26/04/2026
Chcemy wierzyć, że w życiu kierujemy się logiką. Budujemy skomplikowane systemy, planujemy, racjonalizujemy. To daje nam poczucie kontroli.
Jednak w relacjach z innymi i z samym sobą logika często zawodzi. Pod jej powierzchnią kryją się emocje i schematy, których nie da się wytłumaczyć „na chłodno”.
Wielu z nas ma poczucie, że utknęło w „pętli”. Mimo chęci zmiany, wciąż wchodzimy w podobne relacje, doświadczamy tych samych konfliktów, czujemy ten sam rodzaj lęku lub pustki, a nasze życie wydaje się być przepełnione dojmującym, nieznośnym napięciem. Czytamy poradniki, słuchamy podcastów o samorozwoju, kupujemy e-booki o poczuciu własnej wartości. Ale nadal nic się nie zmienia. Bo gdzieś w środku czujemy, że to nie o to chodzi. Że problem tkwi głębiej.
„Pod powierzchnią” to nie tylko metafora. To miejsce w naszej psychice, niedostępne naszej rozumnej i racjonalnej części. Przechowujemy tam najwcześniejsze wzorce relacji, doświadczania, przeżywania siebie i innych. Te wzorce są jak matryce, które aktywują się nieświadomie i mimowolnie, co daje poczucie bycia w dręczącej matni. Nic się nie zmienia.
Wbrew powszechnej opinii, jakoby psychoterapia psychodynamiczna koncentrowała się na drobiazgowej analizie przeszłości i szukaniu winnych naszych niepowodzeń – nie jest to prawdą. W tym modelu terapeutycznym nacisk jest położony na relację i wspólne przyglądanie się temu, co się w niej aktywuje. Na przytrzymaniu się w przeżywanych emocjach, by kolejno nadać im rozumienie.
Dzięki temu pacjent buduje elastyczność w funkcjonowaniu. Nie tylko intelektualnie potrafi zidentyfikować swoje schematy, ale też jest zdolny dopuścić do siebie całą gamę emocji, co w efekcie buduje stabilne poczucie siebie, dając fundament do tworzenia autentycznych i satysfakcjonujących relacji oraz przeżywania siebie i innych z większą łagodnością i wolnością.