06/08/2026
https://www.facebook.com/share/1DRf4imGgL/
Czy polskie szpitale są przyjazne dzieciom karmionym piersią? Refleksje po hospitalizacji mojego dziecka
O hospitalizacji dziecka karmionego piersią lub karmiącej piersią mamy pisałam już kiedyś na łamach „Kwartalnika Laktacyjnego”, głównie z perspektywy prawnej. Niestety, wiele z poruszonych wówczas problemów pozostaje aktualnych również dziś. Przekonałam się o tym podczas niedawnej hospitalizacji mojego najmłodszego dziecka. Nasz pobyt w szpitalu zbiegł się z rozpoczęciem Światowego Tygodnia Karmienia Piersią, dlatego postanowiłam wrócić do tego tematu – tym razem przede wszystkim z perspektywy mamy.
Z każdym z moich dzieci w wieku niemowlęcym trafiłam do szpitala – raz jako pacjentka, dwa razy jako mama hospitalizowanego dziecka. Każda z tych hospitalizacji skłaniała mnie do podobnych pytań: czy polskie szpitale są przyjazne dzieciom karmionym piersią? A szerzej – czy są przyjazne małym dzieciom?
Nie chodzi wyłącznie o samą możliwość karmienia piersią, która zresztą - co do zasady - nie powinna być kwestionowana. Mam na myśli przyjazną, wspierającą atmosferę i warunki pobytu – przyjazne nie tylko karmieniu piersią, ale także dziecku.
🌙 Bezpieczny odpoczynek mamy i dziecka
Dla mnie szczególnie trudne były noce. Synek, jak wiele niemowląt karmionych piersią, bardzo często budzi się na karmienia i nie chce spać sam. Każda próba odłożenia do szpitalnego łóżeczka kończyła się awanturą. Miałam więc do wyboru – nie spać, tylko nosić dziecko i próbować odkładać albo próbować zdrzemnąć się z nim na wąskiej leżance (w pozycji półleżącej, z dzieckiem na mnie...). Na szczęście leżanka była niska i udało mi się zabezpieczyć ją przed upadkiem dziecka, ale nie wszystkie mamy mają taką możliwość. Zresztą przepisy nadal nie gwarantują opiekunowi hospitalizowanego dziecka łóżka lub leżanki w pokoju dziecka…
Jak pogodzić bezpieczeństwo z realiami życia z niemowlęciem? Dla wielu matek karmiących piersią możliwość karmienia na leżąco ma ogromne znaczenie, zwłaszcza w nocy i gdy karmień jest dużo. Jeżeli jedyną alternatywą jest zaśnięcie z dzieckiem na krześle lub wąskiej leżance albo całkowity brak snu przez kilka dób, trudno mówić o bezpieczeństwie…
🧸 Bezpieczna przestrzeń do bycia dzieckiem
W naszym przypadku dużym wyzwaniem okazał się także brak bezpiecznej przestrzeni do raczkowania, tak bardzo potrzebnej, kiedy synek już poczuł się dobrze. Bałam się puścić go na szpitalną podłogę - w tym wieku wszystko przecież trafia do buzi…
Rozumiem, że szpital to miejsce leczenia, a nie sala zabaw i że bezpieczeństwo epidemiologiczne jest priorytetem. Ale może dałoby się stworzyć bezpieczną przestrzeń dla najmłodszych pacjentów, z której – po ocenie lekarza – mogłyby korzystać dzieci, u których nie ma przeciwwskazań epidemiologicznych? Czy w ogóle byłoby to organizacyjnie możliwe?
🏠 Hospitalizacja szpitalno-domowa?
Zastanawiam się nad jeszcze jedną rzeczą. Jeśli dziecko nie wymaga już leczenia ani całodobowej obserwacji, a pozostaje jedynie kontrola badań następnego dnia – czy naprawdę musi przez ten czas przebywać w szpitalu? Czy w niektórych – indywidualnie ocenianych - przypadkach nie można byłoby wrócić z dzieckiem do domu i przyjechać rano na badania kontrolne? Jestem ciekawa, jak wygląda to w innych krajach i czy ktoś z Was spotkał się z takim rozwiązaniem.
🤱 Karmienie piersią
A wracając do samego karmienia piersią... Lekarze wyglądali na mile zaskoczonych, że karmię piersią, nie usłyszałam ani jednej negatywnej uwagi. Jedna z lekarek powiedziała nawet, że karmienie piersią to inwestycja w zdrowie dziecka. To bardzo cieszy. Jednocześnie miałam poczucie, że wiedza personelu medycznego na temat karmienia piersią, wartości mleka matki i potrzeb starszego niemowlęcia karmionego piersią nadal pozostawia sporo do życzenia...
Lekarze byli zaskoczeni, że dziewięciomiesięczne niemowlę podczas wysokiej gorączki nie jadło i prawie nic nie piło poza moim mlekiem, a mimo to było w dobrej kondycji. A przecież właśnie w czasie choroby mleko mamy jest często dla niemowlęcia najważniejszym, a czasem jedynym źródłem płynów i energii oraz naturalnym wsparciem organizmu w walce z infekcją. Niektóre pielęgniarki były jednak zaniepokojone i powątpiewały, czy moje mleko mu wystarcza. Dziwiły się też, że tak często ssie pierś i że jego kupki nie przypominają kupek dziecka jedzącego pokarmy stałe, a on przecież z powodu choroby był wówczas wyłącznie „na piersi”…
💬 Pytania do Was
Na koniec chciałabym Was zaprosić do dyskusji. ❤️
Jeśli byłyście z dzieckiem w szpitalu:
🔹 Czy doświadczyłyście przyjaznej karmieniu piersią atmosfery? Jak personel reagował na fakt, że karmicie piersią? Czy mogłyście liczyć na wsparcie lub pomoc w karmieniu piersią?
🔹 Jak oceniacie warunki pobytu rodzica z dzieckiem?
🔹 Czego najbardziej Wam brakowało?
🔹 Co warto byłoby zmienić?
🔹 A może znacie rozwiązania z innych krajów, które warto byłoby wprowadzić również w Polsce?
Bardzo jestem ciekawa Waszych doświadczeń i przemyśleń. 😊
📖 Jeśli wolicie czytać na blogu, wpis znajdziecie na Prawo i Laktacja: https://www.prawoilaktacja.pl/2026/08/czy-polskie-szpitale-sa-przyjazne.html