22/04/2026
64 dni… magiczna liczba… do wakacji 😏
Wiosna przyszła, wszystko się budzi do życia , świeżość, nowe podejście, ptaszki, kwiatki… no i ja. Też się „budzę”, tylko chyba trochę wolniej… albo wcale 🌸🙃
Z wiedzy psychologicznej (i bardzo życiowej) wynika jasno: kryzys motywacji przychodzi cyklicznie. W zeszłym roku był w maju. W tym? Już w kwietniu. Idę jak burza. Zakładam, że w przyszłym roku zacznie się gdzieś w okolicach Nowego Roku
Nie ukrywam moje szkolne pociechy dbają o mój poziom adrenaliny lepiej niż poranna kawa. Serio, czuję się jak w „Grey’s Anatomy”, gdzie każdy dzień to nowy przypadek, emocje na maksimum i zero gwarancji, że to będzie spokojny dyżur 😅
I tak jak w „Grey’s Anatomy” każdy sezon kończy się jakąś katastrofą, zwrotem akcji albo emocjonalnym trzęsieniem ziemi… co trochę idealnie pasuje do końcówki roku szkolnego, kiedy wszystko naraz się kumuluje i człowiek zastanawia się, jakim cudem jeszcze działa.
Emocjonalnie? Zmęczenie.
Fizycznie? Wstaję, idę do pracy.
Mentalnie? „Ciekawe co dziś… ile interwencji, ile rozmów, które i tak… no właśnie.”
Bo prawda jest taka chcę być dla nich. Słuchać, wspierać, być dostępna. Tylko że same chęci to czasem za mało… i ten rok bardzo mi to pokazuje. Mam wrażenie, że to trochę jak w „Dr House” niby masz plan, niby wszystko logiczne, a rzeczywistość i tak robi swoje 😅
Prywatnie… moje dziecko (chyba moje, bo są momenty, że zaczynam się zastanawiać 🤡) też się rozwija jak pączek —
tylko w swoim tempie i zdecydowanie z własnym scenariuszem. Trochę jak Eleven ze „Stranger Things” dużo intensywności, emocji i własnego świata, a komunikacja ze światem bywa… selektywna 🙃
„Nie teraz”, „stop, za dużo mówisz” — i człowiek uczy się, że granice istnieją w dwóch kierunkach.
A „zaraz”? To już osobna jednostka czasu elastyczna, pojemna i absolutnie nie do zmierzenia 😅
A ja? Uczę się, że granice działają w dwie strony. Nawet te emocjonalne.
A żeby nie było za poważnie — dzień zaczęłam klasycznie: kawa na bluzie ☕
A potem? Krzesło na głowie. Tak, udawałam żółwia 🐢
Elastyczność zawodowa poziom ekspert.
Podsumowując: wiosna w pełni, życie kwitnie… a ja uczę się, że oprócz serca trzeba mieć też granice. I chyba właśnie to jest mój sezon trochę jak serial, w którym każdy rok szkolny ma swój finałowy odcinek pełen chaosu, emocji i „czy my to przeżyjemy do czerwca?” 🌿
Bo może to nie jest zwykły etap.
Może to jest ten moment w serialu życia, w którym bohater jest najbardziej zmęczony… a właśnie wtedy zaczyna się jego prawdziwa zmiana.