10/07/2026
Na weekend polecam film ,,Paw zwyczajny'' (2024) w reżyserii Bernharda Wengera. W ubiegłym roku w październiku film ten oglądaliśmy w Kino Mikro cyklu ,,Kino i Psychoanaliza'' pod patronatem Małopolsko-Podkarpacki Oddział PTPP, podczas którego prowadziłam dyskusję wraz Anną Olszewską, historyczką sztuki. Poniżej moja recenzja filmu, która została opublikowana w Biuletynie Małopolsko-Podkarpackiego Oddziału PTPP (październik 2025). Zapraszam do lektury.
_____________________________________
"Paw zwyczajny" to historia o precyzyjnie wypracowanym azylu wewnętrznym i zewnętrznym. Matthias, główny bohater filmu, pracuje jako "człowiek do wynajęcia", odgrywający zawodowo różne role - syna, partnera. W pracy jest brawurowym perfekcjonistą. Jego wyniki są sprytnie podsycane przez pracodawcę, co sprawia, że z każdym zleceniem staje się coraz lepszy, skuteczniejszy. Jest w związku, w którym także odgrywa idealnego partnera. Z każdą sceną jednak coraz bardziej odczuwalna staje się pustka i tragikomiczna sztuczność sytuacji. Jego związek się rozpada z niezrozumiałych dla bohatera emocjonalnych powodów, jednocześnie słyszy i nie słyszy wyjaśnień od swojej partnerki. I tylko w piwnicy, w dużym pomieszczeniu, w którym są skrzętnie poukładane kostiumy dedykowane każdej z odgrywanych przez Matthiasa ról (jego prywatno-zawodowym azylu), raz po raz psuje się piecyk, kilkukrotnie naprawiany przez fachowców.
Po rozstaniu Matthias próbuje nawiązać relację z inną kobietą, jednak zbliżenie kończy się fiaskiem, ponieważ ona nie jest zainteresowana pogłębieniem kontaktu. Bohater cierpi, ale nie trwa to długo. Podczas przedstawienia w teatrze Matthias przeżywa głębsze poruszenie, próbuje uciec, ale z żadnej strony wyjście nie jest możliwe. Zostaje uwięziony w publicznym miejscu, obnażony, bezbronny wobec wzbierających silnych uczuć. Coś w nim pęka. Po tym doświadczeniu dalej oddaje się pracy, jednak widzimy, że nie rozumie siebie, ani innych ludzi. Działa jak automat, kopiuje zachowania, doskonale czyta oczekiwania innych i je realizuje, imituje dojrzałe postawy i coraz bardziej się w tym rozkręca, przy czym możemy zaobserwować, że coś go zaczyna trapić, zatrzymywać, czegoś nie rozumie, jest pogubiony. Może pojawia się w nim refleksja i chęć zmiany dotychczasowego życia?
Podczas wykonywania najważniejszego, długofalowego zlecenia, jakie dostaje jego firma, w którym Matthias odgrywa kluczową rolę, dochodzi do granicznej, kontrowersyjnej sytuacji. Sprowokowany, postanawia nie pozostawać dłużej na usługach swojego zleceniodawcy i daje mu o tym znać. Wszyscy czujemy, że jest to swoista próba wyjścia z psychicznego azylu. Obaj bohaterowie mają wiele do stracenia, zarówno osobiście, jak i zawodowo. W finałowej scenie filmu Matthias prezentuje się w sposób szokujący, całkiem wymykający się z konwencji trwającego spotkania, ryzykuje utratę posady i kompromitację zleceniodawcy. Skonsternowani uczestnicy milczą, zleceniodawca ledwo hamuje narastającą furię i wygląda na to, że sytuacja jest przegrana z kretesem.
W tej ciszy i nieznośnym napięciu jeden z prominentnych gości bije brawo i obwieszcza wyśmienity pomysł na performance, co ostatecznie dodaje splendoru sytuacji i głównym bohaterom. Matthias i zleceniodawca zostają ocaleni. Ta sytuacja wydaje się być bardzo rozczarowująca, może widz nie tego się spodziewał. Pomimo, iż każdy to widzi, nikt nie krzyczy: "król jest nagi", nikt nie pomaga zakończyć tej perwersyjnej długofalowej gry. W ekskluzywnym towarzystwie wyższych sfer zachowanie bohatera, będącego wyjątkowym członkiem tego towarzystwa, zostaje uznane za nowoczesną, odważną sztukę, panuje ogólny zachwyt nad nowymi szatami (nową kreacją) Matthiasa-cesarza, na naszych oczach dokonał się właśnie spektakularny awans głównego bohatera. Ostatecznie Matthias podejmuje ryzykowną i jednocześnie oczyszczającą decyzję "skoku na główkę", dosłownie i w przenośni.
Film ten, pomimo iż od początku perfekcyjnie utkany, pozostawia widza z wieloma pytaniami bez odpowiedzi. Nie wiemy, jakie były początki życia bohatera, nie wiemy jak dalej potoczą się jego losy. Widzimy wiele kreacji, bogatego i uwodzącego świata zewnętrznego, skrzętnie zamkniętych w pseudo bezpiecznym, do granic skontrolowanym azylu, co może dawać poczucie, że wiemy o bohaterze niemalże wszystko. Tymczasem widzimy jedynie część jego życia, taką, jaką on sam chce nam pokazać. Czyżby bohater bawił się z nami w taką samą grę, w jaką się bawi z innymi w swoim świecie? Z czasem można odczuć jednak dojmującą pustkę, brak, smutek i cierpienie. A może to są tylko projekcje widza, może chcielibyśmy, aby bohater był bardziej emocjonalny, a nie tylko przedmiotową częścią kontrowersyjnego performansu? A może trudno jest uznać, że ulegliśmy iluzji, nabraliśmy się na idealnie wykreowaną odgrywaną rolę? Czy rozegrana sytuacja graniczna była dla Matthiasa próbą wyjścia z psychicznego azylu, swoistym oczyszczeniem i szansą na eksplorację nowych terenów życia psychicznego? Czy może byliśmy świadkami kulminacji wielkościowego szaleństwa, umocnienia się jego pozycji, sytuacji, w której teraz bohater nie ma już sobie równych? Ponieważ zostaliśmy wpuszczeni przede wszystkim w perwersyjny świat, ta perspektywa każe nam sądzić, że sprawy Matthiasa przybiorą już tylko jednoznacznie szalony kierunek.
Przedstawiona historia k**i, aby wydać ostateczny werdykt, że losy bohatera są już na straconej według nas pozycji. Film zaprasza do tego, aby grać rolę wszechwiedzącego widza, który mając tak wysycone (ale fragmentaryczne) dane, doskonale wie, jak jest, jak powinno być, jak będzie, zaprasza aby stać się podobnym do Matthiasa ekspertem. A może to zamierzony zabieg twórców filmu, aby także w pełen humoru sposób pozostawić widza z niepewnością, niedosytem i głębszą refleksją nad sobą i wewnętrznym Matthiasem, "Pawiem zwyczajnym" każdego z nas?
Kochający syn, lojalny przyjaciel, błyskotliwy kompan na wieczorne ...