Badylasy - zakorzenione w naturze

  • Home
  • Badylasy - zakorzenione w naturze

Badylasy - zakorzenione w naturze Permakultura, gospodarstwo naturalne

- A gdybym była człowiekiem? 🐶
07/06/2026

- A gdybym była człowiekiem? 🐶

Jako jeden z uczestników kursu napisze krótko: Warto rozważyć nie tylko ze względu na wiedzę tam zawartą. Ukończenie kur...
07/06/2026

Jako jeden z uczestników kursu napisze krótko:

Warto rozważyć nie tylko ze względu na wiedzę tam zawartą.

Ukończenie kursu daje możliwość:
- Zdobycie kompetencji pozwalających na zaprojektowanie swojego siedliska,
- Dołączenia do grupy absolwentów i możliwość inicjowania i współtworzenia wartościowych projektów lokalnych,
- Kontakt z praktykami, projektantami, edukatorami o różnym poziomie doświadczenia,
- Możliwość dołączenia do prywatnej grupy na Discord,
- Promowania działań, które są dobre dla ziemi, dobre dla ludzi i umożliwiają wygenerować obfitość lokalnie w Twojej okolicy.
- Poza tym działanie w grupach nieformalnych i rozproszonych daje stabilność i współzależność. Proces podejmowania decyzji przypomina elementy socjokracji – czyli sposób organizacji, w którym decyzje są podejmowane wspólnie, z uwzględnieniem głosu uczestników, a nie tylko przez jedną centralną osobę. To dobra przeciwwaga dla systemów hierarchicznych, gdzie decyzje zapadają „z góry”.

Moi Mili, ważna informacja.

Przez pierwsze pięć edycji Kursu Projektowania Permakulturowego (PDC) w Szkole Permisie.pl przyjmowaliśmy wszystkich chętnych, którzy chcieli uczyć się razem z nami.

VI Edycja kursu będzie miała jednak ograniczoną liczbę miejsc. To świadoma decyzja, która pozwoli utrzymać wysoką jakość nauczania i bardziej indywidualny kontakt z uczestnikami.

Dlatego uruchomiliśmy Listę Oczekujących. Osoby zapisane na nią będą miały zagwarantowane miejsce na VI Edycji kursu oraz otrzymają możliwość skorzystania z rabatu za wczesne zgłoszenie.

Jeśli chcesz mieć pewność, że miejsce będzie na Ciebie czekać, a przy okazji śledzić przygotowania do kolejnej edycji Kursu PDC, możesz dołączyć do Listy Oczekujących (link w komentarzu).

Wczoraj byliśmy na spacerze wśród norweskich łąk i lasów późnym popołudniem. W czerwcu widno jest koło 24:00, więc jest ...
07/06/2026

Wczoraj byliśmy na spacerze wśród norweskich łąk i lasów późnym popołudniem. W czerwcu widno jest koło 24:00, więc jest to świetna okazja do kameralnych spacerów.

Zapach leśnych kwiatów jest obezwładniający i trudno go wyrazić słowami. Tego trzeba doświadczyć.

Wśród ciekawych i wyjątkowych roślin namierzyliśmy:
- Pełnik europejski (Trollius europaeus L.),
- Modrzewnica zwyczajna (Andromeda polifolia L.)
- Siódmaczek leśny (Lysimachia europaea L.)
- Wełnianka pochwowata (Eriophorum vaginatum)
- Dereń Szwedzki (Cornus suecica L.)
- cale łąki obsiane jaskrem.

Okolice spacerów: Trondheim, Trøndelag, Norwegia

Bardzo się cieszę, że splot różnych pomyślnych okoliczności przywiódł mnie do Grodziska na III Grodziski Festiwal Permak...
02/06/2026

Bardzo się cieszę, że splot różnych pomyślnych okoliczności przywiódł mnie do Grodziska na III Grodziski Festiwal Permakultury.

Przy okazji dołączyłem do grona członków Stowarzyszenia Permisja - Stowarzyszenie Edukacji Permakulturowej, tworzonego przez absolwentów szkoły Permisie.pl.

Przed nami sporo pracy, wyzwań i ciekawych projektów. Jest w tym dla mnie pewna symbolika, bo już około 5 lat temu myślałem o stworzeniu podobnej inicjatywy. Nie spodziewałem się wtedy, że trafię na permakulturę, dziedzinę, która okazała się czymś znacznie bardziej pojemnym niż podniesione grządki czy ogrodnictwo ekologiczne. Kto by pomyślał, że można znaleźć wspólny mianownik dla informatyki, budowlanki i psychologii człowieka.

Dziś postrzegam ją, permakulturę przede wszystkim jako system projektowania, który pomaga porządkować i integrować wiele obszarów życia, również tych, którymi zajmuję się zawodowo.

Dziękuję wszystkim za rozmowy, inspiracje i wspólnie spędzony czas podczas festiwalu.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o działalności stowarzyszenia, zajrzyjcie na https://permisja.pl/.

Zapach zaczynu chlebowego przypomina migawki z dzieciństwa. Ciepłe, bezpieczne i beztroskie. W cieście pojawiają się bąb...
12/05/2026

Zapach zaczynu chlebowego przypomina migawki z dzieciństwa. Ciepłe, bezpieczne i beztroskie.

W cieście pojawiają się bąbelki. Jakby mówiły "Ja żyję". Przy życie człowiek sam zwalnia. Zauważam, że naturalnie ruchy dłoni stają się wolniejsze. Wracają wspomnienia dziadków. Te same ruchy dłoni powtarzał ktoś przede mną. I jeszcze ktoś wcześniej.

Wypiek chleba zaczyna się dużo wcześniej przed nagrzaniem piekarnika. Zakwas trzeba dokarmiać regularnie. Dobrą mąką. Inaczej słabnie.

Ciasto źle reaguje na pośpiech. Podobnie chwytajac ciepły piasek na plaży i pozwalając, aby przesypał się przez palce. Nie da się tego zrobić gwałtownie.

Zaczyn dojrzewa czasem kilka godzin. Najlepiej w ciszy. Kiedy pojawi się jakaś nerwowość, siadam na krześle i czekam aż przeminie.

Po upieczeniu cały dom pachnie inaczej.

Kiedy kroję gotowy bochenek, słyszę chrupanie skórki i okruszki spadające na stół.

Komu przypadnie piętka?
Komu pajda?

Pieczemy swój chleb od dawna. Za każdym razem wraca dźwięk ostrzonych kos i muzyka żętego rytmicznie zboża. Widzę obraz ludzi opierajacych snopki jeden o drugi, zbierających zboże co do kłosa.

Wiedzieli ile jest warte.

A teraz?

Pniak przy wejściu do lasu pachniał jak przegląd porannych wiadomości.Dżak rasel był tu pierwszy. Nerwowy. Zostawił dużo...
08/05/2026

Pniak przy wejściu do lasu pachniał jak przegląd porannych wiadomości.

Dżak rasel był tu pierwszy. Nerwowy. Zostawił dużo emocji i trochę błota.

Szary pudel też przechodził, ale jak zwykle udawał, że nikogo nie zna.

– Czujesz? – zapytała matka.

Młodsza s**a już ciągnęła dalej. Świeży trop labradora. Duży pies. Powolny chód. Człowiek prawdopodobnie w biegu zdążył wypić kawę.

Ich człowiek znowu zatrzymywał się przy drzewach. Czuć, że to ten sam, a po śladzie w ziemi matka oceniła, że ma ze sto kilo.

Najpierw stanął przy tych cienkich drzewkach, z czerwonymi owocami, które wiszą długo do późnej jesieni. Potem przy rowie, gdzie mech przykrywał ziemię tak dokładnie, jakby trawa była niemile widziana.

Woda stała nieruchomo między brzozami.

Gdzieś wyżej dzięcioł sprawdzał, czy martwe drewno nadal pamięta owady.

---

Psy nie znały słowa „jarzębina”. Nie wiedziały też, czym jest "sukcesja". Ale obie czuły, że to miejsce dopiero zaczynało żyć po swojemu. Zresztą, może nie po raz pierwszy...

🥕 Zdrowsza żywność i realne wsparcie lokalnych rolników? 🌱Właśnie na tym opiera się kooperatywa spożywcza, czyli grupa o...
05/05/2026

🥕 Zdrowsza żywność i realne wsparcie lokalnych rolników? 🌱

Właśnie na tym opiera się kooperatywa spożywcza, czyli grupa osób organizujących wspólne zakupy bezpośrednio od producentów, bez pośredników i sklepowych marż. To nie tylko dostęp do dobrej jakości żywności, ale też budowanie lokalnych relacji i większej niezależności żywnościowej.

Joanna Albin to absolwentka kursu PDC (ang. Permaculture Design Course), którą miałem okazję poznać podczas współpracy nad inicjatywą edukacyjną dotyczącą projektowania przyszkolnych ogródków warzywnych i leśnych ogrodów żywnościowych. (Więcej o projekcie wkrótce).

Jednym z działań, które Joanna współtworzy lokalnie w Jodłówce Tuchowskiej (woj. małopolskie) jest właśnie kooperatywa spożywcza. Pomyślałem, że warto pokazać taki przykład praktycznego działania i popularyzować oddolne inicjatywy, które realnie wzmacniają lokalne społeczności.🤝

A jeśli mieszkasz w Tarnowie lub okolicach i chcesz dołączyć do kooperatywy, możesz skontaktować się bezpośrednio z Joanną lub szukając więcej informacji po hasztagu

Poniżej nasza rozmowa
📢 📢📢.

🔹Daniel Kotowski (Daniel): Skąd wziął się pomysł, żeby w Jodłówce Tuchowskiej zacząć budować kooperatywę spożywczą?

🌿Joanna Albin (Joanna)
Kooperatywa spożywcza to model społeczny, który wiele oferuje, zaspokaja wiele potrzeb. W moim przypadku to była potrzeba współpracy i więzi. Sporo w życiu się przeprowadzałam, żyłam w różnych krajach i środowiskach. Po tamtym okresie zostało mi sporo bardzo pięknych przyjaźni. Okazało się jednak, że na dłuższą metę utrzymywanie relacji na odległość wymaga ogromnego wysiłku. Poza tym, tylko ludzie mieszkający naprawdę blisko mogą uczestniczyć w twojej codzienności. Przestałam więc przyjmować w gospodarstwie zagranicznych wolontariuszy, wykluczyłam sprzedaż zdalną i stawiam na sąsiadów.

🔹Daniel: Na pierwsze spotkanie przyszli zarówno rolnicy, jak i konsumenci. Jak wyglądało to spotkanie i jakie potrzeby okazały się wspólne dla obu stron?

🌿Joanna: To skomplikowane. Moim celem było stworzenie atmosfery zaufania. To moim zdaniem odróżnia kooperatywę od sklepu. Zaczęliśmy od rozmów o swoich potrzebach i problemach. Mali rolnicy funkcjonują w bardzo trudnej rzeczywistości. Niektórzy tkwią jedną nogą w tradycyjnym podejściu do ziemi, które wiązało się z szacunkiem do niej i dawało produkty dosyć zrównoważone, zdrowe. Druga noga ucieka ku iluzji nowoczesności, która jest im przedstawiana jako wielkie maszyny, ogromne pola, preparaty o skomplikowanych nazwach. Niewielu z nich miało szansę poznać alternatywy. Obecna ich produkcja, jeśli jest opłacalna, to okupiona jest potwornym wysiłkiem. A przede wszystkim, rolnicy nie czują się doceniani. Na spotkaniu usłyszeli, że wiele osób bardzo chce od nich kupować, a nawet wspierać sprzedaż organizacyjnie, że konsumenci interesują się ich pracą, że oprócz pieniędzy oferują również ludzkie traktowanie.

🔹Daniel: Wasz model opiera się na sprzedaży bezpośredniej i relacji między ludźmi. Dlaczego uznaliście, że to lepsza droga niż sklep czy klasyczne targowisko?

🌿Joanna: Wady sklepu i targowiska są oczywiste. W pierwszym przypadku to ogromne koszty pośredników, magazynowania i transportu oraz anonimowość. W drugim — niesłychana ilość czasu, jaki rolnik traci na wożenie produktu na targ — niestety bez gwarancji sprzedaży, ryzykując straty w delikatniejszych, nietrwałych produktach. Sprzedając z ręki do ręki, lepiej wykorzystujemy i żywność, i czas.

🔹Daniel: Wspominasz o planowaniu produkcji razem z rolnikami. Jak w praktyce może wyglądać taka współpraca między gospodarstwem a lokalną społecznością?

🌿Joanna: Moim ideałem byłoby zamawianie produktów z co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Przecież da się przewidzieć, że skoro moja rodzina zużywa teraz tygodniowo np. 20 jajek, 5 kg ziemniaków i 3 kg chleba, to najprawdopodobniej w przyszłym roku nie zmieni się to za bardzo. Jeśli np. jemy dwa razy w miesiącu krupnik, a cztery razy kaszę z warzywami, to potrzebuję, by rolnik Karol przygotował mi 6 kg kaszy jęczmiennej raz na dwa miesiące. W ciągu roku to będzie 36 kg kaszy. Ale jeśli umowa dotyczy grupy 10 osób, to Karol ma pewny zbyt na 360 kg rocznie. W tej sytuacji możemy spokojnie spokojnie zaplanować sobie, jaki areał obsiać jęczmieniem, a cenę kg kaszy będziemy znać w przybliżeniu już na wstępie, biorąc pod uwagę koszty uprawy i młyna (mamy lokalnie). To samo dotyczy każdego rodzaju produktu. Rolnicy nie powinni tracić czasu na szukanie zbytu, powinni zająć się spokojnie uprawą. Na razie jednak nie jesteśmy gotowi - długofalowe zobowiązanie wymaga, by najpierw zbudować zaufanie.

🔹Daniel: W waszych spotkaniach pojawia się też temat rolnictwa regeneratywnego. Dlaczego ten kierunek jest ważny w kontekście jakości żywności i przyszłości rolnictwa?

🌿Joanna: Na Pogórzu są wciąż bardzo żywe tradycje rolnicze. Co więcej, mamy idealne warunki do rozwoju małych wszechstronnych gospodarstw. Nie ma tu praktycznie monokultur zbożowych - niebezpiecznie jest jeździć dużym traktorem po zboczach. Za to jest wiele terenów dobrych do wypasu, szczególnie drobiu czy małych przeżuwaczy. Oczywiście techniki rolnictwa regeneratywnego są wszędzie pożądane, ale myślę, że na Pogórzu miałyby szansę dać nowy impuls małym gospodarstwom - bez inwestycji w sprzęt, których mały rolnik nie udźwignie.

🔹Daniel: Jeśli ktoś czytający ten tekst pomyśli: „u nas też moglibyśmy zrobić coś podobnego" - od jakiego pierwszego kroku warto zacząć?

🌿Joanna: Nie mam pojęcia :P Konsultowałam się ze starymi wyjadaczkami, aktywistkami z kooperatyw warszawskich i krakowskich, i z rozmów z nimi wynikało, że porywam się na niemożliwe. Że ludzie w dużych miastach są bardziej zmotywowani, żeby aktywnie poszukiwać dobrej żywności, bardziej chcą współpracować i doceniają dostęp do jakości. Podobno “normalna” miejska kooperatywa zawiązuje się wśród zmotywowanej grupki konsumentów, którzy szukają zaopatrzenia. U nas na wsi dostęp do żywności jest bardzo łatwy, a świadomość, że żywność z Owada a żywność dobra dla zdrowia to nie to samo, jest jeszcze niezbyt powszechna. No i w wielu przypadkach, nie wiadomo, kto jest rolnikiem, a kto konsumentem - prawie każdy ma mniejszy lub większy ogródek. Zakładam, że wetknęłam kij w mrowisko, ale nie wiem, co stanie się dalej. Widzę, że ludzie interesują się inicjatywą, dołączają nowi. Jeśli wyłoni się kilkunastoosobowa grupa gotowa do aktywnego uczestnictwa - może kooperatywa okrzepnie i będzie działać stabilnie. Na razie zależy mi na pewno na sprzedaży bezpośredniej i zbliżeniu ludzi między sobą.

🔹Daniel: Na koniec napisz za 3-4 zdania o sobie.

🌿Joanna: Ja mam kategoryczny przymus budowania relacji, łączenia ludzi. Może wynika to z traumy samotności w dzieciństwie? ;) Nie wiadomo. Natomiast pewne jest, że każdy potrzebuje społeczności, współpracy, natury i sensu. W kooperatywie to masz.

26/04/2026

Jak zmiany w sadzie wpłynęły na bioróżnorodność? Pojawiło się więcej ptaków, owadów, jeży, zaskrońców, ziół, zapylaczy. Pojawiły się różne mikroklimaty. Co prawda sad dziś żyje własnym życiem i obecnie nie ingerujemy w niego, a mimo to daje plon co roku. Przyjdzie czas, że będziemy chcieli wprowadzić w nim drobne zmiany.

Kiedy kilka lat temu patrzyłem na nasz stary jabłoniowo-śliwkowo-wiśniowy sad, widziałem głównie drzewa, które „trzeba p...
26/04/2026

Kiedy kilka lat temu patrzyłem na nasz stary jabłoniowo-śliwkowo-wiśniowy sad, widziałem głównie drzewa, które „trzeba przyciąć”.

Po latach regularnego cięcia postanowiliśmy coś zmienić. Dowieźliśmy zrębki, dosadziliśmy orzech włoski, robinię akacjową jako roślinę wiążącą azot. Rozsialiśmy nasiona łąki kwietnej, koniczyny białej i zaczęliśmy uprawiać grządki warzywne między nimi. Dodaliśmy kilka budek lęgowych dla ptaków, kilka miejsc z chrustem jako miejsce schronienia dla jeży, zaskrońców, ptaków, jaszczurek. To były nieśmiałe próby wdrożenia zasad permakultury, ale nie mieliśmy jeszcze wiedzy z zakresu projektowania. Chcieliśmy jednego, aby nasz sad był bardziej różnorodny.

Dopiero po czasie dowiedzieliśmy się, że to, co robiliśmy, było zbliżone do metody NAP Stefana Sobkowiaka.

Tak powstawał żywy ekosystem, który można dalej przebudowywać małymi, przemyślanymi krokami.

To były moje pierwsze „trios” i pierwsze próby przejścia z myślenia o drzewach wymagających cięć na sad, który sam siebie wspiera i karmi. Obecnie sad wygląda jeszcze bardziej dziko, zaś kilka rzeczy zrobilibyśmy inaczej, ale o tym kiedy indziej.

Chcę Cię zaprosić do obejrzenia filmu „The Permaculture Orchard: Beyond Organic”.

W filmie tym Stefan Sobkowiak dzieli się wiedzą, jak przejść od monokultury do sadu przypominającego las jadalny, pełnego gatunków, z rozłożonym w czasie zbiorem i układami roślin, które rozwiązują problemy, zanim się pojawią.

Piszę ten artykuł jako ktoś, kto sam się uczy i obserwuje. Mam stary sad, który krok po kroku zmieniał się w bardziej żywy, odporny system, chociaż aktualnie nie prowadzę w nim żadnych prac.

Po obejrzeniu filmu daj znać w komentarzu, albo pomyśl:

📌 Jak wygląda Twój sad, ogród, działka teraz? Co działa, a co Cię męczy?
📌 Jak sad mógłby wyglądać, gdybyś wprowadził tylko kilka zmian, jedno trio, kilka krzewów pod drzewami, pas żywokostu albo koniczyny zamiast gołej ziemi?
📌 Co u Ciebie rośnie samo i czy to naprawdę „chwast”, czy raczej wskazówka, czego dany fragment gleby potrzebuje?

Film umieszczę w komentarzu.

Zdjęcia: własne archiwum, data wykonania zdjęć 2021 rok.

Address


21-077

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Badylasy - zakorzenione w naturze posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Shortcuts

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share