11/03/2026
Trzeci tydzień mojej pracy tutaj.
I trzeci tydzień życia w hotelu.
To dla mnie zupełnie inne doświadczenie niż dotychczas.
Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe tempo pracy…
i bardzo dużo obserwowania siebie w tym wszystkim.
Praca w kuchni jest intensywna.
Tempo, ogarnianie wielu rzeczy jednocześnie ( o ile to możliwe ), różne osobowości, różne energie.
To środowisko bardzo szybko mi pokazało co jeszcze we mnie reaguje.
W tym tygodniu szczególnie zobaczyłam u siebie jedną rzecz:
jak łatwo pojawia się potrzeba bycia zauważoną i docenioną.
Kiedy wkładamy serce w to, co robimy, naturalnie chcemy, żeby ktoś to zobaczył.
A kiedy tego nie ma, pojawiają się emocje.
I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa praca.
Nie na zewnątrz.
W środku.
Obserwowanie reakcji.
Zauważanie emocji.
Pozwolenie, żeby ciało je uwolniło, zamiast reagować natychmiast.
Życie w hotelu też jest częścią tego procesu.
To tylko pokój, nie dom.
Nie czeka tam na mnie nikt po pracy.
Nikt mnie nie przytuli po trudnym dniu, nikt nie powie „będzie dobrze”.
Wracam do tej przestrzeni sama i uczę się szukać wsparcia w sobie.
Pokój hotelowy jest piękny na urlop.
Ale kiedy staje się codziennością, zaczyna mieć zupełnie inną energię.
Dla mnie to trochę symbol samotności.
Miejsce, w którym zostaję ze sobą i ze swoimi emocjami.
I właśnie tutaj bardzo pomaga mi metoda RRT, uwalnianie tego co jeszcze wychodzi.
To metoda szybkiego uwalniania emocjonalnych reakcji.
Ale szybkie uwolnienie nie zawsze oznacza natychmiastową zmianę całego życia.
Czasem ta „chwila” to proces.
To moment, w którym przestajemy reagować automatycznie.
Pojawia się przestrzeń.
Przestrzeń na oddech.
Na inną perspektywę.
Na zrozumienie, że nie wszystko jest o nas.
I właśnie to pokazuje mi ten czas.
Że każde środowisko, w którym jesteśmy, może stać się przestrzenią transformacji.
Jeśli tylko jesteśmy gotowi zobaczyć to, co się w nas naprawdę dzieje.
Karina