Pani od nastolatków

Pani od nastolatków Pani od Nastolatków to przestrzeń wsparcia dla rodziców młodzieży.

Pomagam lepiej rozumieć emocje, zachowania i potrzeby nastolatków oraz znaleźć spokojne, skuteczne rozwiązania w codziennych wyzwaniach

Pani A. przyszła do gabinetu kilka minut przed czasem. Usiadła na skraju fotela, ściskając w dłoniach przemoczony od pła...
10/05/2026

Pani A. przyszła do gabinetu kilka minut przed czasem. Usiadła na skraju fotela, ściskając w dłoniach przemoczony od płaczu ręcznik papierowy. Wyglądała tak, jakby od wielu tygodni nie spała dłużej niż godzinę bez lęku.

— Ja już nie wiem, co mam robić… — powiedziała cicho, zanim jeszcze zdążyła się przedstawić. Mój syn ma piętnaście lat. Tnie się. Dwa razy próbował odebrać sobie życie. A ja codziennie boję się wrócić do domu i otworzyć drzwi do jego pokoju.

W gabinecie zapadła cisza. Nie ta niezręczna, lecz taka, która daje człowiekowi przestrzeń, by w końcu powiedział prawdę.

Nie przerywałam jej ani razu. Nie zasypywałam pytaniami. Nie mówiłam: „proszę się uspokoić”. Po prostu słuchałam. A dla matki, która od miesięcy słyszała od otoczenia „to bunt”, „przesadza”, „inni mają gorzej”, było to pierwsze miejsce, gdzie ktoś naprawdę zobaczył jej rozpacz.

Opowiadała długo. O zamkniętych drzwiach pokoju syna. O bluzach z długim rękawem noszonych nawet w upały. O pustych spojrzeniach przy stole. O tym, jak po pierwszej próbie samobójczej uwierzyła lekarzom, że „najgorsze minęło”. I o tym, jak kilka miesięcy później znalazła go ponownie — bladego, nieprzytomnego, ledwie oddychającego.

W pewnym momencie przestała mówić.

— Ja chyba straciłam swoje dziecko — wyszeptała.

— Nie straciła go pani. On nadal tam jest. Tylko cierpi tak bardzo, że nie potrafi już tego unieść sam.

To było pierwsze zdanie od miesięcy, które dało jej cień nadziei.

Kilka dni później do gabinetu wszedł Kuba. Chudy, w kapturze, z oczami wbitymi w podłogę. Nie przywitał się. Nie chciał rozmawiać. Na pytania odpowiadał wzruszeniem ramion albo krótkim „nie wiem”.

Wielu ludzi odebrałoby to jako brak chęci. Ja zobaczyłam w tym zmęczenie.

Nie próbowałam „naprawiać” chłopca podczas pierwszego spotkania. Nie moralizowałam. Nie mówiłam o wdzięczności, rodzinie ani przyszłości. Zamiast tego cierpliwie budowałam coś, czego Kuba dawno nie czuł — bezpieczeństwo.

Na jednym z pierwszych spotkań zauważyłam drobny szkic wystający z zeszytu chłopca.

— Ty to narysowałeś?

Kuba skinął głową.

— Mocne.

To był przełom. Niewielki. Prawie niewidoczny. Ale prawdziwy.

Od tamtej chwili rozmowy zaczęły wyglądać inaczej. Najpierw o rysunkach. Potem o muzyce. O szkole. O samotności. W końcu o bólu, którego Kuba nie potrafił nazwać nikomu wcześniej.

Opowiedział o wyśmiewaniu w klasie. O poczuciu, że jest „nie dość dobry”. O wieczorach, kiedy siedział w ciemności i czuł, jakby świat był za szybą, do której nie ma już dostępu.

— Kiedy się tnę… przez chwilę wszystko cichnie powiedział pewnego dnia.

nie zareagowałam szokiem. Nie oceniłam go. Pomoglam mu zrozumieć, że samookaleczanie nie jest „szukaniem uwagi”, lecz desperacką próbą poradzenia sobie z emocjami, które stały się nie do zniesienia.

Terapia trwała miesiącami. Były trudne dni. Kryzysy. Telefony od matki późnym wieczorem. Chwile zwątpienia. Ale mam poczucie, że pozostawałam spokojnym punktem w chaosie tej rodziny.

Pracowałam nie tylko z Kubą, ale też z jego mamą. Uczył ją, jak rozmawiać bez nacisku. Jak słuchać bez paniki. Jak nie obwiniać siebie za każdy cień smutku na twarzy syna.

Powoli coś zaczęło się zmieniać.

Kuba znów zaczął wychodzić z pokoju. Zaczął jeść kolacje z mamą. Po raz pierwszy od dawna przespał całą noc bez koszmarów. Ran na rękach przestało przybywać.

Aż przyszedł dzień, którego pani Anna nigdy nie zapomni.

Po sesji Kuba zatrzymał się przy drzwiach gabinetu i powiedział cicho:

— Wie pan… ja chyba jednak chcę żyć.

Jego mama rozpłakała się wtedy tak mocno, że nie mogła złapać oddechu.

Nie uczyniłam cudu w jeden dzień. Nie wypowiedziałam magicznych słów. Zrobiłam coś znacznie trudniejszego — byłam obok człowieka w momencie, gdy ten stał nad przepaścią, i pomogłam mu krok po kroku odnaleźć drogę.

Czasem największym bohaterstwem nie jest uratowanie komuś życia w spektakularny sposób.

Czasem jest nim cierpliwe siedzenie naprzeciwko cierpiącego nastolatka i powtarzanie mu, aż w końcu uwierzy:
Nie jesteś z tym sam .

„Niewidzialny  plecak”, który codziennie dźwigają uczniowie.🧠 Co NAPRAWDĘ dzieje się w głowie Twojego dziecka, gdy zamyk...
16/03/2026

„Niewidzialny plecak”, który codziennie dźwigają uczniowie.

🧠 Co NAPRAWDĘ dzieje się w głowie Twojego dziecka, gdy zamykają się drzwi szkoły?

Ocena z matematyki to często tylko wierzchołek góry lodowej. Pod powierzchnią toczy się cicha walka, której dorośli często nie dostrzegają.

BUNT - każdy rodzic się z nim mierzy
15/03/2026

BUNT - każdy rodzic się z nim mierzy

„Instrukcja obsługi” dla rodziców wyjątkowych  dzieci z ADHD  z przymrużeniem  oka 🙂 -psycholog
13/03/2026

„Instrukcja obsługi” dla rodziców

wyjątkowych dzieci z ADHD
z przymrużeniem oka 🙂

-psycholog

„Instrukcja obsługi” nastolatka
13/03/2026

„Instrukcja obsługi” nastolatka

08/03/2026

Dlaczego tak trudno poradzić sobie z trudnym zachowaniem dziecka lub nastolatka?Wielu rodziców mówi: „Przecież tłumaczę,...
07/03/2026

Dlaczego tak trudno poradzić sobie z trudnym zachowaniem dziecka lub nastolatka?

Wielu rodziców mówi: „Przecież tłumaczę, proszę, czasem nawet krzyczę — i nic nie działa.” I wtedy pojawia się poczucie bezradności, złość, a często też wstyd.

Prawda jest jednak taka, że trudne zachowania dzieci bardzo rzadko są tylko „złym zachowaniem”. Najczęściej są językiem emocji, których dziecko nie potrafi jeszcze wyrazić inaczej.

Małe dziecko nie powie:„Jestem przebodźcowany i mój układ nerwowy nie radzi sobie z napięciem.”

Nastolatek raczej nie powie:„Boję się odrzucenia i bardzo potrzebuję poczucia, że jestem ważny.”

Zamiast tego zobaczymy:
• krzyk
• zamknięcie się w pokoju
• ignorowanie zasad
• agresję słowną
• bunt

Dlaczego to takie trudne dla rodzica?

👉Bo uruchamia nasze własne emocje.Krzyk dziecka bardzo łatwo uruchamia w nas złość, bezradność albo poczucie, że tracimy kontrolę.

👉Bo nikt nas tego nie uczył. Większość z nas była wychowywana w modelu „posłuszeństwo = dobre dziecko”. Nie w modelu rozumienia emocji.

👉Bo jesteśmy zmęczeni.Gdy mamy za sobą pracę, obowiązki i stres – zasoby na spokojną reakcję są po prostu mniejsze.

👉Bo zachowanie dziecka dotyka naszych lęków.Pojawiają się pytania:„Czy ja coś robię źle?”„Czy moje dziecko będzie miało w życiu problemy?”

A jednak jest jedna rzecz, która zmienia naprawdę dużo.

Nie pytanie:❌ „Jak sprawić, żeby dziecko przestało się tak zachowywać?”

Ale pytanie:✅ „Co moje dziecko próbuje mi powiedzieć poprzez to zachowanie?”

Bo pod buntem bardzo często jest:
potrzeba bliskości, bezpieczeństwa, autonomii albo zrozumienia.

Rodzicielstwo nie polega na tym, żeby zawsze reagować idealnie.Polega na tym, żeby próbować rozumieć — nawet wtedy, gdy jest trudno.

A trudne zachowanie dziecka… bardzo często jest po prostu trudną emocją, która nie znalazła jeszcze innych słów. ❤️

04/03/2026

02/03/2026
HIPERFOKUS W ADHD
02/03/2026

HIPERFOKUS W ADHD

Adres

Świdnica
Swidnica
58-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pani od nastolatków umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria