10/07/2026
Już od pewnego czasu chciałam podzielić się pewną refleksją. Dopiero końcówka roku szkolnego i wystawianie ocen studentom uświadomiły mi jednak, jak bardzo te dwa światy się ze sobą łączą.
Końcówka roku szkolnego to czas, gdy media społecznościowe wypełniają się zdjęciami świadectw z czerwonym paskiem. I naprawdę – z całego serca gratuluję wszystkim uczniom. Każdy sukces jest wart zauważenia.
Jednocześnie jako psycholog zastanawiam się, czy nieświadomie nie uczymy dzieci, że ich wartość zależy od ocen. Co, jeśli za rok czerwonego p***a nie będzie? Czy pomyślą: „to tylko ocena”, czy raczej: „zawiodłem”, „nie jestem już powodem do dumy”?
Kilka dni później, wystawiając oceny studentom, dostrzegłam, jak silne potrafią być konsekwencje takiego myślenia. Część studentów, próbując walczyć o wyższą ocenę, zaczęła przekraczać moje granice zawodowe – kontaktowali się nie tylko służbowo, ale także telefonicznie, przez prywatne wiadomości i media społecznościowe. Dla wielu ważniejsze od uszanowania granic relacji wykładowca–student okazało się zdobycie wyższej oceny.
Nie mam nic przeciwko ambicji. Jest cenną cechą. Ale równie ważne jest nauczenie dzieci, że porażka nie odbiera im wartości, a ocena nie definiuje tego, kim są.
Chwalmy dzieci nie tylko za wyniki, ale przede wszystkim za wysiłek, wytrwałość, odwagę podejmowania prób i umiejętność podnoszenia się po niepowodzeniach. To właśnie te kompetencje procentują przez całe życie.