27/07/2026
Długo myślałam, że regeneracja to wyjątkowa nagroda.
Coś, co sobie zafunduję, kiedy już padnę. Wtedy będzie mi wolno odpocząć. Zresztą to zawsze było wyzwanie, bo od dziecka, kiedy tylko chciałam poleżeć i po prostu odpocząć, słyszałam... Widzę, że ci się nudzi. Zaraz znajdę ci coś do roboty.
I wiem, że nie tylko ja tak miałam.
Dopiero teraz widzę to inaczej. Potrzeba odpoczynku, nawet jeśli miałoby to być gapienie się w sufit, to potrzeba tak samo ważna jak każda inna. Regeneracja to nie luksus od święta. To zwykła profilaktyka, jak mycie zębów.
Nie czekasz, aż zaboli, żeby je umyć. Robisz to codziennie, bo tak jest mądrzej.
A z ciałem robimy odwrotnie. Czekamy, aż się upomni. Aż przyjdzie ból pleców, mgła w głowie, noc bez snu. I dopiero wtedy zaczynamy dbać.
Dzisiaj uczę odwracać tę kolejność. Nie wielkie rytuały raz na pół roku, tylko małe rzeczy regularnie. Momenty ciszy (nawet w samochodzie coraz rzadziej słucham radia), kilka głębokich oddechów. Wodór w trakcie pracy przy komputerze. Moment na fotelu wieczorem z relaksującą muzyką.
Nic spektakularnego. Ale robione codziennie, robi różnicę.
A Ty, dbasz o siebie zanim zaboli, czy dopiero kiedy już boli? Napisz mi w komentarzu, ciekawa jestem, jak dbasz o swoją regenerację.
Z miłością,
Joanna (Boska)