19/05/2026
W swojej pracy jestem gdzieś pomiędzy.
Pomiędzy tym, co mówią badania, wytyczne i medycyna oparta na faktach, a tym, co można wyczytać w internecie.
Pomiędzy rzetelną wiedzą a dezinformacją, która często daje proste odpowiedzi na bardzo złożone problemy.
Pomiędzy potrzebą znalezienia odpowiedzi a świadomością, że zdrowie bardzo rzadko jest zero-jedynkowe.
I mam wrażenie, że dziś wszyscy trochę nauczyliśmy się szukać prostych rozwiązań
W rolkach na Instagramie.
W pojedynczych wynikach badań.
W słowach: „to na pewno hormony”, „jelita”, „kortyzol”, „stan zapalny”.
A zmęczenie, stres, jedzenie, sen i zdrowie psychiczne bardzo trudno od siebie oddzielić.
I chyba właśnie tutaj bywa najtrudniej.
Bo dietetyk nie jest lekarzem od stawiania diagnoz.
Rolą dietetyka w chorobie powinno być przede wszystkim wspieranie procesu leczenia pomoc w odżywieniu organizmu, łagodzeniu objawów, poprawie wyników i współpracy z lekarzem wtedy, kiedy problem wymaga szerszej diagnostyki.
A mimo to coraz częściej widzę, jak w naszej branży przekracza się te granice.
Jak łatwo z jednego wyniku badań zrobić gotową odpowiedź.
Kiedy pojedynczy parametr zaczyna żyć własnym życiem bez szerszego kontekstu i bez spojrzenia na człowieka jako całość.
Dlatego czuję, że chcę iść krok dalej.
I choć do planowanej przeprowadzki zostały około dwa lata, pierwszy raz od dawna ta myśl wydaje się naprawdę realna. ✍️💛📚