27/05/2026
Ten post o AI jako wsparciu w rozwiązywaniu codziennych, w tym relacyjnych problemów, jest tak mocny i tak dobry, że zostawiam go tutaj.
AI ma dostęp do nieograniczonych zasobów wiedzy i informacji. I równocześnie poprzez własne algorytmy, często trzyma nas w "bańce" naszych własnych myśli i przekonań.
To może być bardzo dobre narzędzie. Ale to jest w dalszym ciągu - narzędzie. I może być pomocne, jak np. Młotek w przybijaniu gwoździ, jak i zupełnie niepomocne lub szkodliwe, kiedy korzystamy z niego do naprawy wszystkich możliwych usterek.
ChatGPT powiedział mi, że moja przyjaciółka jest toksyczna…
I to jest moment, w którym naprawdę robi się niebezpiecznie. ⚠️
Nie dlatego, że AI jest głupie.
Tylko dlatego, że coraz więcej ludzi zaczyna traktować je jak wyrocznię, terapeutę i sędziego relacji w jednym.
Coraz częściej widzę sytuacje, gdzie człowiek zamiast usiąść z drugim człowiekiem i specjalistą…
analizuje z AI każdy ruch drugiej osoby.
Każdą wiadomość.
Każde milczenie.
Każde spojrzenie.
I nagle po kilku godzinach rozmów:
partner staje się narcyzem,
teściowa toksyczna,
każda różnica zdań gaslightingiem,
a każdy kryzys relacji dowodem przemocy psychicznej.
Ale jest jeden problem.
AI nie widzi prawdy.
AI widzi historię opowiedzianą przez użytkownika.
Nie widzi tonu głosu.
Nie widzi emocji drugiej strony.
Nie widzi dynamiki relacji.
Nie widzi mechanizmów obronnych.
Nie widzi tego, co dzieje się „między”.
Dobry terapeuta często nie idzie od razu za narracją pacjenta.
Czasami zatrzymuje.
Konfrontuje.
Dopytuje.
Pokazuje coś, czego człowiek jeszcze nie chce zobaczyć.
A AI?
Naturalnie podąża za kierunkiem rozmowy i wzmacnia narrację użytkownika.
W efekcie powstaje zamknięta bańka:
Ty przynosisz interpretację.
AI ją rozwija.
Ty nabierasz większej pewności.
I coraz bardziej zawężasz patrzenie.
I po kilku dniach człowiek jest przekonany, że zna prawdę.
Tylko, że relacje międzyludzkie nie są czarno-białe.
Ludzie nie są diagnozą z internetu.
A kryzys relacji nie zawsze oznacza toksyczną przemoc.
Najbardziej niepokoi mnie jednak coś jeszcze…
Jak szybko zaczynamy oddawać odpowiedzialność za własne myślenie technologii.
Jak bardzo chcemy dostać prostą odpowiedź na bardzo złożone emocje.
AI może być świetnym narzędziem do refleksji czy uporządkowania myśli.
Ale moment, w którym zaczynamy zastępować nim terapię, specjalistów i prawdziwe relacje…
staje się naprawdę niebezpieczny.
Bo człowieka nie da się zamknąć w kilku promptach.
A relacji nie da się ocenić z jednej strony historii.