11/06/2026
Wiele kobiet które znam opisuje to podobnie, że po trudnej rozmowie z partnerem nie potrafią odpuścić. Że ciało jest zmęczone, ale głowa pracuje. Że chcą zrozumieć, naprawić, ułożyć zanim zasną. Jakby rozwiązanie tej rozmowy w myślach mogło sprawić, że rano wszystko będzie inaczej.
I jest w tym coś bardzo troskliwego. Ta analiza choć wyczerpująca płynie z troski o relację. Z chęci bycia lepszą. Z pragnienia bliskości.
Ale jest też coś ważnego co warto wiedzieć.
W psychologii mówi się że kiedy wchodzimy w tryb samokrytyki i obrony, kiedy pytamy siebie "co zrobiłam źle" i zaczynamy się oceniać, to mózg jest zajęty przetrwaniem sytuacji, a nie jej zrozumieniem.
Czyli nie ma przestrzeni na uczenie się ani zmianę. Jest tylko napięcie które kręci się w kółko.
I właśnie dlatego te same rozmowy wracają w głowie. Dlatego że próbujemy "ogarnąć" siebie i relację z miejsca które nie ma do tego zasobów.
Samokrytyka aktywuje w ciele system zagrożenia. Kortyzol wzrasta. Ciało się broni. I zamiast zrozumienia pojawia się kolejna warstwa napięcia.
Jest jednak moment w którym coś się zmienia.
Kiedy zamiast pytać: "co zrobiłam źle?" możemy zapytać: "czego się o sobie dowiedziałam w tej sytuacji?"
To nie jest to samo pytanie.
Pierwsze szuka winy. Drugie szuka zrozumienia. Pierwsze zamyka. Drugie otwiera. Pierwsze aktywuje obronę. Drugie aktywuje ciekawość.
I ciekawość nawet wobec własnych trudnych reakcji daje coś czego samokrytyka nigdy nie da.
Przestrzeń❤️
Do zobaczenia siebie szerzej. Do zrozumienia skąd ta reakcja przyszła. Do wyciągnięcia wniosku który zostanie na dłużej.
Z ciekawością, nie z oceną. Z życzliwością, nie z surowością. Z pytaniem "czego się uczę", "co chcę zmienić", zamiast "co znowu zepsułam."
I paradoksalnie właśnie z tego miejsca zaczyna się prawdziwa zmiana w relacji.
Nie z biczowania się, ale z łagodnego zobaczenia siebie💛
Lena
-----------------------
Spotkania 1:1
Program: wróć po siebie.
Relacje Macierzyństwo Partnerstwo Układ nerwowy