08/07/2026
Taką przypominajkę pokazał mi dziś FB.
Mój post sprzed 6 lat.
Dopóki nie widzimy całej układanki, często osądzamy to, czego doświadczamy jako coś tzw. złego.
Nie tylko my, ale i nasze otoczenie.
Podczas gdy widząc cały obraz po kilku dniach, tygodniach, miesiącach, czy nawet latach...okazuje się, że właśnie to uratowało nam życie.
Nie tylko ocaliło je, ale przekierowało nasze szlaki na zupełnie inne tory...gdzie generujemy więcej życia w życiu.
Jeśli natrafiasz na puzzle, które nie wywołują w Tobie zachwytu...które są trudne, niezrozumiałe...
Mozesz zadać pytania:
Częścią jakiej całości jest ten puzzel, to wydarzenie, to doświadczenie?
Częścią jakiej całości to jest?
Częścią jakiej układanki to jest?
Częścią jakiego obrazu to jest?
Dokąd mnie to zaprowadzi tak naprawdę?
Kamila
Zawsze aktualne... zwłaszcza dziś...kiedy stoimy w obliczu globalnych zmian i zastanawiamy się dokąd nas one zaprowadzą...
CZY TO JEST SZCZĘŚCIE, CZY NIESZCZĘŚCIE...?🤔
OTO JEST PYTANIE...😉
Czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie... to bardzo często mamy w nawyku rozpatrywanie zdarzeń w naszym życiu w kategoriach:
zły albo dobry, właściwy i niewłaściwy, szczęście i nieszczęście...
To potrafi wpędzić w niezłą udrękę 😱
Życie do nieustanne doświadczanie.
Jednak nasz umysł, nasze ego uwielbia oceniać, czy coś, czego właśnie doświadczamy, jest właściwe, czy nie... Zwłaszcza, kiedy serce przepełnione jest żalem...
Weźmy np. deszcz....
Jedni będą narzekać, że pada, drudzy czekają na niego z utęsknieniem podczas suszy...jeszcze inni cieszą się, że będą mogli skakać po kałużach i już szykują kalosze. 😉
Jeśli czekałeś cały rok na upragniony urlop i marzysz o tym, by leżeć plackiem na plaży....to prawdopodobnie wściekniesz się, jeśli w tym czasie będzie padało...Tymczasem sąsiadowi z pokoju obok taka pogoda przyniesie chwilę wytchnienia po fali upałów, które były już dla niego dosyć męczące...😉🙃
Przez cały ten czas deszcz jest po prostu deszczem...😉
Co z tego wynika?
Sposób, w jaki odbieramy dane zdarzenie oraz emocje, jakie ono w nas wywoła, zależy w dużym stopniu od tego, czy to, co się dzieje, jest zgodne z naszymi oczekiwaniami.
Bardzo wiele naszych problemów bierze się z niezgody na to, co się wydarza.
Kiedy coś lub ktoś nie jest zgodne z naszymi wyobrażeniami, wrzucamy to do worka z napisem "BE"...
Rodzi to wiele frustracji, złości i czego tam sobie życzycie. 😉
Wiecie, jak ogromne pokłady energii przy tym tracimy? A przecież można by ją wykorzystać w dużo korzystniejszy dla nas sposób💃🌈⭐😉😁
Poza tym...skoro mamy na coś niezgodę to oznacza, że z tym walczymy. Czyli skupiamy na tym mnóstwo uwagi. A jak wiadomo... to na czym skupiasz uwagę... rośnie! 🙊
A gdyby tak spojrzeć na to, co się wydarza z pozycji obserwatora...?
W ciszy przychodzą właściwe odpowiedzi. Oczywiście wewnętrznej ciszy.... żeby było jasne 😉, czyli wtedy, kiedy nie targają Tobą emocje, a umysł nie papla w nieskończoność...😉
A wiemy, że właśnie "TO" umysły lubią robić najbardziej. 😉
Wiem, co mówię 😉 Mój uwielbiał kiedyś pracować na pełnych obrotach...najlepiej 24h. 🙈
Wracając do rozważań na temat tego, czy coś jest szczęściem, czy nie ...
Czasem właśnie to, co wydaje się nam na dany moment katastrofą, ratuje nam życie...i prowadzi nas do tego szczęścia, za którym tak tęsknimy...
To, o czym piszę świetnie obrazuje pewna starochińska przypowieść, więc ją teraz przytoczę 😉
🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎
Żył sobie kiedyś pewien skromny starzec. Miał pięknego konia. Jeden bogacz chciał go od niego odkupić za dużą kwotę pieniędzy. Ten jednak odmówił. Mieszkańcy wioski śmiali się z niego i mówili:
– Źle zrobiłeś! Głupi jesteś! Jesteś biedny, mieszkasz w starej chacie, a nie chciałeś takich pieniędzy! Dzięki nim żyłbyś w dostatku.
– Nie wiadomo, czy to była dobra, czy zła decyzja. – odpowiadał im starzec – Czas pokaże.
Pewnego dnia koń po prostu zniknął. Ludzie mówili:
– Co za nieszczęście! Gdybyś zawczasu sprzedał konia, żyłbyś teraz w dostatku. A tak nie masz ani konia, ani pieniędzy.
– Nie wiadomo, czy to szczęście, czy nieszczęście. – odpowiadał im starzec – Czas pokaże.
Za kilka dni koń wrócił i przyprowadził ze sobą stado dzikich koni. Wszyscy zazdrościli starcowi i mówili:
– Ty to masz szczęście!
– Nie wiadomo, czy to szczęście, czy nieszczęście – odpowiadał im starzec – Czas pokaże.
Minął jakiś czas. Jedyny syn starca chciał ujeździć jednego z dzikich koni i spadł z jego grzbietu, łamiąc sobie nogę. Ponieważ w tamtych czasach, złamanie nogi oznaczało kalectwo do końca życia, ludzie w wiosce mówili:
– Co za nieszczęście! Nie będziesz mieć pociechy z syna na stare lata, bo jest kaleką. Gdybyś wtedy sprzedał konia, twój syn na pewno byłby dzisiaj zdrowy.
– Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle – odpowiadał im starzec – Czas pokaże.
Po kilku tygodniach od tego zdarzenia wybuchła wojna. Wszyscy mężczyźni zostali zaciągnięci do wojska, oprócz syna starca...
Ludzie przychodzili do starca i mówili:
– Oj, co za nieszczęście nas spotkało. Nasi synowie są na wojnie. Nie wiadomo czy do nas wrócą. Masz szczęście, że Twój syn jest kaleką, bo dzięki temu został przy tobie i żyje.
– Nie wiadomo, czy to szczęście, czy nieszczęście. – odpowiadał starzec – Czas pokaże …
🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎🐎
Może weźmiecie z tego coś wartościowego dla siebie, może nie.
Wszystko będzie właściwe na ten moment😉
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że właśnie te wydarzenia, które były dla mnie baaardzo trudne i miałam w sobie na nie ogrom niezgody.... przyniosły mi największe błogosławieństwa🎊🎊
Z perspektywy czasu czuję ogromną wdzięczność, że się wydarzyły, bo okazało się, że były kamieniami milowymi w moim rozwoju.
Po prostu Wszechświat widząc, że nie mogę sobie z czymś poradzić, wyjść z za ciasnego już pudełeczka komfortu...zsyłał burzę, po to, żebym mogła ujrzeć tęczę🌈😁😉
Błogosławię Wasze zdolności do bycia świetnym obserwatorem😉
Kamila❤️