Malort Grunwald

Malort Grunwald Zajęcia — spontaniczna zabawa malarska. Rozwijamy kreatywność, umiejętności społeczne i koncentrację

27/04/2026

W pracowni Malort Grunwald mamy swój mały rytuał.
Podając pędzelek czy wyciągając pinezkę, mówię „voilà”, a uczestnicy -niezależnie od wieku - odpowiadają „Merci”. nieważne czy mają sześćdziesiąt lat czy dwa 🙃
Pierwsza pracownia powstała w Paryżu ponad 70 lat temu, więc w ten sposób czujemy jej ducha także tutaj.
I za każdym razem cieszy nas to tak samo 💙

22/04/2026

Malort przez dziurkę od klucza
Na początku był chaos… Niektórzy z was malowali dużo, szybko, czasem nieuważnie. Łatwo ulegaliście rozproszeniu, przynosiliście do pracowni często pośpiech i napięcie. Obserwowaliście siebie nawzajem z ostrożnością, może nawet z nieufnością.
Dziś stanowicie grupę. Nieidealną, ale taką, która potrafi działać razem. Brawo!
Już nie zadowala was bylejakość. Potraficie być uważni — niezależnie od wieku czy temperamentu.
To bezcenne.

18/04/2026

W Malorcie powstają czasem prace o ogromnych rozmiarach. To naturalne. Kiedy uczestnicy zaczynają ufać sobie i czuć się bezpiecznie, pojawia się potrzeba powiększenia przestrzeni.
Pod tym względem obecne dzieci nie różnią się niczym od tych, które przychodziły do Malortu 50, 60 czy nawet 70 lat temu.
To, co je różni, to czas skupienia — jest krótszy. Potrzebują więcej wsparcia, a amplituda emocji jest bardzo dynamiczna.
To, co mnie cieszy, to te momenty uważności i zanurzenia w sobie.
Gratuluję Wam, że mimo że świat tak pędzi i macie przez to trudniejszy start, i tak udaje Wam się to uchwycić.
Gratuluję wszystkim moim malortowym dzieciakom tej wytrwałości, powrotów i pięknych momentów skupienia. Jesteście wspaniali ❤️
@

16/04/2026

Małe rzeczy mają ogromne znaczenie.
Czasem to właśnie od nich zaczyna się zmiana.
W Malort Grunwald ważny jest ruch dłoni, oddech, tempo
Bez presji, bez ocen. Z uważnością.
Nie chodzi o dzieło sztuki.
Tu przychodzisz doświadczać.

14/04/2026
14/04/2026

Niektórzy mówią, że malowanie w pracowni Malort Grunwald jest jak medytacja.
To, co pojawia się na arkuszu, jest dyktowane wyłącznie zamysłem autora. Ślad powstaje pod wpływem impulsu ze środka.
Dlatego warto być tu uważnym. Starannym. Świadomym chwili.
Żeby nie przeoczyć tej iskry.
Czas w Malorcie to czas poszukiwania siebie.
Czas zmagania się z tym co mnie rozprasza i odciąga ode mnie samego.
Na bycie bliżej tego, co w środku.
Uczestnicy próbują odnaleźć ten flow. Czasem jest trudno. Czasem pojawia się tylko na moment i znika.
Ale są też takie chwile, kiedy zostaje.
Czas przestaje istnieć.
Otoczenie znika.
Jest tylko ten moment.
Regularność.
Powtarzalność.
Zaufanie.
To przepis na kontakt ze swoim wnętrzem — i radość, która z tego spotkania wypływa.
Nie mów że nie potrafisz, że Twoje dziecko nie umie się skupić - na filmie dwie radosne, żywiołowe na co dzień dziewczynki zanurzone w swoim świecie.

Bajki Prawdziwe cz. 20„W poszukiwaniu idealnego Malortu?”Theodore właśnie przygotowywał pracownię, aby wszystko było got...
12/04/2026

Bajki Prawdziwe cz. 20
„W poszukiwaniu idealnego Malortu?”
Theodore właśnie przygotowywał pracownię, aby wszystko było gotowe na przyjście dzieci, gdy usłyszał dzwonek do drzwi.
Kto to może być? Spojrzał na zegarek - było jeszcze 20 minut do rozpoczęcia zajęć.
Po chwili ujrzał roześmianą buzię Anet.
- Mogę wejść?
- Oczywiście! Może chcesz mi pomóc ?
Dziewczynka pokiwała głową i już po chwili wyciągała pędzelki z kubeczków, delikatnie odsączała z nich wodę w mały ręczniczek i układała na palecie. Pamiętała, jak ważna jest przy tym uważność - dwa malutkie pędzelki na spodzie, a ten duży na górze.
W pracowni pachniało jak zwykle farbą i drewnem.
Po kilkunastu minutach nadeszły pozostałe dzieci. Simone szybko podbiegła do swojej teczki z rysunkami - pamiętała, że tydzień temu zaczęła pracę, która sprawiła jej dużo przyjemności, ale nie zdążyła jej skończyć. Theodore pomógł jej przypiąć arkusze do ściany i podsunął drabinę.
Simone zanurzyła koniuszek pędzla w granatowej farbie - na jej pracy wiły się seledynowe, miękkie linie otulone granatowym tłem, gdzieniegdzie jeszcze niedokończonym.
Obok dziewczynki już stała Ariel. Trzymała swoją białą kartkę na wysokości oczu i czekała, aż Theodore podejdzie i przypnie dwie pinezki. Po chwili i ona zanurzyła się w swoim świecie. Tak samo Pauline, Miriam i Laura.
Co chwila któraś z dziewczynek podchodziła do palety na środku. Miriam miała dziś dużo energii. Malowała z rozmachem i entuzjazmem. Theodore dyskretnie czuwał, żeby nabierała mniej farby na pędzelek.
Dziewczynka szybko zamalowała pierwszą kartkę i pobiegła po kolejną.
- Będę potrzebowała drabiny! – wykrzyknęła podekscytowana.
W Malorcie można malować naprawdę duże obrazy, jeśli ktoś ma na to ochotę.
Po chwili drabiny potrzebowała również Anet.
- Poproszę tę czarną z szerokimi stopniami, dobrze? - zapytała dziewczynka.
Theodore rozejrzał się po pracowni. Obydwie czarne drabiny były już zajęte. Zostały jeszcze dwie drewniane. Najczęściej nie ma to większego znaczenia, na której drabinie się stoi, ale czasem zdarza się, że jest to ważne.
I tak było właśnie dzisiaj.
I właśnie dzisiaj było to ważne dla wszystkich trzech dziewczynek: Anet, Simone i Miriam.
A drabiny były dwie.
Na twarzach dzieci Theodore zauważył napięcie.
- Opowiem wam historię.
- Wiecie, że takich pracowni jak ta jest bardzo dużo na świecie?
Wszyscy pokiwali głowami.
- Chyba z dwa tysiące - dodała Pauline
- Jedna z nich różniła się jednak od pozostałych. Dzieci zawsze przychodziły wesołe na zajęcia, farba nigdy nie kapała z pędzelków, nikt nie czekał, aż osoba opiekująca się pracownią przypnie pinezki, bo zawsze pojawiała się dokładnie w tym momencie, kiedy była potrzebna.
Jeśli ktoś chciał wymieszać farby - też nie musiał czekać. A gdy potrzebował drabiny, to zawsze była dostępna - i to dokładnie ta, którą chciał.
Nikt nigdy się nie nudził. Każdy zawsze miał pomysł, co namalować. Nikt się nie sprzeczał. Nikt nie czuł się niepewny, smutny ani zły.
Ta pracownia była idealna.
Theodore zrobił chwilę przerwy.
- To bajka! - wykrzyknęła Miriam.
- To niemożliwe! To wymyślona historia! - dodała Anet
- Dlaczego tak myślicie? - zapytał spokojnie.
- Bo wszystko jest takie idealne!
Theodore uśmiechnął się.
- Często opowiadam wam prawdziwe historie. Ale macie rację - ta jest zmyślona.
Chciałem wam powiedzieć, że przychodząc tutaj, będziecie przeżywać różne rzeczy. Czasem przyjemne, a czasem mniej. I to jest w porządku.
Czasem uda wam się podzielić, na przykład drabiną, a czasem trudniej będzie znaleźć rozwiązanie od razu.
Ale nawet wtedy nie przestawajcie próbować.
- Ja… kiedyś spadłam z drabiny i teraz czuję się bezpieczniej na szerokich stopniach - dodała cicho Miriam.
- To dlatego nie chciałam się zamienić.
- W porządku. W zasadzie mogę malować na tej drewnianej. Jest wyższa, a ja planuję naprawdę duży obraz - powiedziała Anet.
Obie dziewczynki uśmiechnęły się do siebie.
Napięcie zniknęło z ich twarzy.
- Theodore, przypniesz mi kolejną kartkę? - to Ariel. Skończyła swoją pierwszą pracę i chciała ją powiększyć. - Nie będę potrzebowała drabiny. Chcę żeby wisiała obok tej już skończonej, tak żeby się ze sobą łączyły.
Kiedy i ta była już gotowa, dziewczynka namalowała czerwoną plamę - częściowo na jednej pracy, a częściowo na drugiej.
- Zobaczcie! - zawołała zadowolona. - Teraz obie prace to całość!
Theodore uśmiechnął się.
- Pamiętajcie - Malort pomieści i smutek, i radość.
Nie musicie być idealni. Idealny Malort nie istnieje - sami to dziś powiedzieliście.
I tak jest dobrze.

Ściany tej pracowni są świadkami wielu historii.Każdy ślad to czyjś gest, chwila odwagi albo zawahania. Jest ich coraz w...
07/04/2026

Ściany tej pracowni są świadkami wielu historii.
Każdy ślad to czyjś gest, chwila odwagi albo zawahania.
Jest ich coraz więcej – dzień po dniu, tydzień po tygodniu – jak nici, z których powstaje coś większego niż pojedyncza historia.
Jak kolorowy tkany dywan...
Kiedy wchodzisz do tej przestrzeni, czujesz to od razu. Że to nie jest tylko miejsce do malowania.
Tu można doświadczać. Zmieniać się. Szukać swojego kierunku, jak drzewa, które rosną każde inaczej, ale obok siebie, splatając się korzeniami.
Z czasem pojawią się nowe warstwy. Przykryją te stare. Tak już jest.
Ale nic nie znika naprawdę – wszystko zostaje gdzieś pod spodem.
Ktoś był tu przed Tobą.
Nie jesteś tu sam.
I tak jest dobrze.
Malort Grunwald - po prostu radość tworzenia 🧡

Czasem pytacie, dlaczego zajęcia w pracowni trwają aż 90 minut.Zastanawiacie się, czy Wasze dziecko wytrzyma tyle czasu,...
29/03/2026

Czasem pytacie, dlaczego zajęcia w pracowni trwają aż 90 minut.
Zastanawiacie się, czy Wasze dziecko wytrzyma tyle czasu, czy nie będzie się nudzić, czy są przerwy…
Szczególnie gdy przychodzicie z najmłodszymi 3-, 4-, 5-latkami.
Odpowiedź brzmi:
tak - wytrzyma,
tak - nie będzie chciało wracać do domu po zakończonych zajeciach
ale też:
tak - czasem będzie chciało wyjść wcześniej,
tak - może się znudzić albo poczuć trudność.
I to wszystko jest w porządku.
Pytanie brzmi: czy jesteśmy w stanie to po prostu zaakceptować?
Zawsze tłumaczę dzieciom, że zanim czegoś się nauczymy - najpierw tego nie umiemy.
Jeśli chcemy nauczyć je wytrwałości i uważności musimy umożliwić im trenowanie tej umiejętności.
Mogą przyjść jednego dnia zmęczone, a innego pełne energii.
Nie muszą czuć się idealnie, żeby tu być.
Malort to ich miejsce - niezależnie od tego, jak się czują.
Czasem malują z ogromnym zaangażowaniem, a czasem tylko trochę i potrzebują więcej mojej zachęty, żeby wrócić do pracy.
Jestem obok. Wspieram, zachęcam, ale nie wywieram presji.
Pokazuję, że nawet jeśli mają gorszy dzień — mogą tu być i mogą to wyrazić.
Gratuluję im wytrwałości.
Kiedy są zmęczone — podsuwam stołeczek albo poduszkę.
Widzę ich potrzeby.
Chcę, żeby wiedziały, że to, co pojawia się na arkuszu papieru, jest ważne.
Nie musi być „piękne”.
Ma być prawdziwe.

Minął pierwszy rok w pracowni Malort.I mam w głowie dużo obrazów i emocji, kiedy o tym myślę. Ale też dużo prawdy, która...
20/03/2026

Minął pierwszy rok w pracowni Malort.
I mam w głowie dużo obrazów i emocji, kiedy o tym myślę. Ale też dużo prawdy, która przyszła nie z książek, tylko z bycia obok ludzi.
Dzieci. Jakie są ?
Przychodzą i najczęściej pokazują :
- że potrzebują uwagi, obecności.
- że chcą tworzyć - nie na wystawę, nie na konkurs, nie „żeby było ładne”.
Po prostu tworzyć.
A jednocześnie niosą w sobie więcej niż powinny:
- martwią się ocenami,
- tym, czy ktoś ich lubi,
- czy są „wystarczające” dla grupy.
- uczą się wytrzymywać nudę, napięcie, niesprawiedliwość.
Czasem mają w sobie złość i nie do końca wiedzą jak ją przeżyć.

A dorośli?
Tak samo:
Potrzebują uwagi.
Odpoczynku.
Bycia bez ocen.
Możliwości wyrażenia siebie bez tłumaczenia się.
Nie różnimy się od siebie tak bardzo, jak przywykliśmy myśleć.
Tylko lepiej nauczyliśmy się udawać, że sobie radzimy.
Kiedy otwierałam Malort w Poznaniu, miałam jedno ciche pragnienie:
stworzyć miejsce, gdzie można odłożyć te wszystkie „muszę”, „powinnam”, „czy to jest dobre”.
Miejsce, w którym można sięgnąć po coś swojego.
Bez obaw.
Bez uzasadniania komukolwiek.
I po roku widzę, że to działa.
Nie spektakularnie.
Nie na pokaz.
Ale prawdziwie.
I jeśli tu jesteś - nowa, nowy,
może trochę przez przypadek, może z ciekawości -
to chcę Ci powiedzieć:
można inaczej.
Można łagodniej.
Można być.
I to wystarczy.

Dziękuje za wspólne malowanie w przestrzeni Malort Grunwald 🖌️🫟🙂
18/03/2026

Dziękuje za wspólne malowanie w przestrzeni Malort Grunwald 🖌️🫟🙂

Ta sala to widok sali po zajęciach "Malort", na które wybrałem się z moimi córkami.

Zgadnijcie, które dzieła są Aurelii i Rozalii, a które moje 😉

Malort to idea stworzona przez Arno Sterna, tatę Andre Sterna, który jest znany z książki "Nigdy nie chodziłem do szkoły".

Arno stworzył przestrzeń, w której możemy popłynąć z wolną twórczością, której nikt nie ocenia. W tej przestrzeni nie komentujemy swoich prac, nie interpretujemy, nie ma też momentu „skończyłem, zobaczcie”. Obraz nie jest po to, żeby go wystawić czy nawet zachować. Takie to uwalniające. Jest dobra energia, luz i piękne farby.

Niektóre dzieci malują jeden obraz przez kilka spotkań (raz w tygodniu), inne malują kilka obrazów na jednym spotkaniu.

Na szczęście dorośli też mogą i spędziliśmy w trójkę super czas.

17/03/2026

Adres

Ulica Macieja Palacza 96/1
Poznan
60-274

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Malort Grunwald umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria