Psychologia na co dzień - Aga Baran

Strona internetowa

Psychologia na co dzień - Aga Baran Psycholożka | Psychotraumatolożka
Konsultantka telefonów wsparcia

"W terapiach psychoanalitycznych, raczej podążamy za pacjentem, niż go prowadzimy. Co najważniejsze, ta forma leczenia n...
20/10/2026

"W terapiach psychoanalitycznych, raczej podążamy za pacjentem, niż go prowadzimy.

Co najważniejsze, ta forma leczenia nie jest „ogniskowa”, w tym sensie, że nie koncentrujemy się na traumatycznym wydarzeniu. Podstawowe znaczenie ma dla nas przeniesienie – stopniowy rozwój relacji z terapeutą – chociaż oczywiście nie skupiamy się wyłącznie na tym. Przeniesienie staje się przedmiotem uwagi, gdyż traumatyczne wydarzenie wpisuje się w relacje lub kilka form relacji, które stopniowo ujawniają się i ożywają w gabinecie, w relacji pacjenta i terapeuty.

Terapeuta oferuje pewien sposób rozumienia w warunkach, które stają się nowym doświadczeniem pomieszczania.
Śledząc rozwój przeniesienia, możemy stopniowo, krok po kroku, odbudowywać zdolność pacjenta do myślenia o traumatycznym wydarzeniu i jego znaczeniu bez towarzyszących temu retrospektywnych przebłysków (flashback).

Jednocześnie terapia daje możliwość stopniowego leczenia zniszczeń świata wewnętrznego, jakie niosą odroczone w czasie skutki traumy. Pomieszczanie to ciężka praca. Składa się na nią przepracowywanie traumatycznych przeżyć z całym ich emocjonalnym bagażem, poczuciem winy, strachem i nienawiścią, jakie te przeżycia ujawniły. Partnerem w tej pracy jest ktoś, kto pomimo poważnych wewnętrznych obciążeń przeciwprzeniesieniowych zapewnia ofierze traumy coś podobnego do tego, co matka (lub pierwotny opiekun) nieświadomie daje niemowlęciu, obezwładnionemu przez lęki".

📚 Czym jest trauma. Podejście psychoanalityczne.
pod redakcją Caroline Garland

Lubię ludzi, którzy są trochę inni 🙂Takich, którzy mają własne zdanie, swoje zainteresowania, czasem niecodzienne pomysł...
17/10/2026

Lubię ludzi, którzy są trochę inni 🙂

Takich, którzy mają własne zdanie, swoje zainteresowania, czasem niecodzienne pomysły i nie czują potrzeby, żeby za wszelką cenę wpisywać się w oczekiwania innych.

Nie muszą podążać za każdą modą, wszystkim imponować ani udawać kogoś, kim nie są, żeby zyskać sympatię czy akceptację.

Oczywiście Murakami trochę prowokuje. W końcu trudno byłoby oceniać czyjąś wiarygodność na podstawie tego, jak bardzo odbiega od naszych wyobrażeń o normalności ;)

Ale lubię myśl, która kryje się za tym cytatem. Ludzie bywają naprawdę fascynujący właśnie w swojej różnorodności ☺️

W pracy z traumą nie chodzi o wydobycie jak największej liczby trudnych wspomnień, ale o stworzenie warunków do ich bezp...
16/10/2026

W pracy z traumą nie chodzi o wydobycie jak największej liczby trudnych wspomnień, ale o stworzenie warunków do ich bezpiecznego opracowania i integracji.

Samo przywołanie traumatycznego wydarzenia nie oznacza jeszcze jego przepracowania. Co więcej, zbyt intensywne lub przedwczesne konfrontowanie się ze wspomnieniami może prowadzić do przeciążenia emocjonalnego.

W psychotraumatologii istotne znaczenie ma integracja doświadczenia. To proces, w którym osoba stopniowo zyskuje możliwość odnoszenia się do trudnego doświadczenia jako do części swojej przeszłości, bez konieczności ponownego przeżywania go z taką samą intensywnością. Wspomnienia mogą nadal budzić smutek, lęk czy żal, ale z czasem nie muszą wywoływać tak silnej reakcji jak wcześniej.

Bezpieczna praca z traumą nie oznacza jednak unikania trudnych emocji. Niekiedy ich czasowa aktywacja jest potrzebna. W tym kontekście ważne jest pojęcie okna tolerancji, czyli zakresu pobudzenia, w którym człowiek jest w stanie doświadczać emocji, zachowując względną zdolność do ich regulowania, refleksji i kontaktu z teraźniejszością. Przekroczenie tego zakresu może prowadzić do nadmiernego pobudzenia lub przeciwnie, do odrętwienia i ograniczenia kontaktu z przeżyciami.

Dlatego tak istotne jest dostosowanie tempa i intensywności pracy terapeutycznej do aktualnych możliwości pacjenta. Przywoływanie trudnych wspomnień powinno służyć ich przetwarzaniu, z uwzględnieniem zdolności do regulacji pobudzenia.

"Każdy, kto bada wpływ traumatycznych wydarzeń na osobowość lub próbuje osłabiać te skutki poprzez leczenie, prędzej czy...
11/10/2026

"Każdy, kto bada wpływ traumatycznych wydarzeń na osobowość lub próbuje osłabiać te skutki poprzez leczenie, prędzej czy później musi zmierzyć się z tym, co Freud nazwał popędem śmierci.

W publikacji 'Poza zasadą przyjemności' otwarcie wyraża on przekonanie, iż wszelkie ludzkie zachowania można przypisać do jednej z dwóch kategorii: tej, która zmierza w stronę kreatywności, więzi i życia oraz tej skierowanej w przeciwnym kierunku, w stronę zniszczenia, rozpadu i ostateczności – śmierci.

„Wszelki ból płynie z życia”, pisze Hanna Segal Chęć uniknięcia tego bólu, zakończenia zmagań, bywa bardzo silna. „Samo życie”, pisze Freud w 'Ego i id', jest „walką i kompromisem między tymi dwoma dążeniami”

Freud zwraca uwagę na to, jak te dwie potężne przeciwstawne siły pobudzają się nawzajem, wciąż na nowo uruchamiając aktywność antagonisty. Być może zmagania z naturą, wpisane w niektóre formy aktywności sportowej – na przykład żeglowanie, jazda na nartach lub wspinaczka górska – to jeden ze sposobów zewnętrznego reprezentowania i rozgrywania w działaniu tej wewnętrznej walki, tak by można było konfrontować się ze śmiercią i unikać jej skutecznie, z przyjemnością, a nawet twórczo.

Jedno z zachowań, często obserwowane u tych, którzy przeżyli traumę, to skłonność do ciągłego powtarzania tego wydarzenia, albo w jawnej, rozpoznawalnej formie, albo symbolicznie, a czasami w sposób, który na pewno jest mało skuteczny i twórczy. Powtarzanie świadczy o tym, że doszło do jakiegoś utknięcia, coś nie zostało przepracowane".

"Czym jest trauma. Podejście psychoanalityczne"
pod redakcją Caroline Garland

Jak źle musi być, żebyśmy uznali, że warto poszukać pomocy?Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego.I z je...
10/10/2026

Jak źle musi być, żebyśmy uznali, że warto poszukać pomocy?

Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego.I z jednej strony coraz więcej rozmawiamy o zdrowiu psychicznym. Wiemy, że jest ważne, że warto o nie dbać, oraz że korzystanie z pomocy psychologa czy psychiatry nie powinno być powodem do wstydu. A jednak w praktyce wciąż zdarza nam się odkładać szukanie wsparcia na później.

Bywa, że przez długi czas funkcjonujemy w napięciu. Jesteśmy zmęczeni, gorzej śpimy, trudniej nam się skoncentrować, a rzeczy, które kiedyś sprawiały przyjemność, przestają cieszyć tak jak dawniej. Zauważamy to, ale tłumaczymy sobie, że przecież każdy ma gorsze okresy, a tyle się u nas działo, więc za jakiś czas pewnie będzie lepiej.

I rzeczywiście, nie każde pogorszenie samopoczucia oznacza problem wymagający specjalistycznej pomocy. Trudne emocje, zmęczenie czy okresowy spadek nastroju są częścią ludzkiego doświadczenia.

Jednak kiedy taki stan utrzymuje się przez dłuższy czas, czasem nawet miesiącami, łatwo przyzwyczaić się do tego, że jest nam trudno. To, co początkowo budziło nasz niepokój, stopniowo staje się czymś zwyczajnym. Zaczynamy traktować napięcie, zmęczenie czy obniżony nastrój jako stały element naszej codzienności.

Zastanawiam się, skąd bierze się w nas przekonanie, że zanim poprosimy o pomoc, powinniśmy najpierw wyczerpać wszystkie swoje możliwości. Że trzeba jeszcze trochę wytrzymać, spróbować bardziej się postarać, lepiej zorganizować, odpocząć w weekend. A jeśli to nie pomaga, próbować jeszcze bardziej.

Niekiedy dochodzi do tego porównywanie własnych trudności z doświadczeniami innych. Ktoś przecież ma gorzej, więc może moje problemy nie są wystarczająco ważne, żeby zawracać nimi komuś głowę?

Tylko właściwie kto miałby ustalać tę granicę?

Chciałabym, żebyśmy częściej traktowali zdrowie psychiczne jako coś, o co warto troszczyć się także wtedy, gdy nie przeżywamy kryzysu. A także żebyśmy potrafili równie poważnie traktować trudności bliskich nam osób, nawet jeśli nie zawsze rozumiemy, przez co przechodzą.

Papier jest cierpliwym słuchaczem. Nie ocenia, nie przerywa i nie oczekuje, że od razu będziemy wiedzieć, o co nam chodz...
07/10/2026

Papier jest cierpliwym słuchaczem. Nie ocenia, nie przerywa i nie oczekuje, że od razu będziemy wiedzieć, o co nam chodzi.

Od pewnego czasu przelewam na niego to, co akurat mam w głowie. Sięgam po zeszyt, kiedy czuję potrzebę. Zapisuję myśli, emocje, niekiedy plany, a czasem coś, co uparcie do mnie wraca. Robię to bez poprawiania błędów i układania wszystkiego w ładne zdania.

W tym swobodnym pisaniu jest też miejsce na lepsze rozumienie własnych doświadczeń. Szukając słów, próbujemy rozpoznać, co właściwie czujemy i co jest dla nas ważne.

Zapisanym myślom możemy przyjrzeć się z pewnego dystansu. Łatwiej wtedy zauważyć różnicę między tym, co się wydarzyło, a tym, czego się obawiamy. Wracając do zapisków, możemy dostrzec powtarzające się potrzeby czy sytuacje, które szczególnie nas poruszają.

W notatniku można zostawić także to, czego jeszcze nie rozumiemy. Sprzeczne uczucia, niedokończoną myśl, pytanie bez odpowiedzi. Nie trzeba nikomu tego pokazywać ani uzasadniać, dlaczego właśnie to zajmuje nas dzisiaj.

Dla mnie ta swoboda jest szczególnie ważna. Mogę zacząć pisać, nawet kiedy nie wiem jeszcze, co chcę powiedzieć. Czasem dopiero pisząc, zaczynam słyszeć, co sama mam sobie do powiedzenia.

Piszecie też czasem?

"Krócej żyją. Częściej ulegają wypadkom i mają urazy ciała. Częściej się rozwodzą. Łatwo wpadają w gniew. Gorzej się odż...
04/10/2026

"Krócej żyją. Częściej ulegają wypadkom i mają urazy ciała. Częściej się rozwodzą. Łatwo wpadają w gniew. Gorzej się odżywiają. Mają kłopoty z pracą. Chorują na otyłość, nadciśnienie, depresję. Popadają w uzależnienia. Mają kłopoty finansowe.

Ale też są kreatywni, myślą nieszablonowo. Lubią zmiany, kochają być w ruchu. Są ludźmi, którzy pod presją, w kryzysie działają skutecznie i bez zawahania.

Niektórzy cechują się wysokim poziomem energii i spontanicznością. Inni mają bardzo mało energii. Jedni brylują w towarzystwie i zawsze wprowadzają radosną atmosferę. Drudzy wolą trzymać się z boku.

Osoby z ADHD. Są bardzo różne".

📚 „Milion myśli naraz. O dorosłych z ADHD”
Aneta Pawłowska-Krać

„Zauważyłam, że wielu klientów cierpiących na uporczywy, dręczący ich od dziesięcioleci wstyd zaprzecza, jakoby rodzice ...
29/09/2026

„Zauważyłam, że wielu klientów cierpiących na uporczywy, dręczący ich od dziesięcioleci wstyd zaprzecza, jakoby rodzice lub bliscy ich otwarcie zawstydzali. Nie pamiętają sytuacji z dzieciństwa, kiedy czuli wstyd. Ale wiedzą, że na skutek połączenia natarczywości i niedostępności opiekunów ich uczuciowe Ja doświadczyło całkowitego braku emocjonalnego współbrzmienia. Ich chroniczny wstyd stanie się dla nas bardziej zrozumiały, jeśli za jego przyczynę uznamy bycie niedostrzeganym, czyli traumę relacyjną”.

Patricia A. DeYoung, „Terapia chronicznego wstydu. Perspektywa relacyjna i neurobiologiczna”

Zatrzymałam się dziś przy tym fragmencie.

Myślę, że wstyd często kojarzymy z doświadczeniem jawnego zawstydzania: krytyką, wyśmiewaniem, poniżaniem. DeYoung zwraca uwagę na coś znacznie mniej oczywistego. Na wstyd, który może rozwijać się również w doświadczeniu emocjonalnego niedostrojenia, niedostępności opiekuna i bycia niewidzianym w ważnej relacji.

Ciekawe jest też to, jak autorka opisuje ten mechanizm w relacji terapeutycznej. Wstyd może pojawić się nie wtedy, gdy terapeuta powie lub zrobi coś jawnie zawstydzającego, ale w chwili, gdy klient doświadcza rozdźwięku i traci poczucie emocjonalnej więzi. Wtedy, zgodnie z dobrze znanym sobie sposobem reagowania, może zacząć szukać przyczyny tego, co się wydarzyło, w sobie i zwrócić się ku samokrytyce.

Ta perspektywa poszerza myślenie o źródłach wstydu. Czasem jego historia wiąże się z tym, co wydarzało się w relacji, a czasem również z tym, czego przez długi czas w tej relacji brakowało.

Wrzesień działa na mnie trochę jak drugi początek roku ☺️🍂Wprawdzie dni stają się krótsze, światła jest coraz mniej (teg...
23/09/2026

Wrzesień działa na mnie trochę jak drugi początek roku ☺️🍂

Wprawdzie dni stają się krótsze, światła jest coraz mniej (tego akurat bardzo nie lubię) ale ja zaczynam planować, uczyć się i wchodzić w nowe aktywności. Po nieco luźniejszym rytmie lata wraca we mnie potrzeba porządkowania różnych spraw i wyznaczania sobie kolejnych kierunków.

To chyba dość ciekawa sprzeczność. Jesień może wiązać się ze spadkiem energii, a jednocześnie jej początek bywa dla mnie czasem dużego rozwojowego poruszenia.

Coś jak efekt świeżego startu. Niektóre momenty w kalendarzu stają się dla nas symboliczną granicą między tym, co było, a kolejnym etapem. Pomagają spojrzeć na własne życie z szerszej perspektywy, wrócić do odłożonych planów albo podjąć decyzję, że od teraz chcemy coś robić trochę inaczej.

Tak działa na wiele osób Nowy Rok, poniedziałek, urodziny albo początek kolejnego miesiąca. Myślę, że wrzesień może pełnić podobną funkcję. Kończy się sezon urlopowy, zmienia się rytm codzienności, zaczyna rok szkolny i akademicki. Nawet wiele lat po zakończeniu edukacji możemy nadal kojarzyć ten miesiąc z nowym planem, kolejnym etapem i możliwością rozpoczęcia czegoś od początku.

Jednocześnie organizm reaguje na coraz mniejszą ilość światła. Zmiana długości dnia może wpływać na rytm dobowy, sen, nastrój i poziom energii. Dlatego wrześniowa chęć działania może współistnieć z większą sennością albo potrzebą odpoczynku. Jedno nie wyklucza drugiego.

Staram się korzystać z tego wrześniowego impulsu uważnie. Nowy początek łatwo wypełnić zbyt wieloma planami. Dlatego coraz ważniejsze staje się dla mnie pytanie, którym z nich naprawdę chcę poświęcić swój czas i energię.

A jak jest u Was? Wrzesień przynosi Wam bardziej potrzebę zwolnienia czy chęć rozpoczęcia czegoś nowego?

Najważniejsze rzeczy w życiu są za darmo.Napisałam to zdanie i sama się uśmiechnęłam, bo brzmi jak jeden z tych tekstów,...
18/09/2026

Najważniejsze rzeczy w życiu są za darmo.
Napisałam to zdanie i sama się uśmiechnęłam, bo brzmi jak jeden z tych tekstów, które można znaleźć na kubku albo magnesie na lodówkę.

A jednak z czasem znajduję w nim coraz więcej prawdy.

Kiedy myślę o tym, co naprawdę wpływa na jakość mojego życia, na tej liście coraz częściej pojawiają się rzeczy bardzo zwyczajne:
czas,
zdrowie,
wewnętrzny spokój,
wspierające relacje,
odpoczynek bez poczucia winy,
sen, po którym naprawdę czuję się wypoczęta,
kontakt z naturą,
sztuka, która mnie porusza.

Oczywiście nie zamierzam udawać, że pieniądze nie mają znaczenia. Mają. Dają bezpieczeństwo, możliwości, dostęp do wielu rzeczy, których potrzebujemy, i potrafią zdjąć z człowieka całkiem konkretny ciężar.

Ale można mieć coraz więcej i nadal nie mieć czasu. Albo osiągać kolejne rzeczy i cały czas sprawdzać, czy przypadkiem ktoś obok nie osiągnął więcej. Porównania mają zresztą tę właściwość, że punkt odniesienia przesuwa się razem z nami. To, co jeszcze niedawno wydawało się czymś, czego bardzo chcemy, po pewnym czasie może stać się zwyczajną częścią życia. A wtedy zaczynamy rozglądać się za czymś kolejnym.

Spokojny dzień, dobra relacja, poczucie bezpieczeństwa czy możliwość odpoczynku nie wyglądają szczególnie imponująco. Trudno się nimi pochwalić i jeszcze trudniej porównać je z tym, co mają inni.

A jednak to właśnie codzienność zajmuje największą część naszego życia. I coraz bardziej myślę, że o jego jakości mówi nie tylko to, co udało nam się zdobyć czy osiągnąć, ale też to, jak nam się w tej codzienności po prostu żyje.

Co dopisalibyście do tej listy?

Adres

Gdansk

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Psychologia na co dzień - Aga Baran opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria