27/06/2026
Przypominania nigdy za wiele. 😍
Przekazujcie! Niech idzie dalej w świat 🙏🤱
https://www.facebook.com/share/p/1GK6xtKY4S/
Pierwsza godzina po porodzie to dla noworodka coś więcej niż tylko wzruszający moment. To czas, w którym jego organizm otrzymuje pierwszą i niepowtarzalną dawkę instrukcji immunologicznych. Mowa o kolostrum, czyli siarze, tej gęstej, żółtawej cieczy, której jest niewiele i którą wiele mam lekceważy, bo "to jeszcze nie mleko". A to właśnie ona jest najważniejsza. Światowa Organizacja Zdrowia nazywa siarę "pierwszą szczepionką" dziecka i zaleca przystawienie noworodka do piersi w ciągu pierwszej godziny życia [1].
Co takiego jest w siarze? Przede wszystkim wydzielnicza immunoglobulina A, w skrócie sIgA. To przeciwciało działa jak warstwa ochronna, malująca wnętrze jelit i dróg oddechowych dziecka. Nie wchłania się do krwi, tylko zostaje na powierzchni błon śluzowych i wyłapuje bakterie oraz wirusy, zanim te zdążą się przyczepić. Noworodek sam jeszcze nie potrafi wytwarzać własnej IgA w wystarczającej ilości, więc przez pierwsze tygodnie dosłownie pożycza odporność od matki. Siara jest w te przeciwciała wyjątkowo bogata, znacznie bardziej niż mleko dojrzałe.
Drugi ważny składnik to oligosacharydy mleka kobiecego (HMO). Paradoks polega na tym, że dziecko w ogóle ich nie trawi. I o to właśnie chodzi. Te cukry nie są pokarmem dla niemowlęcia, tylko dla pożytecznych bakterii w jego jelicie, głównie z rodzaju Bifidobacterium. HMO działają jak selektywny nawóz, który wybiera, które bakterie mają się rozmnożyć. Co więcej, część z nich działa jak wabik. Udają receptory na powierzchni jelita, więc chorobotwórcze drobnoustroje przyklejają się do nich, a nie do komórek dziecka. Takie połączone kompleksy HMO-szkodliwe bakterie są po prostu wydalane [3,4].
I tu dochodzimy do programowania mikrobiomu. Jelito noworodka to świeżo zaorane pole. To, jakie bakterie zasiedlą je jako pierwsze, ma długofalowe skutki dla całego życia. Karmienie piersią jest jednym z najsilniejszych czynników kształtujących ten pierwszy ekosystem, zarówno bezpośrednio (bo w mleku są żywe bakterie matki), jak i pośrednio — poprzez HMO i sIgA sterujące tym, co rośnie w jelicie. Ten wczesny mikrobiom uczy układ odpornościowy odróżniać prawdziwe zagrożenie od fałszywego alarmu. Nieprawidłowe, zaburzone zasiedlenie wiąże się z większym ryzykiem astmy, chorób zapalnych jelit czy cukrzycy typu 1 w późniejszym życiu. Pierwsze trzy lata to okno, które potem już się nie otwiera w takim stopniu [5,6].
Teraz polskie liczby. U nas tylko około 22% dzieci jest karmionych wyłącznie piersią do 6. miesiąca życia, choć to właśnie ten okres zaleca WHO. Długie, zgodne z zaleceniami karmienie do drugiego roku to w Polsce rzadkość, dotyczy raptem około 5% dzieci. To pokazuje, jak duży mamy dystans do nadrobienia, i jak bardzo brakuje matkom fachowego wsparcia laktacyjnego tuż po porodzie [7].
Na koniec o faktach i mitach. Mit pierwszy: "siara to za mało, dziecko jest głodne". Noworodek ma w pierwszej dobie żołądek wielkości winogrona, więc te kilka kropli siary to dokładnie tyle, ile trzeba, i jest to skoncentrowany środek ochronny. Mit drugi: "mleko modyfikowane jest teraz prawie identyczne". Producenci faktycznie dodają wybrane HMO i robią to coraz lepiej, ale mleko matki to żywy, zmienny płyn, który dostosowuje skład do wieku i potrzeb dziecka, zawiera żywe komórki odpornościowe i tysiące cząstek bioaktywnych, których nie da się odtworzyć w proszku. Mit trzeci, najważniejszy: jeśli z jakiegoś powodu pierwsza godzina się nie udała, na przykład po cesarskim cięciu czy w przypadku powikłań, to nie znaczy, że "już po wszystkim". Każde kolejne karmienie ma znaczenie, a odporność buduje się tygodniami i miesiącami [8].
Warto, żeby każda przyszła mama wiedziała o tym wcześniej, jeszcze przed porodem. Bo o przystawienie dziecka w pierwszej godzinie czasem trzeba się upomnieć, a ta wiedza to realne narzędzie do budowania odporności dziecka już od pierwszych chwil.