02/03/2026
Twoje serce nagle przyspiesza. Nogi drżą. Brzuch zaciśnięty. Myślisz: "zaraz będę miał zawał!"
Całkiem prawdopodobne, że nie będziesz.
Ale Twój mózg już zaczął swoją robotę...
Ataki paniki nie zaczynają się od "niczego".
Zaczynają się od normalnych sygnałów z ciała, które zostają źle odczytane.
Bicie serca, drżenie, zadyszka, ból brzucha to normalne reakcje organizmu. Pojawiają się codziennie u każdego.
Problem zaczyna się w momencie, gdy te sygnały odczytujemy jako zagrożenie życia, na przykład: "Duszę się." "To zawał." "Zemdleję."
Ta interpretacja wywołuje lęk. A lęk nasila dokładnie te objawy, które uznaliśmy za niebezpieczne. Serce bije jeszcze szybciej, oddech robi się jeszcze płytszy. Błędne koło się zamyka i zaczyna utrwalać.
Z każdym kolejnym napadem mózg uczy się pewnej pętli: "te sygnały = niebezpieczeństwo". Pojawia się lęk przed samym lękiem — strach że atak nadejdzie, który podtrzymuje napięcie w tle.
Zaczynamy się "chronić": trzymamy się barierek, siadamy przy każdej okazji, unikamy miejsc gdzie kiedyś był atak. Te zachowania, owszem, dają chwilową ulgę, ale długoterminowo utwierdzają mózg że zagrożenie było realne. Świat się zwęża a lęk rośnie.
Pamiętaj: atak paniki jest nieprzyjemny, czasem bardzo, ale nie jest niebezpieczny.
Objawy są realne (ciało czuje!), jednak interpretacja jest błędna.
CBT pracuje dokładnie z tym mechanizmem, czyli z interpretacją sygnałów z ciała i z zachowaniami, które podtrzymują lęk i nie pozwalają nam się oswoić z naszym ciałem. W pracy z atakami paniki nie chodzi o "uspokojenie się", ale o zmianę tego, co mózg robi z informacją.
Jeśli mierzysz się z problemem ataków paniki to możemy nad tym popracować. Pracuję online, w każdy czwartek, link do mojego profilu jest komentarzu do tego posta.