Dziewczynka z zapałkami . Odnawianie twórczego ognia.

Dziewczynka z zapałkami . Odnawianie twórczego ognia. To miejsce, gdzie słowa i obrazy ubierają nagą ciszę w suknie codzienności i autentyczności.

Razem pozbieramy kawałki drewna, rozpalimy iskrę płomienia tworczości, oświetlając pustkę
Wioletta Bednarczyk - kobieta, autorka tekstów, psychoterapeutka

Paso doble​Czy to wciąż taniec?​Czerwona płachta chwyta powrotną falę.Nim dotyk zastygnie motylem w szale.Chwila to ulot...
16/08/2026

Paso doble

​Czy to wciąż taniec?

​Czerwona płachta chwyta powrotną falę.

Nim dotyk zastygnie motylem w szale.

Chwila to ulotna...

​Uścisk gęsty, odmierzony pewnym krokiem,

gdzie żądza uwodzi bezpieczeństwa widokiem,

a głęboki cień przesuwa granice.

​Zapiera dech...

​Paso doble. Oślepia pętla zachwytu.

Ognista czerwień niczym obietnica spokoju i świtu.

​Powoli usuwa się grunt pod nogami...

​Cisza...

​Splecione ciała tracą swój kontur.

Oddech jest już zmienionym rytmem.

Pożar namiętności rozniecany utratą wlasnej podmiotowosci,

karmionym złudzenia cichym echem.
..

​Paso doble - taniec w uścisku czasu,

gdzie ostatnim krokiem jest popiół.

Violetta Bednarczyk

Tym razem trochę rymu ;) Przestrzeń do ubrania w słowa,  kolory, formy  manipulacji szczególnie tych doświadczanych w na...
16/08/2026

Tym razem trochę rymu ;)

Przestrzeń do ubrania w słowa, kolory, formy manipulacji szczególnie tych doświadczanych w narcystycznych relacjach....

Ważki(e) słowa

​Cicho sza...

​Nadlatuje i siada na palcu.

Cicha ważka,

która nie mści się na błocie,

z którego wyrasta.

Ona na nim powoli wzrasta.

​Widzisz ją?

Widzisz, jak precyzyjnie, cicho siada?

​To jest waga ciężka.

Lekka jak owad,

ciężka jak wolność.

​Czy widzisz?

​Jeden palec wystarczy,

by powiedzieć to.

Co ważne,

co ważkie,

co wreszcie wagę wolności uważnia.

​Zbliż się. Posłuchaj, nadstaw ucho,

Słyszysz?

​Powiedziałam to już raz.

​Cicho sza... Słyszysz ?

​Wypierdalaj !

Cicho sza ...

Violetta Bednarczyk

Ileż to razy słyszałaś kobieto ... Ileż to razy mówili ci, kobieto ...żebyś sypała głowę popiołem? Popiołem , ktory był ...
18/07/2026

Ileż to razy słyszałaś kobieto ... Ileż to razy mówili ci, kobieto ...żebyś sypała głowę popiołem? Popiołem , ktory był konsekwencją pożaru, który strawił twoje dotychczasowe życie. Mowili, że masz przywdziać szatę pokuty, ugiąć kolana i pozwolić, by szary pył cię przygniótł, odebrał głos i uczynił niewidzialną. Pochylić się nad stratą. A może nawet pogodzić? Ale czym tak naprawdę jest to pochylenie, posypania głowy popiołem? Kiedy ogniem jest czyjaś destrukcja? Czemu ma służyć sypanie głowy popiołem, kiedy ogień został podłożony przez podpalacza? Posypanie głowy tym popiołem to jakby ukorzenie się przed destrukcją, przyjęcie winy i trwanie w cichym, pasywnym żalu, przysypanie szarością. A co gdyby popiół nie był twoim ciężarem, który bezwiednie nosisz na włosach?

Ogień – czy to rozniecony przez podpalacza, czy tlący się niszczącą siłą gniewu od środka – spali to, co bezpowrotnie minęło, zostawia po sobie surowe, szare zgliszcza. Przez długi czas ten szary pył unosi się przy każdym gwałtowniejszym oddechu, drażni zmysły i nie pozwala zapomnieć. Zdrowy rozsądek albo głosy wokoło podpowiadają, by jak najszybciej go uprzątnąć, zamieść pod dywan i udawać, że przestrzeń znów jest czysta. Albo co gorsza żeby posypać sobie nim głowę i trwać w szarości na znak pokuty za grzechy zrywów ku wolności i miłości.

A może by tak zrobić zupełnie inaczej....

Może tym razem , w tej chwili usiądź, pochyl się nad tym popiołem i pozwól sobie czuć. Dotknij go, zobacz jak trudno jest go zmyć z dłoni. Poczuj.... Być może zaczną płynąć łzy. I wtedy zadzieje się magia... Zauważ jak z każdą kolejną łzą popiół zbija się, nabiera struktury, kształtu . Popioł zaczyna przypominać fundament....

Popiołu nie trzeba sypać na głowe , popiołu nie trzeba zamiatać, ani z niego magicznie powstawać. A może by tak z popiołu zacząć stawiać fundament centymetr po centymetrze... Bierzesz wdech i tworzysz . Robisz wydech... Odnajdujesz w sobie siłę, by ten popiół zacząć zbierać – już nie jako rozsypany kurz, ale jako budulec. Z czasem możesz niczym Anselm Kiefer lub hiszpański malarz Antoni Tàpies mieszać popiól ze spoiwami, tworząc chropowate, głębokie faktury mówiące o niezłomności ludzkiego ducha. Możesz dodawać kolory...Popiół ma swoją własną, niepowtarzalną strukturę – jest gęsty, chłonny i domaga się uwagi.

Popiołem najpierw trzeba się jednak ubrudzić, poczuć jego szorstkość na własnych dłoniach, zamoczyć w nim palce i odważnie wprowadzić do niego kolor. Dopiero gdy połączysz ten surowy, pełen historii pył z nowym pigmentem czy blaskiem złota, rodzi się prawdziwa farba. Złoto kładzione na tak chłonnej, poranionej fakturze zyskuje niezwykłą głębię – nie jest tanim blichtrem, który ma coś maskować, ale lśniącym świadectwem transformacji. Wtedy, trzymając w dłoni pędzel utytłany w tej niezwykłej miksturze, możesz zacząć malować obraz na tu i teraz. To nie jest ucieczka przed tym, co było, ale przepisanie historii na własnych warunkach. Przestajesz sypać głowę popiołem z pożaru destrukcji czy bólu, stajesz się malarką swojego życia, w którym to, co spłonęło, staje się najcenniejszym gruntem... Tu i teraz . W tym niegdyś pustym pokoju czy domu...

Inspiracja z tekstu piosenki , który nucę od koncertu ShataQS ,,Wszystko co było zamieniam w złoto" oraz rozmów z cudownymi kobietami, wspomnień z wystawy Kot w pustym pokoju .

Violetta B.

Zdjęcie znalezione w siedzi. Będę wdzięczna za wskazanie autora.

Podróże bywają zarówno niebezpieczne, jak i fascynujące. Najdłuższą i najmniej przewidywalną jest jednak podróż przez wł...
28/07/2025

Podróże bywają zarówno niebezpieczne, jak i fascynujące. Najdłuższą i najmniej przewidywalną jest jednak podróż przez własną psychikę. Ta wewnętrzna eksploracja wymaga głębokiego samoobnażenia, konfrontacji z rozpaczą i dotarcia do samego rdzenia istnienia. Osobowość nieustannie poszukuje, a proces badania własnego wnętrza harmonizuje świadomość z nieświadomością, uwalniając od starych traum – poczucia zdrady, porzucenia i straty.

Kobieta, pozbawiona obecności ojca, nauczyła się nosić maskę samowystarczalnego kota. Za tą fasadą kryje się jednak bolesna spuścizna: ciążąca klątwa samozwątpienia, niemocy, dezorientacji i braku poczucia bezpieczeństwa. Z pozoru pewna siebie i opanowana, wznosi mury dla własnej ochrony, lecz w rzeczywistości zamyka się w samotności pustego pokoju, odcinając od świata zewnętrznego.

Nieobecność ojca zniekształca rozwój psychiczny kobiety. Często odczuwa ona rozdarcie – bycie w połowie kobietą, w połowie kotem. Próbuje wynagrodzić sobie poczucie straty, zaprzeczając bolesnej prawdzie o braku ojcowskiej obecności. Żyje w ukryciu, ignorując własne pragnienia, a niszczycielskie siły czają się za wzniesioną fasadą, mącąc jej w głowie i prowadząc do idealizacji ojca. Miejsca dla prawdziwego "ja" już nie ma.

Kobieta ugina się pod ciężarem blizn po odrzuceniu i odmowie. W jej psychice tron zajmuje wewnętrzny sędzia – ojciec, którego nic nie zadowala. Czuje się wiecznie pomiataną, pozbawioną wpływu i nadziei, uwięzioną i rozbitą na kawałki. Jest krucha i delikatna jak posąg, oddycha płytko, aby nie naruszyć własnej struktury, unikając bólu. Z trudem walczy o urzeczywistnienie własnej kreatywności, towarzyszy jej poczucie niedostateczności, bezcelowości i wiecznego poszukiwania.

Dopiero opuszczenie domu ojca, akt symbolicznej zdrady jego ideałów, pozwala rozbić fasadę posągowej postawy. Wyłamując się z ram idealnego obrazu, kobieta ma szansę odzyskać własne życie i uwolnić się od zaprzeczenia. Może wskrzesić wewnętrzną iskrę, własną rzeczywistość, zamiast fałszywych standardów. Nazwanie i zidentyfikowanie bólu wywołanego nieobecnością ojca daje jej moc sprawczą – to jak zbudowanie z odłamków własnego życia paleniska i rozniecenie ognia kreatywności. Wymaga to odwagi, odpowiedzialności i troski o własne rany, wyodrębnienia własnych kości i zintegrowania aspektów cienia. Oświetlona płomieniem własnej kreatywności, kobieta otworzy się na zdziwienie i cud. Świeżość i zmienność wypełnią przestrzeń kreatywności.

Wioletta Bednarczyk

zainspirowana książką ,,Nieobecny ojciec" Susane Schwarz, doświadczająca motywu kota w projekcie ,,KOT w pustym hotelu"
Raven - Instytut Studiów Kulturowych

Słyszysz?  Tam w oddali ... ?   Czy ciebie też coś woła, nawołuje? Ciiiiii… Posłuchaj … Czy słyszysz ten głos, szept wła...
17/04/2025

Słyszysz? Tam w oddali ... ?

Czy ciebie też coś woła, nawołuje? Ciiiiii… Posłuchaj … Czy słyszysz ten głos, szept właściwie? Masz odwagę się wsluchać, podążać? A może chcesz, może wolisz stać i czekać w tym pustym pokoju?

Poczekam, nie spiesz się.
Mozesz sama dokonać wyboru. Masz czas. Tylko pamiętaj….

W pustym pokoju tańczysz w rytm kroków koronkowej samotności, z akompaniamentem zagubienia i halkowej tęsknoty . Ale tam na końcu są też drzwi.
Widzisz? W miejscu przeciągu uchylonych drzwi czuć zapach dzikości, naturalności, autentyczności i wolności…. Czujesz?
Możesz też stać w przeciągu poczucia niewystarczalności, lęku utraty ciasnej, ale własnej przestrzeni pokoju.

Masz wybór.
A i jeszcze jedno …

Zauważyłaś, kiedy ten ciasny , aczkolwiek jakby własny pokój stał się pusty? Z jakiego powodu?
Jedno jest pewne, że ,, umrzeć - to jednak można- kotu (Wisławy Szymborskiej), jak i kobiecie zrobić…A i umierać można na wiele sposobów. Na wiele sposobów, można ugrzęznąć też w pustym po stracie pokoju .

Może więc to już czas, otworzyć szerzej drzwi, usłyszeć ten głos, posłuchać , podążyć , wyjść z pustego pokoju i wracać do domu, ku wolności, gdzie jesteś żywotna Ty. Ty i spokój….

Wioletta Bednarczyk
Obraz Hanna Chroboczek

Pusty pokój od kuchni Pusty dom, pusty hotel, symbol kobiecej psychiki.  Właściwie jedno od drugiego niewiele się różni....
16/04/2025

Pusty pokój od kuchni

Pusty dom, pusty hotel, symbol kobiecej psychiki. Właściwie jedno od drugiego niewiele się różni. Łączy je pustka, brak, strata obecności, uważności, żywotności. Hotel wydaje się być tylko czasowo zamieszkiwany, a przez to jest przestrzenią gościnną do czasu. Dom może być rodzinny, przekazywany z pokolenia na pokolenie, nie zawsze jest więc taki jak chcemy. W pustym domu są puste pokoje, mało uczęszczane, zakurzone i zaniedbane. To pokoje, w których w kątach pająki rozwijają powoli sieci, pajęczyny, w które można wpaść o zmroku. Dopiero, kiedy otworzy się okno na świat, wpuści się światło. Wtedy można zobaczyć jak absorbują to światło i mienią się. Jak wyglądają z bliska.

W pustym domu rodzinnym lub gościnnym kobiecej psychiki jest też kuchnia. Miejsce, w którym się tworzy, karmi i trawi. Miejsce, gdzie ściąga się maski. Po ściągnięciu maski na kuchennym blacie waży się doznane krzywdy, urazy dodaje szczypty słonej wody łez, goryczy rozczarowań, ale też słodyczy życzliwości, okruchy miłości… Rozpala się ogień i czeka, odmierzając czas spadających liści i płatków kwiatów. A zapach strawy, czy niestrawialnych resztek unosi się po pustych pokojach, w pustych hotelach, czy domach… To od kuchni zaczyna się obecność, doświadczenie żywotności. Nawet jeżeli mleko już dawno się rozlało...

Wioletta Bednarczyk

Obraz Martha Kolodziej

Wystawa w Meringen już od 03.05.2025 r

15/04/2025

Oprócz obrazów uznanych artystek, tekstów, rzeźby , warsztatów jest i on film performance, inspirowany wierszem Wisławy Szymborskiej .
Juz wkrótce w Meyringen , Szwajcaria...
Zapraszamy

Wioletta Bednarczyk Studio Psychoterapii i Seksuologii z zapałkami . Odnawianie twórczego ognia.

Martha Kolodziej
Hanna Chroboczek
Magdalena Kula Shortmoviesart
Sylvie Leroy
i in.
Wydarzenie pod matrinatem między innymi Rada Kobiet i patronatem prezydenta Miasta Sosnowiec Chęciński

To tylko przedsmak

Koronkowa Pustka.Pustka, pusty, opuszczony dom, a w nim pusty pokój. Przez okno świadomości przykryte koronkową firaną w...
13/04/2025

Koronkowa Pustka.

Pustka, pusty, opuszczony dom, a w nim pusty pokój. Przez okno świadomości przykryte koronkową firaną wpada światło... Oświetla postać kota, kobiety, obrazu kobiecości. Kot, kobieta w pustym pokoju, opuszczonego hotelu, niegdyś domu… Kobieta, która w bezruchu doświadcza pustki, nicości, czerni , a może szarości. Zatapia się w niej. To kobieta odziana w uniform mroku w pustym pokoju pustego, opuszczonego za szybko hotelu…Kim jest? Kim się staje, kiedy zostaje oświetlona światłem świadomości? Co odkrywa ? Co nosiła pod spodem, co okala jej ciało od zawsze?

Koronkowa, ażurowa pustka niczym bezwstydna halka. Halka, która dotychczas ukrywała się pod czarnym i dopasowanym, jakże kobiecym uniformem.

Koronkowa Pustka w pustym pokoju, gdzie nagle przez okno dociera światło świadomości i oświetla to, co absorbowała czerń uniformu.
..Odkrywa zagubienie, dezorientację, brak pewności co do obranego kierunku, brak ugruntowania stawianych kroków…..Odkrywa niemy ból. Pustka jest niczym jeszcze żywe, zerwane za szybko płatki kwiatów… Nie w porę.
..Niemoc, zamknięcie w ograniczonej przestrzeni… Bezradność…..Odkrywa nagą tęsknotę, za prawdziwą, nigdy nie odkrytą sobą… Bo zabrakło karmiących prawdą oczu.
..Jest oczekiwaniem na coś, brakiem kontaktu ze sobą....Jest snem,w którym nie można się zbliżyć do innych , chociaż są na wyciągnięcie ręki.
..To wewnętrzny paraliż, niemożność sięgnięcia po bliskość, bo zbyt boli…

Przez ażurowe dziury przedziera się mrok, samotność, kiedy za długo zostaje w pustym pokoju. A gdyby tak odważyć się i wpuścić światło? A może nawet na światło wyjść?

Koronkowa halka pustki, zaczyna wyglądać zupełnie inaczej w świetle świadomości. Ażurowe dziury w świetle otwartych drzwi nabierają blasku, to otwory możliwości.

Wystarczy się tylko odważyć. Sięgnąć głębiej pod maskę kociej, pozornej przecież niezależności.

Wioletta Bednarczyk

Obraz z wystawy w Meiringen od 03.05.2025 r
Hanna Chroboczek Hania Chek

Z artystkami
Martha Kolodziej
Magdalena Kula Shortmoviesart

Kobieta , niegdyś dziewczynka bez rąk musi uznać krzywdy jakich doznała, musi uznać swój gniew, ból, lęk. Uszanować i um...
13/04/2025

Kobieta , niegdyś dziewczynka bez rąk musi uznać krzywdy jakich doznała, musi uznać swój gniew, ból, lęk. Uszanować i umieć z niego korzystać. Bo w drodze do wzrostu dziewczynki bez rąk pojawi się wiele niebezpiecznych sytuacji.

Kiedy do wewnętrznego domu Kobiety z bliznami na dłoniach wraca rozum można się przerazić rozmiarem zła, krzywd wyrządzonych bezmyślnie sobie i innym, z powodu nieobecności rozumu, refleksji. To często bezmiar poczucia winy, że przeżyła, że zło trzeba było przechytrzyć sposobem, że trzeba było ponieść ofiary. Jedno jest pewne bez tego zagubienia dziewczynka nie odzyskałaby rąk, żyłaby z kikutami. Każda dojrzała kobieta ma blizny, w prawdzie nie każda traci dłonie, czasami to tylko palec, paznokieć , draśnięcie na przedramieniu . Ale wzrastanie i dojrzewanie w prawdzie to blizny.

W nieświadomości wszyscy jesteśmy bez rąk, rodzimy się z potencjałem, potrzebujemy rąk innych, którzy nas otulą, ochronią. Potrzebujemy , żeby za nas myśleli , podejmowali decyzje . Dopiero wtedy wystarczająco dobrze otuleni, trzymani zauważamy, że mamy już własne. Nie boimy się ich użyć w drodze do tworzenia własnego , upragnionego życia. I to właśnie w tym miejscu niegdyś Dziewczynka bez rąk w Ciele Kobiety kochającej za bardzo spostrzega, że kiedy biegła przez ciemny las, rozpoznając siebie i innych odrosły jej dłonie. Wprawdzie z bliznami , zmęczone noszeniem innych , ale już własne.

Wioletta Bednarczyk
Obraz Martha Kolodziej

Droga Kobieto.Kobieto kochająca za bardzo. Czy kiedykolwiek powiedzieli Ci, że masz zdolności twórcze?  Nie? Naprawdę? A...
13/04/2025

Droga Kobieto.

Kobieto kochająca za bardzo. Czy kiedykolwiek powiedzieli Ci, że masz zdolności twórcze? Nie? Naprawdę? A więc Ja ci to powiem: masz zdolności, masz potencjał do pięknego twórczego życia, zawsze miałaś. Dawno temu zostały Ci one odjęte, bo miałaś serce na dłoni, miłość zabrała ci ręce, aby posiąść twe serce…
Możemy jednak razem wrócić w to miejsce i odzyskać dłonie , kiedy rozsądek spotka i zaślubi serce.

Usiądź, opowiem Ci jak to możliwe, jak to się stało, że z powodu miłości straciłaś dłonie, sprawczość i samą siebie …

Dawno temu za 7 rzekami, za 7 lasami i pewnie też 7 górami żyła sobie dziewczynka, córka młynarza i jego żony. Dziewczynka była jak każda inna radosna, naiwna, kochająca rodziców i życie, trzepotliwa, ale też jak należy, posłuszna. Dziewczynka miała marzenia, wierzyła w ideały, wierzyła, że wszystko, czego zapragnie się spełni, że wszystko czego doświadcza jest dobre, karmiące. Nigdy nawet przez chwilę nie przemknęło jej przez myśl, że to czym karmi ją żona młynarza, matka to surowa mąka dodana do strawy, ponieważ na wyrabianie chleba mąki już nie starczało. W domu była bieda. Żona młynarza sama wierzyła, że jak nakarmi dziewczynkę mąką, to tak jakby odżywczym chlebem. Żona młynarza i młynarz marzyli o dostatnim życiu, o bogactwie, o piekarni . Obojgu jednak zabrakło w tym czasie zdolności refleksji, sprawczego działania. Młynarz był zmęczony pracą , młynarzowa natomiast uciekała nazbyt często do strumyka płynącego w głębi lasu, zapatrując się w tafle wody, w której widziała wszystko to, czego pragnęła. Dziewczynka rosła więc w domu, gdzie na mąkę mówiono chleb, nie bacząc na niestrawność, gdzie młynarz marzył o bogactwie, a młynarzowa o pięknej romantycznej miłości. W domu, gdzie z pozoru było bogactwo,a na środku podwórka stał młyn. To pozorne bogactwo przykrywało nędzę duszy domu dziewczynki.

Dziewczynka błąkała się po domu z sercem na dłoni, głodna, spragniona. A kiedy odważała się o tym mówić młynarz i młynarzowa znikali w świecie swoich fantazji, urażenia. Dziewczynka była więc samotna, głodna, ale uśmiechała się jedząc mąkę. Wierzyła w to, co mówili rodzice, że to jest prawdziwy chleb. Nauczyła się w ten sposób zagłuszać swój instynkt, pragnienia, potrzeby i głód. Dzięki temu mogła się wciąż uśmiechać, trzebiotać, mieć serce na dłoni i być posłuszną. Za nic w świecie nie chciała sprawić przykrości rodzicom, kiedy mówiła , że mąka nie smakuje jak chleb, że boli ją brzuszek. Dlatego też nauczyła się milczeć , uśmiechać i być dumną z siebie, że sprawia radość rodzicom. I tak mijał dzień za dniem . Dziewczynka rosła w domu z młynem, ale tak naprawdę bez strawy, ciepła i ochrony.

Dlatego też diabeł krążący we wsi upatrzył sobie młyn i jak na diabła przystało zapragnął tego, co do niego nie należało. Diabeł obiecał młynarzowi bogactwo w zamian za jabłonkę stojącą za młynem. Młynarz ucieszył się bardzo z rychłego bogactwa, tak bardzo, że nie sprawdził, kto stał przy jabłonce i czego zapragnął naprawdę diabeł. A przy jabłonce stała dziewczynka podskakując i radując się, niczego się nie spodziewając…

I dziś ty, Kobieta kochająca za bardzo to dziewczynka, która z powodu braku rozsądku (ojca) i miłości, ochrony, współczzucia (matki) stajesz się bezbronna wobec zła, stajesz się jego zakładnikiem.

Ilekroć w dorosłym życiu będziesz działać w pośpiechu, kiedy wybierze ,,szybko i łatwo” , kiedy wybierzesz obietnice bez pokrycia zapłacisz za to byciem niewolnicą nierozpoznanego w porę zła.

Gdyby ojciec dziewczynki nie marzył o bogactwie tylko z rozmysłem planował rozwój młyna. Gdyby wierzył w siebie nie uległby mżące i nie zapłaciłby za to UTRATĄ Córki. Ale ta strata dla wszystkich była nieuchronna. Jedyne , czego diabeł nie mógł się spodziewać to tego, że dziewczynka była dobra, czysta, nie walczyła tylko płakała, była przecież dzieckiem . A tego diabeł nie mógł znieść, mocy oczyszczającego płaczu . Dlatego też to ojciec musiał jej odrąbać dłonie na rozkaz diabła , ponieważ sam bał się własnej śmierci bardziej niż straty córki.

Dziewczynka bez rąk to tak naprawdę dziewczynka bez dzieciństwa, bez wspierającego, rozsądnego , refleksyjnego ojca i bez odważnej, troskliwej, współczującej matki. Dziewczynka bez rąk nie umie się chronić, nie umie o siebie zadbać, będzie szukać oparcia, protezy rąk u innych.

Dziewczynka bez rąk, karmiona mąką i złudzeniami nawet nie zauważa, że bez rąk jest wciąż dziewczynką , która w domu młynarza utraciła siebie, swoje prawdziwe potrzeby, odczucia głodu, pragnienia . Ona nie widzi, że bez rąk, opuszczając młyn paradoksalnie odzyskała wolność. Ona nie może tego widzieć i wiedzieć ponieważ wyrastała w domu , gdzie na mąkę mówiono chleb, gdzie ból brzucha i niestrawność to sprawianie bólu rozczarowania rodzicom.

Dlatego też dziewczynka bez rąk idzie w świat szukając tego, co zna, patrzy na świat , szukając kogoś, kto ją tylko zechce, żyjąc w ascezie . Dziewczynka bez rąk żyje w poczuciu winy, że rozczarowała ojca, że nie umiała być posłuszna i odejść z diabłem w kierunku zła, za cenę bogactwa ojca.

Dziewczynka bez rąk , żyje w cieniu własnych możliwości, nie realizuje własnych pragnień. Żyje tak jakby przepraszała, że żyje, odcina się od przyjemności płynących z życia, odcina się od swojego ciała i pragnień.

Ale mimo wszystko podąża naprzód , w ciemność nocy. W tym szaleństwie jest jednak metoda ,,biec przed siebie , za wszelką cenę chroniąc swoją duszę , esencję swojego istnienia” . Ta droga jest długa , trudna i żmudna . Tą drogą dziewczynka biegnie pierwszy raz , to podczas tej podróży może się spotkać ze świadomością w ogrodach duszy. Jednak to spotkanie jest bolesne. Dziewczynka bez rąk, w ciele Kobiety kochającej za bardzo nie jest w stanie zapłacić ceny za świadomość, za realistyczne widzenie świata i innych . Ta cena jest dla niej za wysoką, tą ceną jest bowiem samotność, której boi się jeszcze bardziej niż diabła. Ale w tej podróży są takie chwile, może momenty . gdzie wychodzi z ciemności i zaczyna widzieć własne światło, zauważa siebie. W ten sposób rodzi się w niej refleksja , obejmująca pojawiające się uczucia i racjonalna ocena czy coś jest dobre, czy złe.

Dziewczynka bez rąk , czyli tak naprawdę bez wsparcia rozsądku i miłosnego samowspółczucia pozornie sama pakuje się w tarapaty, wybiera nieodpowiednich partnerów, kocha za bardzo, wbrew rozsądkowi . Ale to nie dlatego, że tak wybiera. Dziewczynka bez rąk tylko w ten sposób może odzyskać swoje utracone dłonie, swój potencjał . To zdolność odrastania tego , co zostało jej zabrane przemocą , zaniedbaniem . Ona musiała stracić dłonie, żeby odzyskać wolność . W wolności popełniając błędy , spotykając różne aspekty zła w sobie i innych mogła uruchomić wewnętrzny potencjał zdolności rozpoznawania własnych potrzeb, uczuć , nazywania ich , ukierunkowywania . Ale musiała zanurzyć się w ciemny las, w którym za każdym razem myślała, że się zgubiła. Tyle tylko, że opuszczając nie swoj dom, tak jakby hotel, zapuszczając się w las można przeżyć , kiedy odzyska się instynkty, to co najpierwotniejsze, najdziksze. A więc idź...

Wioletta Bednarczyk

zdjęcie Hanna Chroboczek

Meiringen od 03.05.2025 r

Adres

Stalowa 3
Sosnowiec
41-214

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dziewczynka z zapałkami . Odnawianie twórczego ognia. umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij