Centrum Wsparcia Rodziny "Estyma" - Family Supports Centre "Estyma"

Centrum Wsparcia Rodziny "Estyma" - Family Supports Centre "Estyma" Centrum Wsparcia Rodziny "Estyma" jest założona z myślą o rodzicach dzieci i młodzieży w celu dbania o bliskie relacje rodzinne. Terapia indywidualna i rodzin.

Wsparcie psychologiczne dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

Kłótnie dorosłych oczami dzieckaDorośli mogą uważać, że konflikt dotyczy wyłącznie ich. Dziecko jednak słyszy podniesion...
23/08/2026

Kłótnie dorosłych oczami dziecka

Dorośli mogą uważać, że konflikt dotyczy wyłącznie ich. Dziecko jednak słyszy podniesione głosy, widzi napięte twarze, zauważa trzaskanie drzwiami i wyczuwa ciszę, która po kłótni wypełnia cały dom.

Nawet jeśli nie rozumie treści sporu, może zadawać sobie pytania:

„Czy to przeze mnie?”
„Czy rodzice się rozstaną?”
„Czy nadal jesteśmy rodziną?”
„Czy w domu jest bezpiecznie?”

Dzieci bardzo uważnie obserwują atmosferę między dorosłymi. Częste, gwałtowne lub nierozwiązane konflikty mogą powodować:

- napięcie i czujność,
- trudności ze snem i koncentracją,
- bóle brzucha lub głowy,
- wycofanie albo rozdrażnienie,
- próby godzenia rodziców,
- poczucie odpowiedzialności za emocje dorosłych,
- lęk przed kolejną kłótnią.

Niepokój może wzmacniać również tak zwany „cichy dzień”. Brak rozmowy, chłód, ignorowanie się i napięta atmosfera bywają dla dziecka równie trudne jak podniesione głosy. Dziecko czuje, że coś jest nie tak, ale nie wie, co się dzieje ani kiedy sytuacja się zakończy.

Czy to oznacza, że rodzice nigdy nie powinni się przy dziecku nie zgadzać?

Nie. Konflikty są naturalną częścią bliskich relacji. Znaczenie ma jednak sposób, w jaki dorośli przez nie przechodzą.

Dziecko może zobaczyć, że można:

- mówić o złości bez obrażania,
- nie zgadzać się bez poniżania,
- zrobić przerwę i wrócić do rozmowy,
- słuchać drugiej osoby,
- przyznać się do błędu,
- przeprosić i naprawić relację,
- szukać rozwiązania bez walki o zwycięstwo.

Po konflikcie warto porozmawiać z dzieckiem. Nie trzeba opowiadać mu o szczegółach problemów dorosłych. Potrzebuje ono krótkiego, jasnego komunikatu:

„Pokłóciliśmy się. To była sprawa między dorosłymi i nie jest to twoja wina. Pracujemy nad rozwiązaniem. Nadal cię kochamy i dbamy o twoje bezpieczeństwo”.

Jeśli dziecko widziało krzyk, wyzwiska lub trzaskanie drzwiami, nie udawajmy, że nic się nie wydarzyło. Możemy powiedzieć:

„Krzyczałam i to nie był dobry sposób rozmowy. Przykro mi, że musiałeś tego słuchać. Następnym razem zrobię przerwę, zanim powiem coś raniącego”.

Takie słowa nie odbierają rodzicowi autorytetu. Uczą odpowiedzialności i pokazują dziecku, że po trudnej sytuacji można wrócić do kontaktu.

Ważne, aby nie:

- prosić dziecka o zajęcie strony,
- robić z niego posłańca między dorosłymi,
- wypytywać, kto ma rację,
- obciążać go szczegółami konfliktu,
- oczekiwać, że pocieszy rodzica,
- mówić źle o drugim rodzicu w jego obecności.

Dziecko nie powinno być mediatorem ani opiekunem emocjonalnym dorosłych.

Nie potrzebuje domu bez żadnych różnic zdań. Potrzebuje domu, w którym konflikty nie odbierają mu poczucia bezpieczeństwa, a dorośli potrafią wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie i wrócić do szacunku.

Zatrzymaj się przy pytaniu:

Czego moje dziecko uczy się o bliskości, obserwując sposób, w jaki rozwiązujemy konflikty?

Jeśli w domu pojawiają się groźby, przemoc, zastraszanie lub zagrożenie bezpieczeństwa, potrzebna jest pomoc specjalistyczna. W takiej sytuacji najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa dziecku i osobom narażonym na krzywdę.

Urszula Strzała
psycholog, psychoterapeuta, seksuolog
www.psychologestyma.pl

IVF – między nadzieją a lękiem przed kolejnym rozczarowaniemDecyzja o in vitro może przynieść nadzieję, ale nie odbiera ...
21/08/2026

IVF – między nadzieją a lękiem przed kolejnym rozczarowaniem

Decyzja o in vitro może przynieść nadzieję, ale nie odbiera lęku. Czasem sprawia, że obie te emocje stają się jeszcze silniejsze.

Stymulacja to nie tylko zastrzyki i wizyty kontrolne. To również obserwowanie każdego sygnału ciała, napięcie przed badaniami i pytania: „Czy organizm zareaguje?”, „Czy pęcherzyków będzie wystarczająco dużo?”.

Punkcja może łączyć ulgę z niepokojem. Kończy jeden etap, ale rozpoczyna następne oczekiwanie: ile komórek udało się pobrać, ile zostanie zapłodnionych, ile zarodków będzie rozwijać się prawidłowo?

Transfer często staje się momentem ogromnej nadziei. Może pojawić się wzruszenie, radość i ostrożne wyobrażanie sobie przyszłości. Jednocześnie wiele osób boi się uwierzyć, aby ponownie nie doświadczyć bólu.

A później przychodzi oczekiwanie na wynik.

Dni zaczynają płynąć inaczej. Każde odczucie w ciele może budzić nadzieję albo lęk. Pojawia się potrzeba szukania odpowiedzi w internecie, analizowania objawów i sprawdzania, czy wszystko przebiega „tak, jak powinno”.

Możesz mieć nadzieję i jednocześnie przygotowywać się na najgorsze. Możesz kochać swojego partnera lub partnerkę, a mimo to czuć się samotnie. Możesz być wdzięczna lub wdzięczny za możliwość leczenia i jednocześnie mieć dość procedur, napięcia oraz życia podporządkowanego kolejnym etapom.

Nie musisz być spokojna ani pozytywnie nastawiony przez cały czas. Trudne emocje nie zmniejszają szans powodzenia procedury. Nie oznaczają też, że za mało wierzysz lub niewystarczająco się starasz.

IVF to nie tylko procedura medyczna. To doświadczenie, które może wpływać na poczucie bezpieczeństwa, relację z własnym ciałem, seksualność, związek i obraz przyszłości.

Wsparcie psychologiczne może pomóc przejść przez ten czas z większą troską o siebie, nazwać emocje i odzyskać choć część poczucia wpływu.

Nie musisz przechodzić przez tę drogę bez wsparcia.

mgr Urszula Strzała
psycholog, seksuolog, psychoterapeuta systemowy i prenatalny

🌐 https://www.psychologestyma.pl

20/08/2026

Zawsze jest wybór do bycia sobą. Urszula Strzała

Unikanie przynosi ulgę, ale wzmacnia lękDziecko boi się występu, więc pozwalamy mu zostać w domu.  Nie chce samo zamówić...
19/08/2026

Unikanie przynosi ulgę, ale wzmacnia lęk

Dziecko boi się występu, więc pozwalamy mu zostać w domu.
Nie chce samo zamówić jedzenia, dlatego robimy to za nie.
Obawia się odpowiedzi przy tablicy, więc prosimy nauczyciela, aby go nie pytał.

Dziecko odczuwa ulgę. Rodzic również może poczuć spokój — trudna sytuacja została odsunięta.

Problem w tym, że lęk otrzymuje wtedy ważną wiadomość:

„Skoro tego uniknęliśmy, sytuacja naprawdę musiała być niebezpieczna”.

W ten sposób tworzy się błędne koło:

lęk → unikanie → chwilowa ulga → silniejsza obawa przed kolejną próbą

Im częściej dziecko unika, tym mniej ma okazji, aby przekonać się, że:

- lęk może stopniowo opaść,
- trudną sytuację można wytrzymać,
- nie wszystko musi przebiegać idealnie,
- można poprosić o pomoc,
- małe kroki budują odwagę i poczucie sprawczości.

Rodzic chroni dziecko z miłości. Jednak nadmierne wyręczanie, usprawiedliwianie każdej nieobecności czy usuwanie wszystkich przeszkód może nieświadomie wzmacniać przekonanie:

„Nie poradzę sobie bez dorosłego”.

To nie oznacza, że dziecko należy zmuszać, zawstydzać albo wrzucać od razu w najtrudniejszą sytuację.

Pomocne jest stopniowe oswajanie lęku — w tempie dopasowanym do możliwości dziecka.

Zamiast:
„Nie ma się czego bać. Po prostu to zrób”.

Możesz powiedzieć:
„Widzę, że się boisz. Zastanówmy się, jaki najmniejszy krok możesz zrobić”.

Zamiast od razu wykonać zadanie za dziecko:

- przygotujcie się wspólnie,
- podzielcie wyzwanie na małe etapy,
- pozwól dziecku wybrać pierwszy krok,
- zostań obok, ale nie przejmuj całego działania,
- zauważaj wysiłek, a nie tylko rezultat,
- powtarzajcie próbę, zanim przejdziecie dalej.

Przykładowa drabina odwagi przed samodzielnym zakupem może wyglądać tak:

1. Dziecko obserwuje, jak rodzic płaci.
2. Samo podaje produkt sprzedawcy.
3. Mówi jedno przygotowane zdanie.
4. Płaci, gdy rodzic stoi obok.
5. Dokonuje małego zakupu samodzielnie, a rodzic czeka w pobliżu.

Celem nie jest natychmiastowe pozbycie się lęku. Celem jest doświadczenie:

„Boję się, ale mogę zrobić mały krok”.

Warto również zatrzymać się przy własnych emocjach. Czasami rodzic usuwa trudność nie tylko po to, aby pomóc dziecku, lecz także dlatego, że sam nie może znieść jego napięcia, płaczu albo niepewności.

Zapytaj siebie:

Czy teraz wspieram dziecko w poradzeniu sobie z trudnością, czy pomagam mu jej uniknąć?

Jeżeli lęk jest bardzo silny, prowadzi do narastającego unikania lub utrudnia dziecku naukę, sen, relacje i codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować się ze specjalistą.

Urszula Strzała
psycholog, psychoterapeuta, seksuolog
www.psychologestyma.pl

rodzic

Niepłodność to doświadczenie emocjonalne, nie tylko medyczneTo nie są wyłącznie badania, wyniki i kolejne wizyty. To tak...
19/08/2026

Niepłodność to doświadczenie emocjonalne, nie tylko medyczne

To nie są wyłącznie badania, wyniki i kolejne wizyty. To także ciche łzy, których nikt nie widzi. Lęk przed następnym rozczarowaniem. Nadzieja, której boisz się zaufać, bo już tyle razy bolała.

To pytanie: „Dlaczego właśnie my?”.
Bezradność, gdy mimo starań wciąż nie masz kontroli.
Wstyd, który każe milczeć.
Poczucie winy wobec partnera lub partnerki.
I ciało, które zamiast być bezpiecznym domem, zaczyna przypominać źródło bólu i zawodu.

Życie zaczyna dzielić się na cykle, dni płodne, badania i oczekiwanie. Bliskość może stać się zadaniem, a każda miesiączka — kolejnym pożegnaniem z nadzieją, którą zdążyłaś lub zdążyłeś w sobie zbudować.

Pytania bliskich zaczynają ranić. Ogłoszenia ciążowe wywołują emocje, których trudno niekiedy zaakceptować. Możesz cieszyć się szczęściem innych i jednocześnie płakać nad własnym niespełnionym pragnieniem.

Możesz kochać partnera, a mimo to czuć złość, żal lub osamotnienie. Możesz mieć nadzieję i być skrajnie zmęczona lub zmęczony. Możesz pragnąć dziecka i jednocześnie potrzebować chwili, w której nie będziesz o staraniach myśleć.

To nie czyni Cię słabą ani słabym.
To znaczy, że przeżywasz coś naprawdę trudnego.

Niepłodność dotyka nie tylko ciała. Wpływa na poczucie własnej wartości, kobiecości lub męskości, seksualność, relację i obraz przyszłości. Dlatego troska o emocje jest równie ważna jak opieka medyczna.

Nie musisz cały czas udowadniać, że sobie radzisz. Nie musisz przechodzić przez to w samotności.

Wsparcie psychologiczne może stać się miejscem, w którym nie trzeba niczego ukrywać — można powiedzieć, że boli, że brakuje sił i że trudno znowu uwierzyć.

mgr Urszula Strzała
psycholog, seksuolog, psychoterapeuta systemowy i prenatalny

🌐 https://www.psychologestyma.pl

Gdy starania o ciążę przejmują kontrolę nad życiemNa początku jest nadzieja. Z czasem życie coraz częściej zaczyna dziel...
16/08/2026

Gdy starania o ciążę przejmują kontrolę nad życiem

Na początku jest nadzieja. Z czasem życie coraz częściej zaczyna dzielić się na cykle, dni płodne, badania, wyniki i kolejne terminy w kalendarzu.

Każdy miesiąc może przynosić napięcie: oczekiwanie, analizowanie sygnałów ciała, a niekiedy kolejne rozczarowanie. Ta emocjonalna huśtawka wpływa na nastrój, sen, koncentrację i codzienne obowiązki. To, co wcześniej było naturalną częścią bliskości, może zacząć przypominać zadanie do wykonania.

Starania o ciążę wystawiają również relację na próbę. Partnerzy nie zawsze przeżywają tę sytuację w taki sam sposób. Jedna osoba potrzebuje rozmowy, druga wycofuje się, próbując samodzielnie poradzić sobie z emocjami. Pojawia się presja, poczucie osamotnienia i wzajemne niezrozumienie.

Do tego dochodzą pytania otoczenia, kolejne ogłoszenia ciążowe i rodzinne spotkania, które mogą boleć bardziej, niż ktokolwiek przypuszcza. Można jednocześnie cieszyć się szczęściem innych i przeżywać własny smutek. Te uczucia nie wykluczają się i nie czynią nikogo złym człowiekiem.

Jeżeli starania zaczynają wypełniać niemal każdą myśl, warto zatroszczyć się również o siebie — nie tylko o wyniki badań. Pomocna może być szczera rozmowa z partnerem, pielęgnowanie bliskości niezwiązanej ze staraniami oraz skorzystanie ze wsparcia psychologicznego.

Nie musisz być silna lub silny przez cały czas. Proszenie o pomoc nie oznacza rezygnacji z marzenia. Oznacza, że w drodze do niego nie chcesz stracić siebie.

Urszula Strzała
psycholog, psychoterapeuta systemowy i prenatalny, seksuolog

Więcej informacji i możliwość kontaktu:
https://www.psychologestyma.pl

Lęk przed oceną zaczyna się w domu?Dziecko przynosi czwórkę, a dorosły pyta:  „Dlaczego nie piątka?”Pokazuje rysunek, a ...
14/08/2026

Lęk przed oceną zaczyna się w domu?

Dziecko przynosi czwórkę, a dorosły pyta:
„Dlaczego nie piątka?”

Pokazuje rysunek, a słyszy:
„Ładnie, ale mogłaś bardziej się postarać”.

Cieszy się z wyniku, lecz rodzic odpowiada:
„Zobacz, jak poradził sobie twój kolega”.

Takie komunikaty często wynikają z troski o przyszłość dziecka. Powtarzane regularnie mogą jednak sprawić, że zacznie ono łączyć swoją wartość z osiągnięciami.

Dziecko może wówczas uczyć się, że:

- musi być najlepsze, aby zasługiwać na uznanie,
- błąd oznacza porażkę lub rozczarowanie rodzica,
- wynik jest ważniejszy niż wysiłek i proces uczenia się,
- inni są punktem odniesienia dla jego wartości,
- lepiej nie próbować, niż narazić się na ocenę.

Lęk przed oceną nie zawsze wygląda jak strach. Może ukrywać się pod perfekcjonizmem, odkładaniem zadań, płaczem przed sprawdzianem, wycofaniem, złością albo ciągłym pytaniem:
„Czy na pewno zrobiłem to dobrze?”

Presja może prowadzić również do unikania nowych wyzwań. Jeśli dziecko obawia się, że pomyłka odbierze mu akceptację, wybiera wyłącznie zadania, w których ma pewność sukcesu.

**Co zamiast porównywania i presji?**

Zamiast: „Inni poradzili sobie lepiej”
powiedz: „Co było dla ciebie najtrudniejsze?”

Zamiast: „Stać cię na więcej”
powiedz: „Widzę, ile wysiłku w to włożyłeś”.

Zamiast: „Nie możesz popełniać takich błędów”
powiedz: „Sprawdźmy, czego ten błąd może cię nauczyć”.

Zamiast skupiać się wyłącznie na wyniku, zauważaj wytrwałość, strategię, odwagę, samodzielność i gotowość do kolejnej próby.

Dziecko potrzebuje wiedzieć, że nie musi zasługiwać na miłość ocenami, medalami ani bezbłędnością. Może popełnić błąd i nadal pozostaje ważne, wartościowe oraz godne szacunku.

Nie chodzi o rezygnację z wymagań. Chodzi o takie stawianie granic i celów, które wspiera rozwój, zamiast budować przekonanie:
**„Jestem tyle wart, ile wynosi mój ostatni wynik”.**

Zatrzymaj się dziś przy jednym pytaniu:
Czy moje słowa pomagają dziecku próbować, czy sprawiają, że zaczyna bać się pomyłki?

Urszula Strzała
psycholog, psychoterapeuta, seksuolog
www.psychologestyma.pl

Co dziecko słyszy, gdy dorosły krytykuje samego siebie?„Ale jestem beznadziejna”.  „Znowu wszystko zepsułem”.  „Okropnie...
11/08/2026

Co dziecko słyszy, gdy dorosły krytykuje samego siebie?

„Ale jestem beznadziejna”.
„Znowu wszystko zepsułem”.
„Okropnie wyglądam”.
„Muszę schudnąć, bo nie mogę na siebie patrzeć”.
„Do niczego się nie nadaję”.

Dorosły może wypowiadać takie zdania odruchowo — po błędzie, trudnym dniu albo spojrzeniu w lustro. Dziecko jednak nie zawsze traktuje je jak chwilowe narzekanie.

Obserwuje nas i uczy się, jak należy mówić o sobie.

Może zacząć myśleć:

- „Jeśli popełnię błąd, to znaczy, że jestem beznadziejny”.
- „Mój wygląd decyduje o mojej wartości”.
- „Muszę być najlepszy, żeby zasługiwać na akceptację”.
- „Porażka jest powodem do wstydu”.
- „Kiedy coś mi nie wychodzi, powinienem siebie krytykować”.

Dzieci uczą się samooceny nie tylko poprzez to, co mówimy bezpośrednio do nich. Słuchają również, jak odnosimy się do własnego ciała, kompetencji, pomyłek i słabszych chwil.

Jeżeli dorosły regularnie reaguje na błąd pogardą wobec siebie, dziecko może przejąć ten sposób myślenia. Z czasem każda pomyłka może wywoływać u niego silne napięcie, wstyd albo lęk przed oceną.

Nie oznacza to, że rodzic powinien udawać nieustanną pewność siebie. Dziecko nie potrzebuje idealnego dorosłego. Potrzebuje zobaczyć, że można być rozczarowanym, popełnić błąd i nadal traktować siebie z szacunkiem.

Zamiast mówić:

„Jestem beznadziejna”
spróbuj:
„Nie jestem zadowolona z tego, co zrobiłam, ale mogę to poprawić”.

Zamiast:

„Do niczego się nie nadaję”
spróbuj:
„To było dla mnie trudne. Potrzebuję więcej czasu albo pomocy”.

Zamiast:

„Okropnie wyglądam”
spróbuj:
„Dzisiaj nie czuję się dobrze ze swoim wyglądem, ale moje ciało nadal zasługuje na troskę”.

Zamiast:

„Znowu wszystko zepsułem”
spróbuj:
„Popełniłem błąd. Zastanowię się, czego mogę się z niego nauczyć”.

Ważne jest również naprawianie słów wypowiedzianych pod wpływem emocji:

„Powiedziałam wcześniej, że jestem beznadziejna. To nie było wobec mnie sprawiedliwe. Popełniłam błąd, ale błąd nie określa całej mojej wartości”.

Takie zdanie może być dla dziecka niezwykle ważną lekcją. Pokazuje, że sposób myślenia o sobie można zauważyć, zatrzymać i zmienić.

Warto dziś zadać sobie pytanie:

Czy mówię do siebie w taki sposób, w jaki chciałabym lub chciałbym, aby moje dziecko mówiło kiedyś do siebie?

Dziecko, które widzi dorosłego traktującego siebie z życzliwością mimo błędów, uczy się, że nie musi być idealne, aby zasługiwać na szacunek, bliskość i akceptację.

psycholog, psychoterapeuta, seksuolog
Urszula Strzała
www.psychologestyma.pl

Nie mów: „Nie ma się czego bać”Dziecko mówi:  „Boję się”.Dorosły odpowiada:  „Nie ma się czego bać”.  „Przecież nic się ...
08/08/2026

Nie mów: „Nie ma się czego bać”

Dziecko mówi:
„Boję się”.

Dorosły odpowiada:
„Nie ma się czego bać”.
„Przecież nic się nie dzieje”.
„Nie przesadzaj”.
„Jesteś już duży”.

Najczęściej chcemy w ten sposób uspokoić dziecko. Próbujemy przekonać je, że jest bezpieczne. Ono może jednak usłyszeć coś zupełnie innego:

„Moje uczucia są nieważne”.
„Nie powinienem się tak czuć”.
„Dorosły mnie nie rozumie”.
„Lepiej nie mówić o swoim lęku”.

Dla dorosłego sytuacja może wydawać się błaha. Dla dziecka lęk jest jednak prawdziwym doświadczeniem — nawet jeśli zagrożenie istnieje przede wszystkim w jego wyobraźni.

Emocji nie można wyłączyć poleceniem. Można natomiast pomóc dziecku je zauważyć, nazwać i zrozumieć.

Zamiast mówić „Nie ma się czego bać”, spróbuj:

„Widzę, że się boisz”.

„To jest dla ciebie naprawdę trudne”.

„Chcesz mi powiedzieć, czego najbardziej się obawiasz?”.

„Gdzie czujesz ten lęk w swoim ciele?”.

„Jestem obok. Zastanowimy się razem, co może ci pomóc”.

„Możemy zacząć od bardzo małego kroku”.

Uznanie emocji nie oznacza potwierdzania wszystkich przewidywań dziecka. Możemy jednocześnie przyjąć jego uczucia i spokojnie oddzielić lęk od faktów:

„Rozumiem, że boisz się, że coś złego się wydarzy. Sprawdźmy razem, co wiemy na pewno, a co podpowiada nam lęk”.

Dziecko potrzebuje najpierw poczuć, że zostało usłyszane. Dopiero później łatwiej mu przyjąć wyjaśnienia, poszukać rozwiązania i skorzystać z pomocy.

Możesz zastosować cztery proste kroki:

1. Zatrzymaj się – nie próbuj natychmiast usuwać emocji.
2. Nazwij – „Widzę, że czujesz lęk”.
3. Zaciekaw się – „Co jest w tym najtrudniejsze?”.
4. Pomóż wybrać – „Czego potrzebujesz: rozmowy, bliskości, chwili ciszy czy małego planu?”.

Nie musisz przekonywać dziecka, że niczego nie powinno się bać. Pomóż mu doświadczyć, że może czuć lęk, rozumieć go i stopniowo odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa.

Dziecko nie potrzebuje, aby zaprzeczać jego emocjom. Potrzebuje dorosłego, który pomoże mu przez nie przejść.

psycholog, psychoterapeuta, seksuolog
Urszula Strzała
www.psychologestyma.pl

Spokojny dorosły pomaga dziecku odzyskać spokójKiedy dziecko krzyczy, płacze, złości się albo zamyka w sobie, często sły...
05/08/2026

Spokojny dorosły pomaga dziecku odzyskać spokój

Kiedy dziecko krzyczy, płacze, złości się albo zamyka w sobie, często słyszy:

„Uspokój się”.
„Przestań płakać”.
„Nic takiego się nie stało”.

Problem w tym, że dziecko nie zawsze potrafi uspokoić się samodzielnie. Jego układ nerwowy nadal się rozwija, dlatego w trudnych chwilach potrzebuje wsparcia spokojnego dorosłego.

To właśnie nazywamy - współregulacją emocji.

Współregulacja oznacza, że dorosły pomaga dziecku przejść od silnego napięcia do większego spokoju poprzez swoją obecność, głos, zachowanie i poczucie bezpieczeństwa.

Dziecko może potrzebować:

- spokojnego tonu głosu,
- prostych i krótkich komunikatów,
- nazwania tego, co przeżywa,
- bliskości lub przestrzeni — zależnie od jego potrzeb,
- pomocy w zwolnieniu oddechu,
- zapewnienia, że dorosły pozostaje obok.

Możesz powiedzieć:

„Widzę, że jest ci teraz bardzo trudno”.

„Jestem obok. Nie musisz radzić sobie z tym sam”.

„Najpierw uspokoimy ciało, a później porozmawiamy”.

„Możesz płakać. Poczekam, aż będziesz gotowy”.

Współregulacja nie oznacza spełniania każdej prośby ani rezygnowania z granic. Możemy zatrzymać niebezpieczne zachowanie i jednocześnie pozostać spokojni:

„Nie pozwolę ci bić. Widzę, że jesteś bardzo zły. Pomogę ci przejść przez tę chwilę bezpiecznie”.

Dziecko stopniowo uczy się regulowania emocji właśnie dzięki takim doświadczeniom. Najpierw odzyskuje równowagę przy wsparciu dorosłego, a z czasem zaczyna korzystać z poznanych sposobów samodzielnie.

Nie potrzebuje dorosłego, który nigdy się nie denerwuje. Potrzebuje dorosłego, który potrafi zauważyć własne napięcie, zwolnić i wrócić do kontaktu.

Zanim dziecko nauczy się uspokajać samo, wielokrotnie potrzebuje doświadczyć spokoju razem z nami.

psycholog, psychoterapeuta, seksuolog
Urszula Strzała
www.psychologestyma.pl

Adres

Wrocław
Jedrzejow
50-520

Telefon

+48731807013

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Centrum Wsparcia Rodziny "Estyma" - Family Supports Centre "Estyma" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Centrum Wsparcia Rodziny "Estyma" - Family Supports Centre "Estyma":

Skróty

Udostępnij

Kategoria