08/06/2026
Czy na pewno wiesz, co masz w butelce?
Na etykiecie: 100% pure, naturalny olejek, aromaterapeutyczna jakość.
W środku? Niekoniecznie.
Ta grafika pokazuje wyniki 6 lat testów laboratoryjnych olejków eterycznych dostępnych na rynku UE: 303 próbki, 28 marek, lata 2019–2025.
I liczby są mocne.
👉 Najczęściej fałszowane olejki:
Bergamotka — 100% próbek
Mięta pieprzowa — 89%
Copaiba — 88%
Grejpfrut — 86%
Cynamon — 83%
Kadzidło — 67%
Goździk — 67%
Oregano — 50%
Melisa — 50%
To nie są drobne różnice w zapachu.
☢ W próbkach wykrywano m.in. syntetyczny mentol, dodatek octanu linalilu, izolaty β-kariofilenu czy sztuczne wzbogacanie α-pinenem.
Czyli coś, co dla zwykłego użytkownika może pachnieć „jak prawdziwy olejek”, w laboratorium okazuje się produktem poprawionym, rozcieńczonym albo chemicznie podrasowanym.
Najbardziej niepokojące?
Takich fałszerstw często nie da się rozpoznać nosem.
Dlatego ładna etykieta, wysoka cena i hasło „naturalny” nie wystarczą. Przy olejkach eterycznych liczy się transparentność: badania, partie produkcyjne, raporty GC-MS i realna kontrola jakości.
I co trudniejsze, większość sfałszowań nie da się wykryć za pomocą standardowej GC-MS! Potrzebne są Chiral Chromatography i Isotope-Ratio Mass Spectrometry.
Bo pytanie nie brzmi:
czy olejek ładnie pachnie?
Pytanie brzmi:
czy naprawdę jest tym, czym obiecuje być?
Zapisz ten post, jeśli używasz olejków eterycznych.
A w komentarzu napisz, który olejek masz teraz w domu.
Źródło grafiki: slajd na Konwencji dōTERRA. Badanie APRC | EU Essential Oil Authenticity Survey | 2019–2025
✨ A dziś o 20:30 będzie bezpłatny webinar. Będzie mowa o tym. Bierze udział również mgr farmacji.
Jeśli chcesz dołączyć na webinar napisz do mnie asap.