17/09/2026
„Moje dziecko mnie nie słucha. Krzyczy. Płacze. Ciągle coś wymusza. Ja już nie mam siły…”
Z takim problemem przyszła do mnie klientka.
Była zmęczona. Nerwowa. Łatwo wybuchała. Krzyczała na córkę, a jednocześnie była przekonana, że to zachowanie dziecka jest głównym problemem.
Do tego dochodziło poczucie, że nic jej się nie chce. Że wszystko ją przytłacza. Że życie, mówiąc delikatnie, wcale nie wygląda tak, jak powinno.
Czyli najlepiej wszystko zburzyć i postawić od nowa. 😅
Tylko że po jednej sesji nie zmieniło się jej dziecko.
Zmieniła się ona.
Stała się spokojniejsza. Bardziej wyrozumiała. Zaczęła inaczej reagować i patrzeć na te same sytuacje z zupełnie innej perspektywy.
I nagle okazało się, że córka… wcale aż tak nie krzyczy. Nie jest aż tak „niegrzeczna”. Nie wszystko jest walką.
Bo kiedy mama przestała być cały czas napięta, zmieniła się również atmosfera między nimi.
Dwa tygodnie później dostałam wiadomość: „Życie jest piękne”. ❤️
Zaczęła stawiać granice. Mówić ludziom, co naprawdę myśli. Zauważać dobre rzeczy, które wcześniej ginęły pod zmęczeniem, napięciem i frustracją.
Dziś mijają trzy tygodnie od naszej sesji.
I chyba najbardziej lubię w tej historii to, że rzeczywistość nie musiała zostać zburzona i zbudowana od początku.
Czasem wystarczy, że zmieni się to, z jakiego miejsca na nią patrzymy i jak na nią reagujemy.
Bo czasem przychodzimy przekonani, że problemem jest dziecko, partner, rodzina albo całe nasze życie…
a podczas pracy okazuje się, że pierwszą rzeczą, która potrzebuje zmiany, jest to, co dzieje się w nas. ❤️