29/03/2026
Ostatnio miałam sytuację, w której byłam poza swoją strefą komfortu. Nowe narzędzia, presja, ludzie patrzący i ja — nie do końca taka, jaką „powinnam” być w swojej głowie. Pojawił się stres, pomyłki, a potem feedback.
I razem z nim coś jeszcze:
myśl — „to dowód, że się nie nadaję”.
Może znasz ten moment?
Kiedy jedno doświadczenie uruchamia lawinę bardzo znanych zdań o sobie.
Jesteś w sytuacji, która Cię przerasta.
Nie wszystko idzie tak, jak chcesz.
Czujesz napięcie w ciele, może ścisk w gardle, może chaos w głowie?
Po wszystkim pojawia się interpretacja:
„powinnam była zrobić to lepiej”
„inni widzą, że nie jestem wystarczająca”
Ale… czy to na pewno fakt?
Czy może stary schemat, który tylko czekał na okazję, żeby się odezwać?
To nie samo wydarzenie boli najbardziej.
Najbardziej boli znaczenie, które mu nadajemy.
I często to znaczenie powstało dużo wcześniej — nie w tej jednej sytuacji.
Zamiast od razu poprawiać, naprawiać, udowadniać sobie, że jest inaczej — spróbuj na chwilę zatrzymać się i:
👉zauważyć, co dokładnie czujesz
👉nazwać zdanie, które pojawia się w głowie
👉pozwolić temu być przez moment, bez walki…
Bez przekonywania siebie, że „jest dobrze”.
Bez uciekania.
Czasem właśnie to — proste pozwolenie — zaczyna rozpuszczać napięcie…
Nie chodzi o to, żeby zawsze wypadać idealnie.
Chodzi o to, co robisz ze sobą, kiedy idealnie nie jest.
I może to właśnie w tych momentach dzieje się coś najważniejszego.
A Ty? Jaką historię najczęściej opowiadasz sobie po trudnych sytuacjach?
Zdjęcia z zajęć w Szkole Trenerskiej Izabela Kazimierska Trener Biznesu
Wspaniałej niedzieli !
Monika