22/06/2026
Masażysta. Wyjawię Ci sekrety z mojego życia!
Co ważne, mimo 18 lat praktyki, życie pisze własne scenariusze. Dlaczego to piszę? Aby przybliżyć Ci moją osobę jako specjalistę od zadań specjalnych. Chcę pokazać Ci prawdę o tym, kim jestem i co możesz osiągnąć, podejmując w przyszłości współpracę ze mną.
A zatem piszę ten tekst po raz drugi – poprzedni, choć był świetny, skasował się przez błąd technologii. Co może dać Ci masażysta (sportowy) czy akupunkturzysta, holistyk ? To tylko określenia. Ważniejsze jest to, że jestem człowiekiem z nietuzinkowym życiorysem, z sercem i empatią, a jednocześnie stąpającym twardo po ziemi. Dysponuję praktyczną wiedzą z zakresu biochemii i fizjologii ciała. Jako praktyk sportowy, który niejednokrotnie przekraczał ludzkie granice, nie opieram się na wykutych formułkach. Pokazuję, jak te regułki, życie i praktykę interpretować w jedną, spójną całość.
W punktach opiszę przyczyny, dlaczego znajduję się w dzisiejszym położeniu. Nie koloryzuję, nie gdybam, że mogło być inaczej lub że można było robić coś innego. To jest moje życie, więc zapraszam do lektury:
1. Kredyty – Najgorsze zło, jakie poznałem, sprzedawane pod pozorem normalności i rozwoju. W szerszej perspektywie doraźnie stanowią one filar dla ludzi mocno bazujących na przynależności do struktur i odgórnej możliwości zarobkowania z czyjegoś uznania. Cała reszta nie ma z tego żadnej korzyści, a instrumenty te z pewnością mogą stać się przyczyną poważnych problemów. Obecnie toczę dwa postępowania przeciwko bankom o sankcję kredytu darmowego. Po drodze zostałem oszukany w białych rękawiczkach. Co cechuje moją osobę? Dbam o własne sprawy – zgłębiłem ten temat, gdy byłem w poważnym kryzysie ponad dwa lata temu, i obecnie czekam na apelację oraz drugą instancję w tych sprawach. Okaże się, czy prawda i sprawiedliwość mają szansę, czy też jesteśmy dojeni do szpiku kości. Gdy to obciążenie odejdzie, ułatwi mi to życie. Po pierwsze, zyska na tym psychika: nastąpi poprawa wydajności oraz redukcja nerwów i stresu. Wysoki poziom kortyzolu objawia się tym, że ciężko się mówi, człowiek wygląda źle, a otoczenie łatwo go ocenia i spycha poza ramy społeczne.
2. Inflacja – Rząd zafundował nam swoistą „nagrodę” w wysokości 30 000 zł za pracę w pocie czoła i wiarę w to, że będzie dobrze. Po tym, jak dotknęło mnie takie obciążenie, praca na moment straciła sens i można było się załamać. Masażysta, pracując codziennie od 7:00 do 22:00 przez rok, byłby w stanie odłożyć 30 000 zł. Tymczasem w wyniku sytuacji z pandemią i konfliktem na Ukrainie oraz rozdawnictwa dla uprzywilejowanych grup społecznych, otrzymałem taki „bonusik” – głaz nie do uniesienia. Miałem okres, w którym wróciłem do pracy w ochronie, bo ten nagły koszt był już przesadą. To był naturalny odruch ratunkowy.
3. Porażenie jadem kiełbasianym – Zatrułem się mięsem. Sam wyszedłem z porażenia, nie licząc setek kroplówek, które sam sobie podpiąłem igłą – czy to profilaktycznie, czy też wtedy, gdy już odlatywałem. Adrenalina w strzykawce przy łóżku. Pulsometr, który pokazuje tętno 50–40 i podpowiada: „wrzuć nawodnienie, to wyrówna trochę ciśnienie”. Do tego 6 litrów wody dziennie – w końcu trzeba jakoś rozpecznić tkanki i je nawodnić. Współczesna medycyna często zapomina o tym, że szansa na regenerację istnieje tylko w tkankach odpowiednio nawodnionych i ukrwionych – ja o tym wiedziałem. Oczywiście łatwiej się oddycha, gdy masz podane 4–6 kroplówek i wypite 6 litrów wody, ponieważ gardło mocno się zaciska. Nie miałem włożonej rurki, jak to robią w szpitalach, więc standardem był cieniutki kanalik w gardle i ciągłe uczucie duszenia. Do przetrwania czegoś takiego trzeba mieć charakter. Wiedziałem, że w szpitalu jeden błąd lub zaniechanie podania odpowiednich leków i poszedłbym do piachu. Następnie przeszedłem 3 lata przyjmowania antybiotyku (minocykliny). Czy doszedłem do pełnej normy? Po biegu płuca mi falują, wydając odgłos przypominający ceratę – to oznaka, że tkanki wciąż są jeszcze porażone. Pojawiło się też zajęcie tzw. porażenie osierdzia, czyli specyficzne uczucie „worka na sercu”, a także parestezje. Można by tak wymieniać długo, ale nie poddałem się. Ludzie dookoła mieli do tego dystans i nie brali tego w pełni pod uwagę – traktowali mnie tak, jakby nic się nie stało. Wychodzili z założenia, że skoro jestem duży, to Paweł da radę. Nawet lekarz zdziwił się, gdy wyłożyłem na ladę zestaw reanimacyjny, i skwitował to słowami: „O, przeżyjesz jeszcze wielu ludzi”. Brawo ja.
4. Faktury wzięte na mnie przez ###X – Z 25 000 zł na fakturach ostatecznie zrobiło się 60 000 zł długu. Banki nie dają nic za darmo, więc doszły do tego dwa małe kredyty wrzucone w te faktury. Efekt? Ponad dwukrotność początkowych kosztów. Stało się tak, ponieważ nie poszedłem na prokuraturę ani na policję, aby zgłosić te bezprawne działania ###x. Sytuacja wyglądała tak, że trzy lata przed wyprowadziłem się z domu z powodu uporczywej dyskryminacji ze strony domowników. Dzisiaj wiem, że zgłaszając to oficjalnie, uniknąłbym tych opłat i obecnie dokładnie tak bym postąpił. Nie mam pewności, czy ###### wraz z ###### zrobili to celowo po przekazaniu majątku. Możliwe, że był to perfidny plan mający na celu zniszczenie mnie finansowo, abym nie rościł sobie praw do ziemi. Równie dobrze mogła to być jednak czysta głupota, zawiść oraz obawa przed tym, że mógłbym czegoś oczekiwać. W domu traktowano mnie jak odludka i szpiegowano, jakbym był złodziejem we własnym gospodarstwie. W tym procesie brali udział domownicy, z wyjątkiem jednej osoby – mojej X######, której po prostu fizycznie tam nie było, ponieważ pracowała i nie miała pełnego wglądu w sytuację. X### stworzył sobie wierną grupę z poparciem ###x, religijnej ###xx i reszty osób ślepo stojących po ich stronie.
Ten temat jest bagatelizowany przez ###x, co wzbudza emocje. Faktury zniknęły. Ja, z racji ówczesnego porażenia, honorowo zacząłem to spłacać, choć samo wzięcie odpowiedzialności było decyzją emocjonalną. Ogólnie rzecz biorąc, warto analizować pewne zachowania ludzkie i je notować. Wtedy ilość zebranych faktów jasno pokazuje prawdziwe intencje człowieka. Pokazuje, kim są ludzie i jak blisko im do Ciebie, lub jak daleko. Życie pokazało, że bardzo daleko. Mam plan na zebranie wszystkich tych sytuacji, które przeżyłem, w jedną całość. Taka dogłębna analiza daje barierę nie do podważenia. Każdy – czy to znajomy, czy dalsza rodzina – może mówić: „co ty gadasz?”. Jednak zderzenie się z twardą prawdą to mocne posunięcie. Warto to zrobić, bo to buduje autentyczne, mocne życie. Ci pozoranci nie będą już w stanie zagrozić osobie, która ma tak twarde dowody i świadomość.
5. Pęknięcie twarzoczaszki i problemy z widzeniem – Gdy ogarnąłem się po porażeniu, musiałem na czymś zarabiać, ponieważ wynajmowałem mieszkanie. Za parę złotych podjąłem ryzyko pracy w ochronie. To było tępe uderzenie z główki. Czekałem już na koniec imprezy, praca zaraz miała się skończyć. Miałem pochyloną głowę i nagle – bach. Uderzył mnie głupiec, mogę wręcz powiedzieć: d***l. Co z tego, że ostatecznie to on wyjechał stamtąd karetką? To uderzenie zamknęło mi możliwości na ringu oraz w życiu. Błędnik, który „lata”, i oko, na które częściowo nie widzę. Wypisanie zdolności do walki bokserskiej wymagałoby najpierw przejścia poważnej operacji, aby w ogóle dostać podpis lekarza. Ponadto nie mogłem jeździć autem na dłuższych dystansach, bo było to zbyt męczące i mógłbym narazić innych ludzi na niebezpieczeństwo. Z tego powodu praca masażysty w Warszawie i powroty po niej, czy też dalsza praca w ochronie, odpadały. Opcja zostania kierowcą ciężarówki tym bardziej nie wchodziła w grę. Ludzie nie czają, że to jest odpowiedzialność, której ze względu na sumienie nie mogłem na siebie wziąć. Ta sytuacja na parę lat zablokowała mi możliwości pracy w miejscach, gdzie potrzebowano masażysty, ochroniarza czy kierowcy. Często słyszałem docinki od ludzi: „wziąłbyś się i zrobił prawo jazdy na ciężarówki jak inni”. Cóż, taka osoba wybitnie mnie nie słuchała i nie rozumiała, jak działa organizm po porażeniu i takim urazie. Tak naprawdę nie mam o czym rozmawiać z ludźmi, którzy nie rozumieją życia
6. Aspekt ludzi, jakich spotykałem w życiu prywatnym oraz w pracy
Prywatnie: Spotykałem ludzi, którzy mieli do przerobienia wiele własnych traum z dzieciństwa lub życia. Tylko współpraca i jedna, wspólna droga mogłyby stabilnie zbudować podwaliny pod całe życie. Mówię tutaj o partnerkach. Nie powiem o nich nic złego, mogę wymienić tylko dobre rzeczy. Jednak pewne sprawy z czasem się rozjeżdżają. Niekiedy brakuje zrozumienia. Facet działa inaczej, drogie panie. Gdy ma się do czynienia z konkretnym człowiekiem, to i konkrety są wymagane – to prosty mechanizm. Wojownik to nie ciamajda ani głupiec. Kłania się tutaj wyłącznie współpraca, wzajemny szacunek oraz odpowiednia motywacja dla faceta.
Obcy ludzie: Bardzo często ludzie są odklejeni od rzeczywistości. Dotyczy to również zawodów medycznych – ich ścieżka często nie ma nic wspólnego z misją pomagania, a w grę wchodzi jedynie wyrafinowanie, patologia i głupota. Podobnie bywało na stanowiskach kierowniczych czy dyrektorskich. Przykro mi to stwierdzić, ale w pracy rzadko trafiałem na normalnych ludzi. Bywały zajęcia o maksymalnym pułapie zarobków – dochodziło się do pewnej stawki i koniec. Po drugie, człowiek z zewnątrz dla tzw. „bezpieczeństwa systemu” często nie był dopuszczany do tego, by osiągnąć sukces i objąć np. stanowisko kierownicze. Z kolei dwulicowi pracownicy, którzy za plecami budują swoją wiarygodność, podkopując moją i uprawiając wazeliniarstwo, to standard. Dlatego odciąłem kontakt z takimi pseudo-ludźmi. To absolutny aut dla osób, które tylko udają.
Prowadzenie firm i zarządzanie: Jeśli chodzi o prowadzenie firm i kierowanie ludźmi, również mam w tym doświadczenie. Osoby na szczycie potrafią odlecieć i przestać szanować ludzi, którzy stanowią realną podwalinę ich sukcesu. Takim przedsiębiorcom również mówię „nie”.
Moje wnioski i wartości:
Jawny wróg jest lepszy niż ten ukryty – takie mam powiedzenie. Ten świat cechują bardzo mali ludzie na uprzywilejowanych, odgórnie danych stanowiskach. Przez całe swoje życie widziałem zarówno osoby wartościowe, jak i te nic niewarte. Widziałem bogatych i biednych. Odczytanie intencji niejednego człowieka to tylko kwestia czasu. Moje kryteria oceny wartości człowieka odbiegają od opinii ogółu – po prostu szacunek i równe traktowanie ludzi nie są dzisiaj modne. Niestety – czy to się komuś podoba, czy nie – takie są moje wartości.
Opisałem tutaj więcej, niż trzeba, by zniszczyć niejednego człowieka. Mógłbym dopisywać kolejne wątki, ale zostawię te tematy na inne plakaty i materiały wideo.
Plany na przyszłość:
Już wiem, że będę nagrywał edukacyjne i dydaktyczne filmiki przy tablicy – to będzie miało mocny przekaz! Kwestia zakupu odpowiedniego sprzętu. Planuję transmisje na żywo: zarówno porady dydaktyczne, jak i pokazy masażu z udziałem modeli oraz zajęcia sportowe. Ogarnę to. A własny gabinet powstanie – czy to za 2 lata, czy za 5, gdy skończą się obecne obciążenia finansowe. Gdzie dokładnie to nastąpi, to już sprawa drugorzędna.
7. Wspomnienia, które ranią, są faktem – Gabinet mógł powstać nawet – o zgrozo – w tym najgorszym położeniu, czyli na wsi. Mam i jest do tego odpowiednie pomieszczenie. Niestety ######, ###x i reszta ###### zdecydowali, że w domu, w salonie, który w pierwszej wersji miał służyć rodzinie i gościom, powstanie magazyn rolniczy. To były te „ważne” decyzje. Człowiek po porażeniu i pęknięciu twarzoczaszki, z problemami na rynku pracy, miał na miejscu gotową przestrzeń – ale decyzja ######x brzmiała: „zróbmy po swojemu”. Tylko ignorant, głupiec patrzący wyłącznie na własny interes nie widzi korzyści finansowych, jakie dałby gabinet, nawet zlokalizowany na wsi:
Stały punkt – Podstawa stabilnej działalności.
Dostępność – W każdej chwili można przyjąć ludzi. Gabinet to standard, którego oczekują klienci. To zupełnie co innego niż pokój, jakim dysponowałem przez kilkanaście lat, czy ciągłe wyjazdy do ludzi.
Brak kosztów wynajmu – Ogromny plus finansowy. W dzisiejszych czasach ludzie bez problemu dojeżdżają wszędzie. Nie ma tu większych barier, no chyba że w zimie – wtedy żwirowa droga bywa problemem, ale to już kwestia do zgłoszenia w radzie powiatu, bo mają tam niezły sajgon.
Widzimy tutaj problem, który jest całkowicie prawdziwy: ignorancja, głupota i dbanie wyłącznie o własne interesy. I jeszcze ktoś próbuje wmawiać, że to jest normalne. Ja dawno przestałem w to wierzyć.
Pewne sprawy warto dogłębnie przerobić – zarówno te z rodziną, jak i z innymi ludźmi. Nie zmienia to jednak rzeczywistości, że im mniej mamy w życiu dziwnych, negatywnych zrządzeń losu, tym lepiej funkcjonujemy. Walczymy do końca. O normalność. Choćby trzeba było postawić wielki mur lub go zburzyć, żeby pojawiły się rezultaty – warto.
Informacja: Treści zawarte w tym poście mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Nie stanowią porady medycznej, lekarskiej ani diagnozy. W przypadku problemów zdrowotnych należy zawsze skonsultować się z odpowiednim lekarzem. Jako terapeuta sportowy i masażysta zajmuję się regeneracją, wsparciem układu ruchu oraz profilaktyką sportową.
X - zamazuje miejsca gdzie powinny być imiona i oznaczeni ludzie, na dziś dzień dla moiego samopoczucia muszą być zakryte.Możliwe że tak zostanie na zawsze. Ujawniam tylko charakter sytuacji. Czesto ludzie różni mają podobne sytuacje w życiu to nie fikcja i róbcie z tym pożądek!.Mając take zdażnia pokazuje to że aspekt ludzi, otoczenia wpłyną równie drastycznie na posiadanie gabinetu w moim przypadju jak i na finase w dalszym rozrachunku.