26/07/2026
Ostatnio zrobiło się głośno o "fit piwie". I muszę przyznać, że tym razem w 100% zgadzam się z Dr Michał Wrzosek
Serio... czy naprawdę doszliśmy do momentu, w którym próbujemy przekonać ludzi, że alkohol może być "fit"? Dodanie białka, zmniejszenie kalorii czy chwytliwa etykieta nie sprawiają, że piwo staje się zdrowym produktem.
Mam wrażenie, że to kolejny sposób na uspokojenie sumienia: "Przecież to fit, więc mogę". Tylko że alkohol nadal pozostaje alkoholem i nie wnosi żadnych korzyści zdrowotnych.
To ja jeszcze czekam na... wódkę proteinową. 🤦♀️
Może będzie miała napis "na regenerację po treningu"? Przecież skoro wszystko można nazwać fit, to czemu nie?
Nie dajmy się nabierać na marketing. "Fit" na opakowaniu nie oznacza, że produkt wspiera zdrowie. Warto patrzeć na skład, a przede wszystkim zachować zdrowy rozsądek.
A Wy co o tym myślicie? Czy określenie "fit piwo" ma dla Was jakikolwiek sens?