nam, aby zatrzymać się na chwilę. Zauważyć, co już wyrosło i rozkwitło. Docenić drogę, którą już przeszliśmy.

Duchowo wiele osób postrzega ten dzień jako święto światła, symbol jasności, życiowej energii i harmonii z naturą.

Dla mnie przesilenie letnie jest dziś przede wszystkim mostem między przeszłością a teraźniejszością. Chwilą, w której myślę nie tylko o słońcu, ale także o mojej babci, która kiedyś opowiedziała mi o tym dniu.

☀️

🇬🇧 ENGLISH

Summer Solstice – Between Light, Memory and Time

There are days in the year that feel like more than a date on a calendar. For me, the summer solstice is one of them.

As a child, I often listened to my grandmother talk about this special day. She explained that it was the longest day and the shortest night of the year. At the time, I did not understand the astronomical details, but I could sense that this day carried meaning.

Today, many years after her passing in 2007, I often think of her when the summer solstice approaches. Some memories stay with us not because of their size, but because of the feeling attached to them.

Historically, the summer solstice has been celebrated by many cultures. Long before modern calendars existed, people observed the movement of the sun. The longest days of the year were important for agriculture, harvests and the rhythm of life.

From a psychological perspective, the solstice reminds us of an interesting truth: every peak already contains the beginning of change. From this day forward, daylight slowly begins to decrease. Light reaches its highest point and simultaneously starts its return journey.

Perhaps that is why the solstice feels so meaningful.

It invites us to pause. To recognize what has grown. To appreciate what has already been achieved.

Spiritually, many people view this day as a celebration of light, clarity, vitality and connection with nature.

For me, the summer solstice is a bridge between past and present. A moment when I think not only about the sun, but also about my grandmother, who first taught me about this special day.

Some people leave this world, yet their words continue to travel with us for many years afterwards.

☀️
# hexetyna

16/06/2026

Die Welt prüft dich nicht, um dich zu brechen –
sie prüft dich, um zu sehen,
ob du deine eigene Magie schon kennst

15/06/2026

Das Mutigste, was ein Herz tun kann, ist nach einer Enttäuschung wieder zu vertrauen

14/06/2026

Manchmal ist das Einzige, was bleibt,
ein Gefühl, das keiner mehr sieht

Moderne Hexe unterwegs – Zwischen Wasser, Sonne und vertrauten WegenManchmal braucht die Seele keinen neuen Ort.Manchmal...
13/06/2026

Moderne Hexe unterwegs – Zwischen Wasser, Sonne und vertrauten Wegen

Manchmal braucht die Seele keinen neuen Ort.
Manchmal braucht sie nur einen Ort, an den sie immer wieder zurückkehren darf.

An diesem Samstag zog es meinen Sohn und mich erneut an den Phoenix-See in Dortmund. Die Sonne schien, die Luft war angenehm warm, und alles wirkte ein wenig leichter als sonst. Kein großer Plan, kein besonderes Ziel. Einfach raus, die Natur genießen und den Gedanken freien Lauf lassen.

Während wir am Wasser entlangliefen, schwirrte mir immer wieder das Lied Try von Pink durch den Kopf. Vielleicht, weil es davon erzählt, immer wieder weiterzugehen. Vielleicht, weil das Leben manchmal genau daraus besteht: aufstehen, weitermachen und sich trotzdem kleine schöne Momente erlauben.

Ich habe festgestellt, dass ich oft an Orte zurückkehre, die ich bereits kenne. Früher dachte ich, man müsse ständig Neues entdecken. Heute glaube ich, dass manche Orte eine eigene Energie besitzen. Sie werden zu kleinen Ankern in unserem Leben. Dort fühlen wir uns wohl, dort kommen Gedanken zur Ruhe, dort entstehen neue Ideen.

Der Phoenix-See ist für mich so ein Ort geworden.

Während mein Sohn die Umgebung beobachtete und wir gemeinsam Zeit verbrachten, spürte ich wieder diese Ruhe. Diese kleinen Auszeiten sind oft wertvoller als große Reisen. Ein Tapetenwechsel, ein paar Stunden außerhalb des Alltags und schon sieht die Welt wieder etwas freundlicher aus.

Vielleicht ist das die Magie einer modernen Hexe: nicht immer nach dem Außergewöhnlichen zu suchen, sondern die besonderen Momente im Gewöhnlichen zu entdecken.

An diesem Samstag waren es die Sonne, das Wasser, die Natur, mein Sohn an meiner Seite und ein Lied, das mich daran erinnerte, es immer wieder zu versuchen.

Hashtags:




🇵🇱 Współczesna czarownica w drodze – Między wodą, słońcem i znajomymi ścieżkami

Czasami dusza nie potrzebuje nowego miejsca.
Czasami potrzebuje miejsca, do którego może wracać.

W tę sobotę mój syn i ja ponownie wybraliśmy się nad Phoenix-See w Dortmundzie. Świeciło słońce, było ciepło i spokojnie. Bez planu. Bez pośpiechu. Po prostu spacer i chwila oddechu.

Przez cały czas w głowie brzmiała mi piosenka Try Pink. Przypominała mi, że życie polega na tym, by próbować dalej, nawet wtedy, gdy nie wszystko układa się idealnie.

Coraz częściej zauważam, że wracam do miejsc, które już znam. Nie dlatego, że brakuje mi ciekawości świata, ale dlatego, że niektóre miejsca dają poczucie spokoju i bezpieczeństwa.

Phoenix-See stało się dla mnie właśnie takim miejscem.

Spacerując z synem, poczułam spokój i nową energię. Czasem kilka godzin poza codziennością wystarczy, aby spojrzeć na świat inaczej.

Może właśnie na tym polega magia współczesnej czarownicy – dostrzegać niezwykłość w zwyczajnych chwilach.

Hashtagi:




🇬🇧 Modern Witch on the Road – Between Water, Sunshine and Familiar Paths

Sometimes the soul does not need a new destination.
Sometimes it simply needs a place it can return to.

This Saturday, my son and I visited Phoenix Lake in Dortmund once again. The sun was shining, the air was warm, and everything felt lighter than usual. No plans, no schedule—just a walk, nature, and a chance to let our thoughts wander.

Throughout the day, Try by Pink kept playing in my mind. Maybe because it reminds us to keep moving forward, even when life becomes difficult.

I’ve realized that I often return to places I already know. Not because I don’t want to explore new places, but because some locations become part of who we are. They offer comfort, inspiration, and a sense of peace.

Phoenix Lake has become one of those places for me.

Walking there with my son, I felt my thoughts slowing down and new inspiration taking their place. Sometimes a few hours away from everyday life are enough to recharge the soul.

Perhaps that is the magic of a modern witch: finding extraordinary moments in ordinary days.

Hashtags:

13/06/2026

Versuch es nochmal.
Nicht perfekt.
Nur ehrlich

Wenn Emotionen plötzlich einen neuen Namen bekommenIn den letzten Tagen hat mich ein Gespräch mit meinem Bruder beschäft...
11/06/2026

Wenn Emotionen plötzlich einen neuen Namen bekommen

In den letzten Tagen hat mich ein Gespräch mit meinem Bruder beschäftigt.

Er hat mir Gefühle und Emotionen aus einer Perspektive erklärt, die für mich nicht ganz neu war – aber anders sortiert. Klarer. Strukturierter. Fast so, als hätte jemand ein inneres Chaos kurz stillgelegt und in einzelne, erkennbare Formen zerlegt.

Und genau das hat etwas in mir ausgelöst.

Ich habe angefangen, meine eigenen Emotionen neu zu betrachten. Nicht nur als etwas, das „einfach da ist“, sondern als etwas, das verschiedene Ebenen hat. Gefühle sind nicht immer dasselbe. Und Emotionen schon gar nicht.

Für mich war das lange eher ein einziger innerer Strom – intensiv, manchmal verwirrend, manchmal überfordernd. Ein Zustand, in dem ich reagiert habe, statt zu verstehen.

Jetzt entsteht langsam etwas anderes: Beobachtung.

Ich merke, dass ich beginne zu unterscheiden. Zwischen dem, was ich fühle, und dem, was ich daraus mache. Zwischen einem Impuls und seiner Bedeutung.

Das klingt vielleicht einfach. Ist es aber nicht. Denn wir lernen selten, unsere Innenwelt wirklich zu „lesen“, sondern eher sie zu ertragen oder zu steuern.

Und genau deshalb fühlt sich diese neue Perspektive für mich wie ein kleiner, aber wichtiger Schritt an.

Vielleicht ist das der Beginn von emotionaler Klarheit: nicht weniger zu fühlen, sondern bewusster zu verstehen, was in einem passiert.

Und ich glaube, genau in diesem Moment verändert sich etwas Grundlegendes – nicht im Außen, sondern im Umgang mit sich selbst.



🇵🇱 POLSKI

Kiedy emocje nagle dostają nowe nazwy

W ostatnich dniach bardzo poruszyła mnie rozmowa z moim bratem.

Wytłumaczył mi emocje i uczucia z perspektywy, która nie była dla mnie całkiem nowa, ale była inaczej uporządkowana. Jaśniejsza. Bardziej strukturalna. Jakby ktoś na chwilę zatrzymał wewnętrzny chaos i podzielił go na konkretne, rozpoznawalne elementy.

I to coś we mnie uruchomiło.

Zaczęłam inaczej patrzeć na własne emocje. Nie tylko jako coś, co „po prostu się dzieje”, ale jako coś, co ma różne warstwy. Uczucia i emocje nie zawsze są tym samym.

Długo było to dla mnie raczej jeden intensywny strumień – czasem mylący, czasem przytłaczający. Stan, w którym bardziej reagowałam niż rozumiałam.

Teraz powoli pojawia się coś innego: obserwacja.

Zaczynam zauważać różnicę między tym, co czuję, a tym, co z tym robię. Między impulsem a jego znaczeniem.

To brzmi prosto. Ale takie nie jest. Bo rzadko uczymy się naprawdę „czytać” swój wewnętrzny świat – częściej uczymy się go znosić albo kontrolować.

Dlatego ta nowa perspektywa jest dla mnie małym, ale ważnym krokiem.

Może to początek emocjonalnej klarowności: nie mniej czuć, ale bardziej świadomie rozumieć, co się w nas dzieje.

I być może właśnie w tym momencie zmienia się coś fundamentalnego – nie na zewnątrz, ale w relacji ze sobą samą.



🇬🇧 ENGLISH

When emotions suddenly get new names

In the past few days, a conversation with my brother has stayed with me.

He explained emotions and feelings from a perspective that wasn’t entirely new to me – but it was differently organized. Clearer. More structured. Almost as if someone had briefly paused inner chaos and separated it into distinct, recognizable forms.

And that triggered something in me.

I started looking at my own emotions differently. Not just as something that simply happens, but as something layered. Feelings and emotions are not always the same thing.

For a long time, it felt like one continuous inner stream – intense, sometimes confusing, sometimes overwhelming. A state where I reacted rather than understood.

Now something else is slowly emerging: observation.

I notice I am starting to distinguish between what I feel and what I do with it. Between an impulse and its meaning.

It sounds simple. But it isn’t. Because we are rarely taught to truly “read” our inner world – more often we are taught to endure or control it.

That is why this new perspective feels like a small but important shift for me.

Maybe this is the beginning of emotional clarity: not feeling less, but understanding more consciously what is happening inside.

And perhaps in this very moment, something fundamental is changing – not in the outside world, but in the way I relate to myself

Zwischen den Welten des AlltagsManchmal stelle ich mir vor, dass eine Hexe den ganzen Tag nur Karten legt, Zeichen deute...
10/06/2026

Zwischen den Welten des Alltags

Manchmal stelle ich mir vor, dass eine Hexe den ganzen Tag nur Karten legt, Zeichen deutet und mit dem Universum kommuniziert.

Dann kommt das Leben.

Verlorene Kassenbons. Schränke, die auf den Kopf gestellt werden. Telefonate. Termine. Putzen. Wäsche. Bügeln. Die kleinen und großen Aufgaben, die wahrscheinlich jede Frau kennt.

Die letzten Tage waren genau so. Eher praktisch als magisch. Eher Suchaktion als Zauberei.

Und doch habe ich dabei etwas festgestellt:

Magie versteckt sich oft dort, wo wir sie am wenigsten vermuten.

In dem Moment, wenn man morgens auf dem Balkon sitzt. Wenn die Sonne das Gesicht wärmt. Wenn die heiße Schokolade langsam dampft. Wenn für ein paar Minuten niemand etwas von einem möchte.

Kein Ritual. Keine Karten. Keine großen Erkenntnisse.

Nur ein stiller Augenblick.

Vielleicht ist genau das die Magie des Alltags: sich selbst zwischen all den Aufgaben nicht zu verlieren.

🖤

🇵🇱 POLSKI

Między światami codzienności

Czasami wyobrażam sobie, że wiedźma przez cały dzień rozkłada karty, odczytuje znaki i rozmawia z wszechświatem.

A potem przychodzi życie.

Zgubione paragony. Przeszukiwanie szafek. Telefony. Obowiązki. Sprzątanie. Pranie. Prasowanie. Małe i duże zadania, które zna chyba każda kobieta.

Tak wyglądały moje ostatnie dni. Więcej praktyki niż magii. Więcej szukania niż czarowania.

A jednak coś zauważyłam.

Magia często ukrywa się tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy.

W poranku na balkonie. W promieniach słońca na twarzy. W kubku gorącej czekolady. W kilku spokojnych minutach tylko dla siebie.

Bez rytuałów. Bez kart. Bez wielkich objawień.

Tylko chwila spokoju.

Może właśnie to jest magia codzienności – nie zgubić siebie pośród wszystkich obowiązków.

🖤

🇬🇧 ENGLISH

Between the Worlds of Everyday Life

Sometimes I imagine that a witch spends her days reading cards, interpreting signs, and speaking with the universe.

Then life happens.

Lost receipts. Turning the apartment upside down. Phone calls. Errands. Cleaning. Laundry. Ironing. The countless little tasks every woman knows.

That is what my last few days looked like. More practical than magical. More searching than spellcasting.

And yet I realized something.

Magic often hides where we least expect it.

In a quiet morning on the balcony. In the warmth of the sun on your face. In a cup of hot chocolate. In a few peaceful minutes when nobody needs anything from you.

No ritual. No cards. No grand revelation.

Just a quiet moment.

Maybe that is the real magic of everyday life: not losing yourself among all the things that need to be done.

Adresse

Paderborn

Benachrichtigungen

Lassen Sie sich von uns eine E-Mail senden und seien Sie der erste der Neuigkeiten und Aktionen von Justyna Tyna Elunara erfährt. Ihre E-Mail-Adresse wird nicht für andere Zwecke verwendet und Sie können sich jederzeit abmelden.

Die Praxis Kontaktieren

Nachricht an Justyna Tyna Elunara senden:

Teilen