05/09/2026
Wczoraj nasza Pani Dyrektor, Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka, gościła w Halo Tu Polsat, gdzie rozmawiała o zajęciach dodatkowych dla dzieci i o tym, ile… to już za dużo.
Wspieranie rozwoju dziecka nie zawsze oznacza zapełnianie mu każdej wolnej godziny. Czasem równie ważne są swobodna zabawa, ruch, nuda i zwyczajne bycie dzieckiem.
Zatem jak znaleźć równowagę między rozwijaniem zainteresowań a grafikiem wypełnionym od poniedziałku do piątku?
Zachęcamy do przeczytania wpisu naszej Dyrektor, szczególnie jeśli właśnie zastanawiacie się nad wrześniowym grafikiem zajęć swoich dzieci. 😊
Jesteśmy dumni, że głos specjalistów Poradni Feniks wybrzmiewa również w ogólnopolskich mediach. 💛
Zapisałam kiedyś dziecko na zajęcia dodatkowe i przez pierwsze pół roku najbardziej lubiło przerwę na siku, bo mogło wtedy pobiegać po korytarzu 🤷🏻♀️ Ot taka pierwsza moja lekcja pokory jako matki 🫣
Mamy dziś taki cichy consensus społeczny, że dziecko, które nic nie robi po przedszkolu czy po szkole, to dziecko zaniedbane. Że jak nie chodzi na angielski, balet, szachy i pływanie to znaczy, że ktoś nie inwestuje w jego rozwój.
Rodzice porównują grafiki zajęć jak kiedyś porównywało się oceny, lub wymieniało się info gdzie kupić taniej książki do angielskiego, z tym że teraz przedmiotem rywalizacji staje się to, ile aktywności dziecko ma wpisane w tygodniu.
Tymczasem z punktu widzenia rozwoju neuropsychologicznego to właśnie nuda i swobodna zabawa są tym, co buduje funkcje wykonawcze, kreatywność i zdolność do samoregulacji. Mózg dziecka, które ma czas na nicnierobienie, uczy się organizować sam siebie, no chyba że rodzic „pomaga” dziecku radzić sobie z tą nudą np. wręczając mu smartfon lub pozwalając siedzieć przed komputerem po kilka godzin dziennie. No ale wtedy zajęcia dodatkowe nie mogą stać ukojeniem wyrzutów sumienia, że jednak moje dziecko nie spędza tyle samo czasu przed komputerem co w ruchu, tylko powinny być dodatkową i dobrze skalibrowaną przestrzenią wspierającą rozwój dziecka.
A poza tym, mózg dziecka przewożonego z zajęć na zajęcia uczy się głównie tego, że ktoś inny zawsze zapełni mu czas 🤷🏻♀️No gdzieś w tym całym szaleństwie musi być miejsce na zwyczajne dzieciństwo.
No to co? Nie zapisywać dziecka na nic?
Ok, to poukładajmy to sobie trochę. Talent i pasja to nie jest coś, co trzeba wycisnąć z trzylatka zanim “okno rozwojowe się zamknie” 🙄 To raczej coś, co się objawia, kiedy dziecko ma przestrzeń, żeby samo do czegoś wracać z własnej ciekawości, co je jakoś bardziej interesuje, do czego przejawia naturalne predyspozycje. Dziecko, które ogląda mrówki pół godziny albo buduje to samo z klocków dwudziesty raz, nie marnuje czasu, tylko trenuje uwagę i wytrwałość, których, umówmy się, żadne zorganizowane zajęcia mu nie dadzą.
Zatem do jakichś 5-6 lat priorytetem jest swobodna zabawa i ruch, a nie jakieś systematyczne treningi 3 razy w tyg. Co nie oznacza, że jak zapiszesz dziecko na piłkę nożną, to stanie mu się krzywda, ale raczej traktowałabym to jako dobrą zabawę i sposób na aktywność fizyczną niż trenowanie rywalizacji i umiejętności przegrywania, bo wypalisz i zniechęcisz dziecko tak, że potem ze sportu co najwyżej zostanie mu e-sport 🤷🏻♀️
W wieku wczesnoszkolnym można wprowadzać jedną, może dwie regularne aktywności w tyg, ale obserwując, czy dziecko faktycznie chce tam wracać, a nie tylko czy rodzic chce, żeby ono chciało i realizuje tam swoje ambicje. I nie ma niczego złego w tym, że po pół roku zrezygnuje ze wszystkiego i zacznie chodzić na coś nowego.
Dopiero później, kiedy dziecko samo zaczyna wykazywać powtarzalne zainteresowanie i chęć doskonalenia się w czymś, to jest moment, żeby to wesprzeć bardziej systematycznie i rozwijać u dziecka samodyscyplinę.
Pamiętaj, że korepetycje i nauka pływania to też są zajęcia dodatkowe! Grafik dziecka nie może wyglądać jak grafik jego pracujących na trzy zmiany rodziców. Poza tym czy serio chcecie spędzać czas z dzieckiem w samochodzie pomiędzy odebraniem go ze szkoły a kursowaniem z jednych zajęć na drugie? Dzisiaj? W tych czasach? Gdy tak bardzo rodzicom brakuje na wszystko czasu?
Nie dajcie się wkręcić w terror aktywności pozalekcyjnych, zdecydowanie więcej dobrego zrobicie jak se wszyscy razem po tej szkole i pracy pójdziecie po prostu z psem na spacer (jak ktoś nie ma psa to może być bez psa, można też zabrać sąsiadkę lub sąsiada, ale lojalnie ostrzegam czasami robi się z tego pół osiedla 😉).
A jak ktoś chciałby zobaczyć jak o zajęciach pozalekcyjnych rozmawialiśmy dziś w Halo tu Polsat to link wrzucę do komentarza jak się tylko pojawi na stronie👇
Ps. Czasami w śniadaniówkach dobrze karmią, dziś załapałam się na pyszne babeczki 🧁