03/08/2026
Jak zobaczyłam ten filmik i inne mu podobne - przypomniałam sobie własną historię, która idealnie pasuje do filmiku i pokazuje, że często ludzie nie doceniają i nie szanują tego co mają, nawet jeśli to coś jest luksusowe i ktoś inny może tylko o tym śnić.. 😅🫣😱
Kiedy miałam 20 lat i byłam na 2 roku studiów, pracowałam w jednej z luksusowych sieci drogerii w Szczecinie - myślałam, że padnę ze szczęścia, bo ileś lat faszerowania się gazetami Twój Styl, Elle i Cosmopolitan sprawiły, że pragnęłam pięknego luksusu (dalej go chcę, ale dziś mogę sobie kupić to i owo) i dosłownie wychodziłam tam pracę - przychodziłam do sklepu po perełki do kąpieli, wycyganiać próbki perfum i kosmetyków, a już wtedy w świecie marek luksusowych i selektywnych siedziałam po uszy, więc mieli mnie za speca, co od razu przełożyło się na moje super obroty 🤣
Pamiętam, jak cieszyłam się tymi próbkami np Dior, Chanel, i innymi. Marzyłam, żeby kiedyś cokolwiek móc sobie kupić, żeby mnie było stać na coś z tej krainy luksusu. A jak zaczęłam tam pracować, to zwariowałam, bo można było brać różne cuda do domu i testować kilka dni np maskę Sisley za 700 zł, czy masło do ciała Lancome. Brałam jak szczupak 🤣 Potem po każdych 3 mcach roboty każdy pracownik dostawał luksusowe paczki z czymś do ciała, do twarzy, do makijażu i perfumami i normalnie z tym spałam zszokowana 🤣🫣😅
Ale zanim taką paczkę cudną dostałam i ja, miałam swoje obowiązki - jak każdy pracownik. Między innymi, poza swoimi regałami, miałam wyrzucać śmieci z łazienki. Uwielbiałam to, bo to był wielki czarny śmietnik calutki wypełniony papierkami, które ludzie psikają zapachami i potem wywalają do kosza. Cała po tym pięknie pachniałam, bo lubiłam ładować tam całe ręce i głowę 🤣 Śmietnik był leciutki jak piórko, chociaż papierki aż się z niego wysypywały.
Pewnego dnia idę wywalić te śmieci, a kosz ciężki. Ciężki jak w mordę strzelił. A kierownica mówiła, że do niego nie wyrzucamy nic poza papierkami ze sklepu. No to czemu taki ciężki do diabła?!
Włożyłam ręce przez tonę papierków aż do dna, a tam jakieś kartoniki, jakieś kształty, nie kumałam kto co wywalił. Uwielbiam tajemnice i teorie spiskowe, więc zamknęłam łazienkę i sprawdzam ten śmietnik. Po wysypaniu papierków patrzę, a tam pół kosza na śmieci..luksusowych kosmetyków! Mało k***a nie zemdlałam! Mózg mi nie łapał, że to kremy, maski, tusze, cienie, szminki, lakiery i perfumy Dior, Chanel, Lancome, Guerlain, Estee Lauder, Bioderm, Kanebo i inne. I to 90% nowiutkie, zafoliowane kartoniki, zalakowane, nie śmigane!!!
Ale jak to - jak Chanel w śmietniku?? Tusz Dior Show w oryginalnym kartoniku?? Cienie Dior, lakiery do paznokci Chanel po 140 zł każdy , tusze YSL w złotych, pysznych buteleczkach, cała masa cudownych kosmetyków z kolorówki i perfumy. Większość nówka, firmowo zapakowana, nawet nie otwarta, po prostu wzięli i k***a wywalili to do śmieci, tysiące, tysiące zł!! A to było 23 lata temu, więc serio te kosmetyki były strasznie drogie. A ja byłam w szoku i takim niedowierzaniu, że szok!
No i wiedziałam, że nie ma opcji, że je wyrzucę jak śmieci, a oglądając kosmetyki się okazało, że sporo z nich to testery - ale nie otwarte, albo nie sprzedane kolekcje. Czyli co zostało - pracownicy brali z półek, szuflad, szafek i po prostu wyrzucali do śmieci. Nawet jak tusz kosztował 300 zł i nawet nie był otwarty.
Miałam wtedy straszny problem i dylemat, bo skoro tośmieci -->nikt ich nie chce, ale chcę to ja. Ale jak wziąć, skoro codziennie rewizowali nas ochroniarze, czy nie kradniemy. Głowiłam się, aż wymyśliłam genialny patent (nie powiem Wam tu na forum, bo jeszcze pracownicy drogerii skorzystają z tego patentu i będą kraść na serio 🤣🫣😅)
Miałam aż mdłości z nerwów, czy się uda, bo będzie że jestem złodziejką. Z drugiej jednak strony - czy złodziejem jest ktoś, kto odpowiada za wyrzucanie śmieci i z tych śmieci weźmie sobie coś, co tam znajdzie? No właśnie. Oni wywalili tonę luksusu mając to za nic, za zwykłe śmieci. I robili tak pewnie wiele lat non stop. A ktoś, kto o tym tylko marzył, spojrzał na śmieci jak na brylanty, którymi były.
Stałam się więc posiadaczką takich skarbów, że spać nie mogłam, malowałam się złotym tuszem YSL, pazury malowałam czerwone od Chanel, gębę opruszałam jedwabistym pudrem Kanebo, malowałam oczka cieniami Dior, pachniałam też Diorem, i tak dalej.
Ale numer, co? I mając 20 lat, brak kasy, bez żadnego dziadzia sponsora, miałam sporo luksusowych kosmetyków 🤣🤣🤩 Przy okazji mając za sobą prace w Sephorze i Douglasie przekonałam się, że 80% pielęgnacji z najwyższej półki ma gówniany skład - już wtedy czytałam składy z łaciny. Sama parafina, badziew, silikony i Wit E zamknięta w złotym słoiczku za 250 zł. Doskonale poznałam wszystkie sekreciki i zaplecze tych drogerii, postawy pracowników względem siebie i nowych pracowników, których tępili jak koty w wojsku (mnie też bardzo się starali, ale to ja dałam im popalić), że złota piękna otoczka i opakowanie kryje często totalne g***o pachnące czymś ładnym. Że lakiery za 150 zł odpryskują z paznokci 1,5 godziny po pomalowaniu, że masło do ciała za 280 zł, to parafina, zapach i jakieś tam witaminki. Tylko. Ale są tam i cudne perełki i poznałam je wszystkie, miałam też je wszystkie i dziś kupuję to, czym się wtedy zachwycałam, ale nie było mnie stać, np olejek do ciała Clarins tonizujacy, i wiele innych rzeczy. Poznałam też wiele nowych, ale nie szaleję, bo nie chcę, żeby mi to spowszedniało - mam się cieszyć tymi cudeńkami - a troszkę ich mam i ach, jestem w raju 🤩🤣🔥