15/01/2026
DEKALOG WŁASNYCH ZAKAZÓW
Czyli jak skutecznie chowamy się przed sobą.
Większość z nas nosi w sobie coś, czego nigdy świadomie nie spisała,
a co rządzi nami codziennie.
Własny dekalog.
Nie przykazań życia.
Tylko zakazów istnienia.
1. Coś jest ze mną głęboko zepsute i tego nie da się naprawić.
2. Inni jakoś żyją, radzą sobie, ogarniają emocje a ja nawet nie wiem, od czego zacząć.
3. Jeśli odpuszczę kontrolę, wszystko się rozsypie i będzie tylko gorzej.
4. Muszę być czujny/a cały czas, bo inaczej wydarzy się coś złego.
5. Jak nie robię wszystkiego perfekcyjnie, to znaczy, że zawiodłem/am.
6.Moja wartość zależy od tego, czy daję radę, czy nie sprawiam problemu.
7. Nie wolno mi być słabym/ą, bo wtedy nikt mnie nie uniesie.
8. Moje potrzeby są przesadą, a emocje obciążeniem dla innych.
9. Jeśli jest mi ciężko od dawna, to znaczy, że taki/a już jestem.
10. Lepiej niczego nie oczekiwać, nie chcieć za dużo, nie ufać, wtedy mniej boli.
I z tym żyjemy.
Oddychamy tym, karmimy się tym.
Budując relacje, decyzje i całe życie wokół tego dekalogu.
Depresja mówi: nie ma sensu, to się nigdy nie zmieni.
Lęk mówi: uważaj, nie puszczaj kontroli.
DDA mówi: jak nie będziesz czujny, ktoś zawiedzie.
Perfekcjonizm mówi: jeszcze niewystarczająco dobrze.
Kontrola mówi: tylko tak jesteś bezpieczny.
Kiedy słyszę, jak pacjenci opowiadają o sobie wyłącznie przez to,
czego nie potrafią,
jak bardzo są nie tacy,
jak bardzo muszą się pilnować,
mam czasem w środku jedno, bardzo ludzkie:
ja pierdolę…
Bo to nie jest prawda o nich.
To jest system przetrwania.
Ten dekalog nie wzmacnia.
On daje iluzję bezpieczeństwa.
Jak kaktusy ustawione wokół siebie,
kłują, ranią, ale mają chronić.
Lepiej się kontrolować, umniejszać, pilnować,
niż znów poczuć bezradność.
A teraz zatrzymajmy się na chwilę.
Co by było, gdyby te kaktusy zniknęły?
Gdybyśmy zabrali kontrolę, perfekcję, czujność, ciągłe napięcie?
Gdybyś został/a sam/a ze sobą.
Bez zakazów.
Bez trybu przetrwania.
To pytanie bywa przerażające.
Bo wtedy trzeba się spotkać z prawdziwym sobą,
a nie z mechanizmem obronnym.
Dlatego proponuję coś innego.
DEKALOG WŁASNYCH WZMOCNIEŃ
Nie idealny.
Nie pozytywny.
Regulujący układ nerwowy.
Prawdziwy.
Może wyglądać tak:
1.Nawet jeśli mój umysł mówi, że jestem beznadziejny/a, to nie jest fakt, to objaw.
2. Nie muszę kontrolować wszystkiego, żeby być bezpieczny/a.
3. To, że jest mi trudno, nie znaczy, że jestem słaby/a znaczy, że długo byłem/am sam/a z ciężarem.
4. Nie muszę być perfekcyjny/a, żeby zasługiwać na spokój i bliskość.
5. Mam prawo odpuścić czujność i nie sprawdzać wszystkiego po sto razy.
6. Moje emocje nie są zagrożeniem są informacją.
7. To, że kiedyś musiałem/am być silny/a, nie znaczy, że dziś muszę być sam/a.
8. Mogę robić rzeczy wystarczająco dobrze i to naprawdę wystarczy.
9. Nie jestem zepsuty/a jestem zmęczony/a długim byciem w trybie przetrwania.
10. Mogę uczyć się życia bez ciągłego napięcia. I to jest bezpieczne.
To nie jest naiwne.
To jest regulujące.
To jest leczące.
Bo życie według dekalogu zakazów to życie w napięciu.
A życie według dekalogu wzmocnień,
to powolne wychodzenie z alarmu.
Może więc warto dziś zapytać siebie:
Czy ja nadal żyję tak, jakbym musiał/a przetrwać,
czy już mogę zacząć żyć?
I czy te kaktusy naprawdę mnie chronią…
czy tylko nie pozwalają mi wreszcie odetchnąć?
Przeczytaj, udostępnij, pomagaj.