21/07/2026
Usiadłam dziś na ławce w londyńskim parku z książką Joanny Flis. Przeczytałam fragment o Andrzeju Wajdzie, który odbierając Oscara, po angielsku podziękował za nagrodę, a potem powiedział, że chce powiedzieć coś po polsku, bo po polsku myśli.
To mnie zatrzymało.
Pomyślałam, że język to nie tylko słowa. To sposób, w jaki przeżywamy świat. To wspomnienia, ludzie, zapachy i miejsca, z których wyrośliśmy.
Jestem w Londynie pierwszy raz. Zachwyca mnie to miejsce, ta różnorodność ludzi, języków i kultur. Lubię patrzeć, jak każdy wnosi tutaj kawałek swojego świata.
A jednocześnie coraz mocniej czuję, że Ziemia jest jedna. Przyroda jest piękna wszędzie. Tutaj po parkach biegają szare wiewiórki, u nas rude. Inne, a jednak tak samo zachwycające.
I chyba właśnie po to warto podróżować. Nie tylko po to, żeby poznawać nowe miejsca, ale też żeby jeszcze bardziej docenić swoje.
Bo choć z ciekawością odkrywam Londyn, to moje myśli nadal układają się po polsku.