25/08/2026
Opowiem Ci pewną historię…
Ta kobieta miała 34 lata i nie pamiętała, kiedy ostatnio płakała.
Nazwijmy ją Kasia.
Przyszła do mnie, bo “coś się w niej zacięło”.
Kolejny związek się rozpadał.
Kolejny mężczyzna, który był obok, ale nieobecny.
🐻 Zapytałam ją o ojca.
Zamilkła.
Potem powiedziała: “Był. Ale go nie było.”
I to zdanie wystarczyło, żeby zacząć.
Kasia przez całe życie robiła wszystko, żeby zasłużyć na uwagę.
🐻 Najlepsze oceny.
🐻 Najlepsza praca.
🐻Perfekcyjny uśmiech i wzorowa postawa zawsze.
🐻 Pogoń za awansem i…
A mimo to zawsze czuła, że to za mało.
Wybierała mężczyzn, którzy jej nie widzieli, bo to było znajome.
Bo tak wyglądała miłość, którą znała z domu.
Podczas hipnozy poprosiłam ją aby powiedziała do taty wszystko to co siedzi w niej.
Nie odezwała się.
Tylko stała, sztywno, z rękami splecionymi na piersi.
Zapytałam, co czuje.
“Nic. Nic nie czuję.”
To było kłamstwo, które mówiła sobie od lat.
Kiedy pozwoliła sobie spojrzeć na tę pustkę, zamiast przed nią uciekać, coś w niej pękło.
🥹Płakała za dziewczynkę, która czekała przy oknie. 🥹 Za kobietę, która wybierała miłość trudną, bo łatwej nie umiała rozpoznać.
Na koniec powiedziała jedno zdanie, które zapamiętam na długo:
❤️ „Chyba pierwszy raz w życiu nie czekam, aż ktoś mnie zobaczy. Sama się zobaczyłam.”
Piszę o Kasi, bo wiem, że nie jest jedna.
Rana ojca nie zawsze krzyczy.
Czasem milczy, uśmiecha się, świetnie sobie radzi ale…w środku wciąż czeka na coś, czego nigdy nie dostała.
Jeśli czytając to poczułaś ukłucie rozpoznania, to nie przypadek.
Nie musisz nosić tego sama.
📩 Napisz i przeprowadzę Cię przez ten proces