20/10/2025
Gdyby moja dusza mogła mówić,
powiedziałaby, żebym mocno stanął przy sobie, szedł własną ścieżką i nie deptał po cudzych śladach, bo tak odkrywam nowe.
W ten sposób, dokonuję ewolucji, zmieniam wszystko i przeistaczam. Tak wyznaczam sobie nowe horyzonty, tak poszerzam swą świadomość, rozszerzam Wszechświat.
Powiedziałaby, że tylko wychodząc poza, w sposób kreatywny i twórczy manifestuję swą pełnię, uzdrawiam to, co nieświadome, co w cieniu, co wyparte.
Powiedziałaby, żebym mniej się bał, nie szukał poklasku u innych, karmiąc własne ego.
Nie przejmował opiniami ludzi, chcąc uzyskać od nich to, czego nie uzyskałem od rodziców, ale w spokoju i pokorze realizował jej pragnienia, robił swoje.
Dla siebie, gdyż dopiero stąd mogę dzielić się z innymi.
Chciałaby bym uznał siebie, oraz swą wyjątkowość, swój fenomen, jak każdej żywej istoty, i nigdy nie poddał go presji ujednolicania, ukrócania czy szufladkowania, ale by ubogacał całość swą wyjatkowościa.
To nie jest zagrażające...
Powiedziałaby, że teraz nadszedł czas, bym dał miłość sobie samemu i stanął mocno za sobą, niezależnie od tego, jak irracjonalne wydaje mi się to, co proponuję teraz światu, co chcę stworzyć, czym chcę się podzielić, czego pragnę, o czym marzę, co kocham.
To ja, nadaje temu sens, i tylko ja jestem w stanie zrozumieć siebie.
W pełni i do końca.
Niewolę się też, wyłącznie sam.