31/08/2026
„Nie mam nic więcej do powiedzenia.” Takimi słowami zakończyła się jedna z naszych sesji. Były to dla mnie wyjątkowe słowa, bo kończyły kilka lat wspólnej pracy. Pomyślałam wtedy, że chyba trudno byłoby mi wymarzyć sobie piękniejszą klamrę terapii.
Nie dlatego, że na koniec terapii trzeba mieć już wszystko poukładane. Nie trzeba. Nie każda terapia kończy się takim zdaniem. Czasem kończy się inaczej. Czasem jest jeszcze dużo pytań, czasem jest niepewność, czasem po prostu przychodzi moment, w którym wiemy, że chcemy iść dalej już sami.
Ale tego dnia pomyślałam, że „nie mam nic więcej do powiedzenia” może być naprawdę pięknym zdaniem. Nie oznacza przecież, że nie mamy już nic do przeżycia, że nic nas już nie spotka, że wszystko wiemy. Może oznaczać tylko tyle, że na ten moment powiedzieliśmy już wszystko, co było nasze.
Na tym polega jedna z piękniejszych rzeczy w terapii. Przychodzi moment, kiedy nie potrzebujesz już drugiej osoby, żeby mówić dalej.