28/06/2026
Byłam w szoku, kiedy po latach zrobiłam sobie zdjęcie sylwetki, a zauważyłam, jak bardzo zmieniła się moja... twarz. Kości policzkowe pięknie wyeksponowane, brak drugiego podbródka, ładnie zarysowana linia żuchwy. Nie miałam pojęcia, bo w lustrze zawsze widziałam tę samą twarz.
To zjawisko to adaptacja percepcyjna.
Codziennie patrzymy w lustro, dlatego nasz mózg przyzwyczaja się do drobnych zmian, które zachodzą stopniowo. To naturalny mechanizm – łatwiej zauważamy nagłą metamorfozę niż niewielką poprawę z tygodnia na tydzień. Ba, my bardzo lubimy natychmiastowe efekty, więc subtelne zmiany po każdym drobnym zabiegu pozostają bez fajerwerek z naszej strony.
Tak jest właśnie z masażami liftingującymi. Ja osobiście, gdy zrobię sobie codziennie krótki masaż podczas pielęgnacji, nie widzę totalnie żadnej różnicy. No, może jestem mniej opuchnięta.
Po serii zabiegów twarz może wyglądać na bardziej wypoczętą, napiętą czy promienną, ale my możemy mieć wrażenie, że nic się nie zmieniło. Tymczasem często to właśnie otoczenie zaczyna pytać: „Byłaś na urlopie?”, „Wyglądasz jakoś świeżo.”, „Zrobiłaś coś z twarzą?”,"Zmieniłaś fryzurę?". Oczywiście lepiej, jeśli pytania idą w tę stronę, bo czasem gdy przerywamy serię masaży, nasza twarz w końcu wraca do stanu "pierwotnego", a wtedy wolimy nie usłyszeć pytania, czy aby wszystko w porządku, bo wyglądamy jakoś tak bez życia 😅
Ten sam mechanizm działa przy stylizacji brwi. Na początku są wyraźne, zarysowane, po czym nagle po tygodniu uderza nas wrażenie, że one znów wyglądają tak, jak przed wizytą u kosmetyczki. To co? Czy ona użyła kiepskich kosmetyków? To tylko wrażenie, bo włoski dalej są zafarbowane, a my najzwyczajnie w świecie się przyzwyczailiśmy.
Mózg oszukuje nas częściej, niż nam się wydaje, dlatego czasem warto wykonać zdjęcie przed i po lub dokumentować "postępy".
Rezerwacje: facebodyart.booksy.com (link w bio)