21/08/2026
5.
Dokładnie tyle lat minęło od mojego pierwszego udaru mózgu.
Dokładnie 5 lat temu, 21 sierpnia 2021 roku, o godzinie 10:45 (czyli tej, w której w tej chwili piszę ten post) leżałam już na OIOMie.
Nie świętuję, bo nie ma czego. Ale oddaję się chwili refleksji, jak co roku.
❓❓Czy coś utraciłam? Niestety tak. Chociażby:
- figurę (!)- mój #1 na liście skarg i zażaleń ;);
- pamięć;
- równowagę (przez co spadam z każdych schodów, niezależnie od tego czy poruszam się w górę czy w dół);
- orietację przestrzenną (obumarły mi mózgowe obszary odpowiadające za funkcje konstrukcyjno- przestrzenne), wobec czego bez GPS lub moich dzieci- przewodników nigdzie się nie ruszam;
-koncentrację i lotność/ świeżość umysłu ( czyli mam nieustającą mgłę mózgową);
- siłę i kondycję (cierpię na bardzo uciążliwe pzrewlekłe i chroniczne zmęczenie poudarowe);
- możliwość pisania na klawiaturze lewą ręką.
❓❓Ale, ale.. Czy coś zyskałam? Oczywiście, że tak! I tu lista jest znacznie bardziej atrakcyjna:
- wzmocniłam swoją odwagę, waleczność i pewność siebie;
- zmieniłam pracę. Co więcej! Otworzyłam własną firmę;
- poznałam wielu niesamowitych ludzi;
- nawiązałam nowe przyjaźnie;
- wbrew danym sobie obietnicom, że więcej uczyć się nie będę- zrobiłam kolejne studia podyplomowe ( więc obecnie jestem mgr² oraz podyplomówka², a mój apetyt na naukę miast gasnąć rośnie);
- dostałam się do szkoły psychoterapii, z którtej ostatecznie zrezygnowałam, ponieważ nauczyłam się lepiej szacować swoje zasoby;
- napisałam i wydałam trzy książki;
- udzieliłam niezliczonej (to prawda- nie jestem w stanie spamiętać i zliczyć) jak dla mnie ilości wywiadów- w telewizji, prasie, radiu, Internecie;
- w wieku 47 lat opanowałam podstawy sztuki narciarstwa zjazdowego pod okiem instruktora;
- również w wieku 47 lat zrobiłam uprawnienia gry w golfa i w rankingu klubowym turniejów beginnersów awansowałam z miejsca drugiego (od końca) do trzynastego (od początku);
- odważyłam się już kilkukrotnie wsiąść do samolotu mając świadomość tego, że moja krew lubi krzepnąć, ciśnienie w samolocie i moje własne skacze jak chce, a w mózgu wciąż mam utknięte skrzepy;
- wciąż jeżdżę na koncerty;
- i najważniejsze: wciąż jestem tu ze swoimi bliskimi i wciąż mogę dzieciom pokazywać i udostępniać świat (!)
😃😃😃