16/03/2026
❤️ O wierze i nadziei kiedy choruje ktoś bliski.
Kiedy choruje ktoś, kogo kochamy, świat nagle zwalnia.
Rzeczy, które kiedyś były ważne, tracą znaczenie.
Zostaje tylko on — jego oddech, jego spojrzenie, jego obecność.
I zostaje strach, którego nie umiemy nazwać.
Strach, który siedzi w gardle i nie pozwala zapytać o to jedno pytanie, które wszyscy nosimy w sobie, ale nikt nie ma odwagi wypowiedzieć.
Boimy się odpowiedzi.
Boimy się prawdy.
Boimy się, że jeśli ją usłyszymy, to coś w nas pęknie na zawsze.
A jednak… w tym wszystkim jest coś jeszcze.
Coś, czego nie da się wytłumaczyć ani medycyną, ani logiką.
Nadzieja.
Cicha, uparta, irracjonalna.
Taka, która mówi: to nie może się tak skończyć.
Taka, która trzyma nas przy życiu, kiedy wszystko inne się sypie.
Psychologia mówi, że nadzieja to mechanizm obronny.
Że pomaga przetrwać to, czego inaczej nie udźwignęlibyśmy.
Że pozwala oddychać, kiedy świat przygniata.
Ale ja wierzę, że to coś więcej.
Odmawiam .
To modlitwa, która trwa 54 dni — 27 dni błagalnych i 27 dni dziękczynnych.
Mówią o niej, że jest „nie do odparcia”, bo wymaga wytrwałości, codziennego zawierzenia i oddania wszystkiego w ręce Maryi.
Jestem w ostatnim tygodniu części dziękczynnej.
I czuję, że to nie jest przypadek.
Że ktoś mnie prowadzi przez ten czas — nawet jeśli droga jest ciemna.
Że Maryja jest obok, w każdym lęku, w każdej łzie, w każdym „nie wiem, jak dalej”.
„Nie lękajcie się, Ja jestem z wami przez wszystkie dni.”
Ten cytat wraca do mnie jak szept, który podtrzymuje, kiedy brakuje sił.
Dlatego chcę powiedzieć jedno:
niech to będzie moje dziękczynienie, moje „Totus Tuus”.
Moje oddanie, moja ufność, moje „tak” wypowiedziane nawet wtedy, gdy serce drży.
Bo wiara nie jest zaprzeczeniem rzeczywistości.
Wiara jest trzymaniem się Miłości, nawet wtedy, gdy rzeczywistość boli.
Wiara jest tym, co zostaje, kiedy człowiek nie ma już nic innego.
I choć nie wiem, co będzie dalej, wiem jedno:
nie jesteśmy sami.
Wiem, że nadzieja — nawet ta najmniejsza — potrafi być większa niż strach.
Wiem, że miłość jest silniejsza niż choroba.
Wiem, że każdy dzień, który mamy, jest darem.
I wiem, że cokolwiek się wydarzy, nie wydarzy się bez sensu — nawet jeśli dziś tego sensu jeszcze nie widzimy.
Jeśli ktoś z Was przechodzi przez coś podobnego — nie bójcie się wierzyć.
Nie bójcie się mieć nadziei, nawet jeśli świat mówi, że to naiwne.
Czasem właśnie ta nadzieja jest największym cudem, jaki mamy.