09/08/2026
Znacie to uczucie, kiedy jesteście ciągle zmęczeni, głowa jakby w watę owinięta, a lekarz mówi "wyniki ma Pani/Pan idealne"?
Często problem wcale nie jest w dużych naczyniach czy w tym, co widać na standardowych badaniach krwi. Jest w mikrokrążeniu — czyli w tych najmniejszych, cieniutkich naczynkach, którymi tlen dociera do tkanek i do mózgu. A tego typowe badanie krwi po prostu nie sprawdza.
I tu wchodzi hirudoterapia. Ślina pijawki lekarskiej to naprawdę ciekawa rzecz — zawiera cały zestaw naturalnych substancji, które od lat są opisane w medycynie:
Hirudyna – rozrzedza krew i pomaga jej lepiej płynąć.
Bdeliny i kalina – działają przeciwzapalnie.
Substancje rozszerzające naczynia – poprawiają krążenie w tych najmniejszych naczynkach.
Dzięki temu zabieg może naprawdę wspomóc krążenie tam, gdzie inne metody nie sięgają, i uspokoić stan zapalny w naczyniach.
Z tego, co obserwuję u siebie – sporo osób trafia do mnie właśnie po przechorowaniu czegoś poważniejszego, grypy czy covidu, z tym uczuciem "zjazdu" energetycznego i mgły w głowie. Nie mówię, że to zawsze ten sam mechanizm – po prostu to zauważam.
Pijawki to dla mnie nie magiczny lek na wszystko i nie leczę nimi konkretnych chorób. To po prostu skuteczne, naturalne narzędzie, które pomaga krążeniu wrócić do formy.
Efekty nie przychodzą po jednym zabiegu – to raczej proces. Ale większość osób po serii zabiegów mówi mi, że czuje się lżej i ma więcej energii. I ważna sprawa: to nie zastępuje wizyty u lekarza. Jeśli zmęczenie ciągnie się tygodniami, najpierw sprawdźcie u lekarza, czy to nie coś innego – a hirudoterapię traktujcie jako wsparcie.
Znajdziecie mnie w Swansea (Wielka Brytania).
Jeśli czujecie, że Wasze krążenie potrzebuje odrobiny pomocy – piszcie śmiało w wiadomości prywatnej.
A Wy? Próbowaliście kiedyś hirudoterapii po jakiejś infekcji? Napiszcie w komentarzu, jak to u Was wyglądało!