26/06/2026
Rok szkolny się kończy i teraz ci CHOLERNI nauczyciele mają DWA miesiące PŁATNYCH wakacji za nasze podatki! I jeszcze mają czelność narzekać!
Tak kiedyś mówiłem. Tak oceniałem i tak myślałem...
Dopóki moja żona nie została wychowawczynią trzeciej klasy.
I okazało się, że:
- ma w planie wpisane 21 płatnych godzin przy tablicy tygodniowo,
do tego dodatkowo płatne zastępstwa i zajęcia wyrównawcze.
A poza tym wszystko, co płatne NIE jest:
-wycieczki,
-dekoracje sali,
-zielone szkoły,
-spotkania z rodzicami,
-organizacja konkursów,
-przedstawienia i akademie,
-oddziaływania wychowawcze,
-konferencje i rady pedagogiczne,
-ocenianie prac pisemnych i zeszytów w domu,
-poprawianie kartkówek i sprawdzianów po godzinach,
-papierologia- dziennik, nieobecności, wydarzenia w klasie,
-i praca w hałasie, stresie, z odpowiedzialnością za drugiego, młodego człowieka i jego przyszłość, często z niezadowolonymi rodzicami w pakiecie.
I za to wszystko zarabiała... tamtara tam...
47 321,88 zł rocznie.
Szczęściara, prawda?
Prowadzę firmy i wiem jedno- gdybym wycenił te wszystkie "niepłatne" godziny po stawkach rynkowych, żadnej szkoły nie byłoby na nauczycieli stać.
Ten system działa tylko dlatego, że tysiące ludzi wciąż robi to z czegoś, czego nie ma w żadnej tabeli płac- z powołania.
Trzymajcie się, nauczyciele.
Dziękuję, że Wam się jeszcze chce i że nie poszliście wszyscy do korpo, na benefity i dupogodziny.
Bo w dzisiejszych czasach naprawdę trzeba być wariatem, żeby chcieć uczyć dzieci. Dzięki Bogu, że tacy szaleńcy jeszcze istnieją.