Ewelina Gabryś

Ewelina Gabryś Psychoterapeuta Gestalt (w trakcie szkolenia). Kocham ludzi i zwierzęta. Prywatnie żona i mama.

Usiadłam dziś na ławce w londyńskim parku z książką Joanny Flis. Przeczytałam fragment o Andrzeju Wajdzie, który odbiera...
21/07/2026

Usiadłam dziś na ławce w londyńskim parku z książką Joanny Flis. Przeczytałam fragment o Andrzeju Wajdzie, który odbierając Oscara, po angielsku podziękował za nagrodę, a potem powiedział, że chce powiedzieć coś po polsku, bo po polsku myśli.
To mnie zatrzymało.
Pomyślałam, że język to nie tylko słowa. To sposób, w jaki przeżywamy świat. To wspomnienia, ludzie, zapachy i miejsca, z których wyrośliśmy.
Jestem w Londynie pierwszy raz. Zachwyca mnie to miejsce, ta różnorodność ludzi, języków i kultur. Lubię patrzeć, jak każdy wnosi tutaj kawałek swojego świata.
A jednocześnie coraz mocniej czuję, że Ziemia jest jedna. Przyroda jest piękna wszędzie. Tutaj po parkach biegają szare wiewiórki, u nas rude. Inne, a jednak tak samo zachwycające.

I chyba właśnie po to warto podróżować. Nie tylko po to, żeby poznawać nowe miejsca, ale też żeby jeszcze bardziej docenić swoje.
Bo choć z ciekawością odkrywam Londyn, to moje myśli nadal układają się po polsku.

Ten rysunek powstał intuicyjnie.Rozmawiałam z kimś przez telefon. W pewnym momencie wzięłam do ręki długopis i zupełnie ...
28/06/2026

Ten rysunek powstał intuicyjnie.

Rozmawiałam z kimś przez telefon. W pewnym momencie wzięłam do ręki długopis i zupełnie bez zastanowienia zaczęłam rysować. Nie miałam żadnego planu ani pomysłu. Ręka po prostu poruszała się po kartce.

Dopiero później zatrzymałam się i zaczęłam przyglądać temu, co powstało. Nie próbowałam od razu tego interpretować. Raczej wsłuchiwałam się w to, co ten obraz ma mi do powiedzenia.

I wtedy przyszły do mnie słowa:

„Dojrzewam we własnym rytmie.”

Pomyślałam, że właśnie o tym jest ten rysunek. O zaufaniu do własnego procesu. O tym, że nie wszystko musi być jasne od razu. Czasem najpierw coś się rodzi, a dopiero później odkrywamy jego znaczenie.

Lubię to, że moje intuicyjne rysunki potrafią zaskoczyć także mnie. Jakby opowiadały historię, której jeszcze nie umiałam nazwać.

Jestem ciekawa, co Ty widzisz w tym rysunku. 💛

Od lat robię coś, na co właściwie nigdy nie zwracałam uwagi.Rozmawiam przez telefon, słucham kogoś, jestem na szkoleniu ...
21/06/2026

Od lat robię coś, na co właściwie nigdy nie zwracałam uwagi.

Rozmawiam przez telefon, słucham kogoś, jestem na szkoleniu albo spotkaniu, a moja ręka po prostu sama zaczyna rysować. Długopis i kartka pod ręką – i pojawiają się różne kształty.

Nigdy nie traktowałam tego jako rysowania. To były zwykłe bazgroły na marginesach, luźnych kartkach, notatkach.

Dopiero moje dzieci zwróciły mi uwagę, że takich kartek jest całkiem sporo.

Zatrzymałam się wtedy i zaczęłam im się przyglądać. Nie po to, żeby je analizować czy szukać ukrytych znaczeń. Bardziej z ciekawości.

Zaciekawiło mnie, że coś powstaje, kiedy po prostu słucham.

I że przez tyle lat nawet tego nie zauważałam.

Macie czasem takie drobne rzeczy, które robicie zupełnie nieświadomie, a dopiero po czasie odkrywacie, że są z Wami od lat?

❤️ Czasami, kiedy myślimy o tym, czego potrzebują dzieci, przychodzą nam do głowy miłość, czas i uwaga rodziców. I rzecz...
01/06/2026

❤️ Czasami, kiedy myślimy o tym, czego potrzebują dzieci, przychodzą nam do głowy miłość, czas i uwaga rodziców. I rzeczywiście są to jedne z najcenniejszych darów, jakie można im ofiarować.

Ale myślę też o dzieciach, które nie mają tyle szczęścia. O tych, które nie zawsze są wysłuchane, zauważone czy otoczone troską. O dzieciach, które każdego dnia próbują radzić sobie ze swoimi trudnościami w ciszy.

Dlatego mam poczucie, że uważność na dzieci jest odpowiedzialnością nas wszystkich. Rodziców, nauczycieli, wychowawców, dziadków, sąsiadów i każdego dorosłego, który spotyka dziecko na swojej drodze.

Bo dzieci są od nas mniejsze, słabsze i bardziej zależne. Nie zawsze potrafią powiedzieć, że cierpią. Nie zawsze umieją poprosić o pomoc. Często pokazują swoje trudności zachowaniem, wycofaniem, złością albo milczeniem.

A czasem wystarczy, że ktoś zatrzyma się na chwilę i naprawdę je zobaczy.

Może właśnie od takiej uważności zaczyna się poczucie bezpieczeństwa. Od dorosłych, którzy nie przechodzą obojętnie obok świata dziecka i którzy pamiętają, że za każdym zachowaniem kryje się jakiś ważny powód. ❤️

Ostatnio myślę o tym, jak bardzo pragniemy być zauważeni. Chcemy, żeby ktoś zobaczył nas naprawdę, dostrzegł nasze stara...
31/05/2026

Ostatnio myślę o tym, jak bardzo pragniemy być zauważeni. Chcemy, żeby ktoś zobaczył nas naprawdę, dostrzegł nasze starania, nasze myśli, nasze emocje. Chcemy mieć poczucie, że jesteśmy ważni i że nasze istnienie ma znaczenie dla innych.

Jednocześnie często robimy wszystko, żeby pozostać niewidoczni.

Nie mówimy o tym, czego potrzebujemy. Nie pokazujemy tego, co jest dla nas ważne. Nie wychodzimy do ludzi z tym, kim jesteśmy naprawdę. Chowamy się za ostrożnością, dystansem, czasem za przekonaniem, że przecież nie powinniśmy potrzebować uwagi ani bliskości.

Piszę my- a czuję ja

Myślę, że pod tym często kryje się lęk. Lęk przed tym, że będę za bardzo. Za emocjonalna. Za wrażliwa. Za głośna. Za wymagająca. Że jeśli pokażę siebie taką, jaka jestem, ktoś uzna, że to nie jest w porządku.

Więc czekam. Na lepszy moment. Na większą pewność siebie. Na znak, że zostanę przyjęta.

Tylko że życie rzadko daje takie gwarancje.

Prawda jest taka, że nie wiem, jak zareaguje świat. Nie wiem, czy wszędzie znajdzie się dla mnie miejsce. Nie wiem, czy każdy mnie zrozumie i zaakceptuje.

Ale wiem też, że nigdy się tego nie dowiem, jeśli nie zrobię pierwszego kroku.

Jeśli nie pokażę swojej twarzy, swoich słów, swojej potrzeby kontaktu.

Może nie wszędzie będę pasować. Może nie każdy będzie czekał.

Ale być może są też miejsca i ludzie, którzy właśnie na taką mnie czekają. Nie na lepszą wersję mnie. Nie na bardziej uporządkowaną, bardziej pewną siebie czy mniej wrażliwą.

Tylko na mnie.

I tego nie da się sprawdzić, pozostając w ukryciu.

Wstyd. Co to właściwie znaczy?Pojawia się nagle — rumień na policzku przeradzający się w ogień. Palący, niewygodny. Siln...
21/05/2026

Wstyd. Co to właściwie znaczy?

Pojawia się nagle — rumień na policzku przeradzający się w ogień. Palący, niewygodny. Silny. I już sam ten ogień rodzi kolejny wstyd. Wstyd goni wstyd.

Najpierw jest coś niewidocznego — lęk, napięcie, może strach przed oceną. Potem ciało pokazuje wszystko. Widać. Widać ogień, widać lęk, widać wstyd.

I pojawia się impuls: wrzuć to do czatu. Pokaż. Przeczytaj komuś. Chcę być zauważona, pochwalona, pogłaskana łagodną oceną. Chcę kontaktu.

A potem przychodzi następny wstyd.

Że potrzebuję kontaktu.
Że chcę być zobaczona.
Że może chciałabym wrzucić to na Instagram.

I ten wstyd odcina.
Już wiem, że tego nie wrzucę.

A jednak wrzuciłam.
A co tam.

Wracałam ze szkoły psychoterapii, z zajęć o relacjach…i w drodze zaczęło do mnie docierać, co się dzieje z tą zbiórką.W ...
27/04/2026

Wracałam ze szkoły psychoterapii, z zajęć o relacjach…
i w drodze zaczęło do mnie docierać, co się dzieje z tą zbiórką.
W trakcie coś tam córka zaczęła mi mówić, że jest jakaś zbiórka, że coś się dzieje… ale nie do końca to łapałam.
Dopiero jak wracałam pociągiem i zaczęłam to oglądać, to mnie to naprawdę ruszyło.
I do teraz mnie trzyma.
Siedziałam tam i miałam łzy w oczach.
Z takiego… zachwytu chyba.
Że my naprawdę potrafimy być empatyczni.
Że jako ludzie – jako Polska – kolejny raz pokazujemy, że umiemy się zjednoczyć i pomagać.
I to, co mnie chyba najbardziej poruszyło, to ta naturalność.
Tych młodych ludzi, tych dzieci…
że to nie było jakieś wymuszone, tylko takie prawdziwe, odruchowe.
Po prostu ktoś czuje i reaguje.
I ja to oglądałam i miałam takie: wow.
Że pod tym wszystkim, co trudne, podziałowe, głośne –
jest w nas coś bardzo dobrego.
I to nie pierwszy raz, kiedy to widzę.
Ale z a każdym razem mnie to wzrusza tak samo.
I siedzę z tym do teraz.
Trochę poruszona, trochę miękka…
i z takim potwierdzeniem, że w ludziach jest dużo dobra.

Z miłością ❤️

Wczoraj zobaczyłam u koleżanki fragment o strachu.I tak bardzo mnie zatrzymał.Bo mam wrażenie, że tego strachu jest wszę...
16/04/2026

Wczoraj zobaczyłam u koleżanki fragment o strachu.
I tak bardzo mnie zatrzymał.
Bo mam wrażenie, że tego strachu jest wszędzie bardzo dużo.

Na każdym kroku.
W jakimś utknięciu.
W lęku przed działaniem.
Przed ruszeniem.
Przed tym, co się wydarzy.
Przed życiem do przodu.

Przed zrobieniem kroku w marzenia, w cele.

I widzę, jak bardzo strach potrafi zamykać.
Zatykać.
Zawężać wszystko.

Patrzenie.
Myślenie.
Widzenie dalej.

Jakbyśmy utknęli gdzieś w małym pudełku.
Jakby coś nas zatrzymało, związało.

I naprawdę trudno wtedy ruszyć.

I tak sobie myślę, jak bardzo ważna jest nadzieja.

Każda.

Nawet ta naiwna, mała, ledwo wyczuwalna.

Bo ona daje siłę.

Nawet wtedy, kiedy wydaje się, że jej nie ma.
Kiedy nie ma nadziei na to, co będzie.
Na lepsze.

To właśnie ona pozwala przetrwać
najtrudniejsze rzeczy.

I może czasem to jest wszystko, czego potrzebujemy.

Cudowności kochani i nadziei w sercu❤️🌷

z miłością❤️ E.

Przeczytałam dziś fragment z książki, który na ten moment jest mi szczególnie bliski.Opowieść o dwóch uzdrowicielach — s...
29/03/2026

Przeczytałam dziś fragment z książki, który na ten moment jest mi szczególnie bliski.

Opowieść o dwóch uzdrowicielach — skutecznych, oddanych, a jednocześnie bardzo ludzkich i poranionych. Każdy z nich pomagał inaczej, każdy miał swoją drogę. A jednak obaj w pewnym momencie zgubili siebie.

Porusza mnie to, że spotkali się naprawdę dopiero wtedy, gdy opadły role. Gdy pojawiła się szczerość, bezradność, prawda. Kiedy przestali być „tym, który pomaga”, a stali się po prostu człowiekiem obok drugiego człowieka.

Zostaje ze mną też myśl o cierpliwości wobec tego, czego jeszcze nie rozumiemy… i o tym, żeby nie uciekać od pytań.

Bo może w pomaganiu nie chodzi o to, żeby wiedzieć więcej.
Tylko o to, żeby być bliżej.

I pamiętać, że wszyscy — nawet ci, którzy prowadzą innych — są w drodze.

Bycie silnym nie oznacza, że wszystko trzeba dźwigać samemu.Dziś Dzień Mężczyzny.Świat bardzo potrzebuje dziś mężczyzn, ...
10/03/2026

Bycie silnym nie oznacza, że wszystko trzeba dźwigać samemu.

Dziś Dzień Mężczyzny.

Świat bardzo potrzebuje dziś mężczyzn, którzy wierzą w siebie –
nie tylko w swoją siłę, ale też w swoją wrażliwość.

Przez lata wielu z Was uczono, że trzeba wszystko wytrzymać samemu.
Że nie wypada się bać.
Że nie wypada prosić o pomoc.

A przecież prawdziwa siła to także odwaga, by powiedzieć:
„potrzebuję wsparcia”.

Macie prawo do emocji.
Do zmęczenia.
Do wrażliwości.

I macie też ogromną moc –
być oparciem, budować, chronić i kochać.

Dziękuję wszystkim mężczyznom, którzy są obok.
Świat naprawdę Was potrzebuje.
Życzę Wam wszystkiego najcudowniejszego.
Dbajcie o siebie. 🌷🌷🌷

Adres

Lipowa
Czaplinek
78-550

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ewelina Gabryś umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Ewelina Gabryś:

Skróty

Udostępnij