27/08/2026
Codziennie zaglądając tu, wyświetlały mi się posty, rolki innych… i miałam taką myśl: No a ty znowu nic nie wrzuciłaś!
We wtorek: O jutro jest Dzień Psa – przypomnę o moich materiałach! A w środę kładąc się spać: O, nie, dziś był Dzień Psa – a ja zapomniałam… Dobra, wrzucę jutro…
A jutro? Rano wstaję i czytam wiadomość od przyjaciółki, której zmarła 2 dni temu mama: Może pojedziemy z dzieciakami do klockowni… I co inne stało się ważniejsze.
I tak zlatywały te wakacyjne dni… Emocji dużo, pomysłów dużo (i tych zrealizowanych i nie zrealizowanych…). Dużo wdzięczności, że mogłam trochę dłużej te moje baterie ładować. Chociaż oczywiście mój wewnętrzny kontroler jakości wakacji czasem się odzywał: No ale mogłaś wykorzystać ten czas LEPIEJ… Zamiast jeździć codziennie na rowerze leniłaś się przy koreańskich dramach…😅
Już niedługo zdradzę, jaki nowy projekt wymyśliłam od września – I uprzedzając pytania — CCC nadal będę kontynuować! W końcu tyle książek jeszcze czeka na przeczytanie. 📚❤️
A zanim na dobre wskoczymy w ten wrześniowy pęd, jestem ciekawa:
Jakie JEDNO wspomnienie z tych wakacji schowacie sobie do kieszeni, żeby wyciągać je w te najbardziej zabiegane, szare dni, by umiały pracowitą codzienność? ☀️
U mnie zdecydowanie plaża Michelin w Parghelia i owce, które nam zajęły drogę.