08/08/2026
Czy naprawdę chcieć znaczy móc?
„Chcieć to móc” - to zdanie znamy chyba wszyscy. Wola kojarzy się z determinacją, wytrwałością i zdolnością pokonywania przeszkód. Mówimy, że ktoś ma silną wolę, komuś jej brakuje, a o kimś innym nawet, że jest „bezwolny”.
Ujęcie egzystencjalne proponuje bardziej precyzyjne spojrzenie. Definiuje wolę/chcenie jako decyzję, by zaangażować się w wybraną wartość. W skrócie: jako „tak” wobec czegoś, co rozpoznaję jako wartościowe. Wola oznacza więc zaangażowanie siebie i wejście w działanie. I tutaj pojawiają się granice.
Analiza egzystencjalna postuluje: „Nie można chcieć więcej, niż można”.
Wola potrzebuje realnego „mogę”. Dążenie może stać się wolą wtedy, gdy człowiek jest zdolny je realizować albo przynajmniej widzi realną możliwość jego realizacji. To, co wykracza poza nasze możliwości działania, może pozostać życzeniem, pragnieniem, celem czy ideałem.
Mogę pragnąć, żeby ktoś mnie pokochał. Mogę mieć nadzieję, że zdam egzamin, że bliska osoba wyzdrowieje, że moje dziecko będzie szczęśliwe, że relacja się nie rozpadnie. To wszystko może być dla mnie bardzo ważne. Nie wszystko mogę wpłynąć własnym działaniem.
Mogę chcieć przygotować się do egzaminu. Jego wynik zależy już od większej liczby czynników. Mogę powiedzieć komuś, że go kocham. To, co druga osoba zrobi z moim wyznaniem, pozostaje po jej stronie. Mogę wspierać bliskiego człowieka, rozmawiać z nim, szukać dla niego pomocy. Jego decyzji i jego życia nie mogę przejąć własną wolą.
Analiza egzystencjalna umieszcza wolę po stronie własnej aktywności. Jej punktem odniesienia jest droga, a nie rezultat. Mogę czytać, uczyć się, rozmawiać, podejmować konkretne działania. Wiedza, sukces, porozumienie czy odpowiedź drugiego człowieka powstają już w spotkaniu mojego działania z rzeczywistością.
Ta różnica staje się szczególnie wyraźna, kiedy porównamy dwa zdania: „Chcę przygotować się do egzaminu” - określa moje działanie. „Muszę zdać” - obejmuje już rezultat, który wykracza poza moją wolę.
„Chcę spróbować naprawić tę relację” – określa moje zaangażowanie. „Muszę uratować tę relację” – obejmuje również drugiego człowieka i jego wolę. A więc ponownie: poza zakresem mojej woli, a tym samym odpowiedzialności.
Dlatego obok "woli"/"chcenia" Alfried Längle, twórca nowoczesnej analizy egzystencjalnej, tak wiele miejsca poświęca: „odpuszczaniu”/„pozwalaniu”. Człowiek angażuje się w to, co może zrobić, a rezultat pozostawia rzeczywistości tam, gdzie kończy się jego wpływ. Działam i odpuszczam ostateczny wynik.
Längle stawia tu mocną tezę: bez zdolności odpuszczania wola traci swoją wolność. Kiedy rezultat koniecznie musi być taki, jakiego oczekuję, zakres mojego chcenia zaczyna wykraczać poza zakres mojego działania. Pojawia się napięcie i potrzeba kontrolowania tego, co nie znajduje się już w moich rękach.
W tym świetle ciekawie wygląda nasze potoczne pojęcie „silnej woli”. Längle opisuje również wolę nadmiernie silną, usztywnioną, która podporządkowuje wszystko jednemu celowi. Człowiek może wtedy ignorować zmęczenie, zdrowie, własne odczucia, koszty dla relacji czy informacje płynące z rzeczywistości. Determinacja może być ogromna, a przestrzeń wolności coraz mniejsza.
Granice pełnią wobec woli bardzo konkretną funkcję. Wyznaczają obszar mojej odpowiedzialności. A jednak często rozliczamy siebie właśnie z tego, co leży już poza tym obszarem. Z tego, że ktoś nas nie polubił, nie zrozumiał, nie zmienił się, że relacja się rozpadła albo że mimo naszej pomocy komuś nadal jest trudno, że nie zostaliśmy zatrudnieni, etc.
Wtedy odpowiedzialność za własne działanie rozszerza się na rezultat, cudze uczucia i decyzje. Rozróżnienie Länglego pozwala tę granicę postawić precyzyjniej: mogę odpowiadać za to, co zrobiłam, jak się zaangażowałam i czy wykorzystałam możliwości, które miałam. Rezultat nie należy już wyłącznie do mnie.
„Chcieć to móc” brzmi mobilizująco. Podejście egzystencjalne odwraca tę kolejność: żeby naprawdę chcieć, trzeba najpierw rozpoznać, co mogę.
_________________________________________
Cykl: Egzystencjalnie o granicach, cz. 9
📚Źródło: Längle, A. (2012). Vom gelassenen Wollen zum erzwungenen Lassen. Zur Praxis der realen Freiheit. Existenzanalyse, 29(2), 15–24.
*Niemieckie "Wollen" trudno przełożyć jednym polskim słowem. Najbliższe jest „chcenie”, ale po polsku mówimy „chcę” także wtedy, gdy opisujemy pragnienie, życzenie czy nadzieję: chcę wygrać, chcę, żeby mnie pokochał, chcę, żeby jutro była ładna pogoda. W analizie egzystencjalnej Wollen ma bardziej precyzyjne znaczenie. Wiąże się z własnym działaniem, decyzją i możliwością realizacji. Dlatego ważne staje się rozróżnienie między tym, czego pragnę, a tym, czego mogę chcieć w sensie woli.