01/10/2026
Wczoraj do naszego szpitala przyszła polityka. Niestety, polityka w najgorszym wydaniu.
Poseł Władysław Dajczak pojawił się bez zapowiedzi, w trakcie mojego spotkania. Uznałem jednak, że skoro pan poseł przychodzi do naszego szpitala i chce rozmawiać o jego funkcjonowaniu, znajdę dla niego czas. Przyjąłem przekazane przez niego dokumenty. Zapoznamy się z nimi i odpowiemy na wszystkie pytania.
Ale w tym wszystkim wydarzyło się coś znacznie ważniejszego.
Kiedy pan poseł wszedł do mnie, siedzieli tam lekarze. Ludzie, którzy nie zajmują się polityką. Oni ratują ludzkie życie.
Przedstawiłem ich panu posłowi.
Jednym z nich był dr Waligórski z kardiochirurgii. Tej kardiochirurgii, o którą przez lata walczyliśmy. O to, żeby pacjent z Gorzowa z chorym sercem nie musiał szukać ratunku setki kilometrów od domu. Żeby pomoc dostał tutaj – blisko swojej rodziny, swoich dzieci, swoich najbliższych.
Był też dr Piotr Zorga szef Zakładu Medycyny Nuklearnej. Człowiek związany z naszym PET-em. I wtedy wróciły wspomnienia naszej walki o dostęp do nowoczesnej diagnostyki. O urządzenie, które pomaga lekarzom wykrywać nowotwory i podejmować decyzje o dalszym leczeniu. O to, żeby gorzowski pacjent miał dostęp do takiej diagnostyki tu, w swoim mieście.
Pan poseł przywitał się z lekarzami. Spojrzał im w oczy.
I pomyślałem wtedy, jak wiele zmieniło się przez te lata.
Dzisiaj w Gorzowie mamy kardiochirurgię. Mamy PET. Mamy lekarzy, którzy każdego dnia wykorzystują te możliwości, żeby leczyć i ratować ludzi.
A przecież pamiętamy, jak trudna była droga do tego miejsca. Pamiętamy spory o kardiochirurgię. Pamiętamy walkę o PET. My walczyliśmy o dostęp do nowoczesnego sprzętu i diagnostyki dla naszych pacjentów, a działania ówczesnego wojewody Władysława Dajczaka i podległych mu służb to była próba niedopuszczenia do tego, żeby PET znalazł się w Gorzowie.
Patrzyłem na tę scenę i pomyślałem tylko o jednym.
Szkoda, że nie padło zwykłe: „przepraszam”. Pan poseł Dajczak powinien był je z siebie wydusić. Choćby ze względu na tych lekarzy. A przede wszystkim – ze względu na naszych pacjentów.
Na koniec naszego spotkania zaprowadziłem pana posła na nowo wybudowany blok operacyjny. Nowoczesny, przygotowany dla naszych pacjentów i sfinansowany ze środków .
Tu jedną rzecz warto nazwać precyzyjnie: wypłaty z KPO były wstrzymane, poprzez dzalania poprzedniego rządu.
I muszę przyznać, że z pewną satysfakcją patrzyłem na reakcję pana posła. Kolokwialnie mówiąc – opadła mu szczęka. Bo zobaczył konkret: nowoczesne sale operacyjne, sprzęt i inwestycję, która będzie służyła tysiącom naszych pacjentów.
Można organizować konferencje. Można przychodzić z kamerami. Można próbować robić polityczny spektakl.
My mamy inne zadanie.
Kiedy na SOR przyjeżdża karetka, nikt nie pyta pacjenta, na kogo głosował.
Kiedy kardiochirurg walczy o ludzkie życie, nie interesują go partyjne legitymacje.
Kiedy lekarz na badaniu PET szuka śladu nowotworu, nie ma lewej ani prawej strony.
Jest człowiek. Jest jego strach. Jest jego rodzina. I jest nadzieja, że zdążymy mu pomóc.
Nie jesteśmy tutaj dla polityków.
Jesteśmy dla pacjentów.
Dla ich zdrowia. Dla ich życia.
Dla Gorzowa.
Wczoraj pan poseł próbował zrobić w naszym szpitalu polityczne show. Ale pacjenci pamiętają. Gorzów pamięta. I na zdrowiu naszych pacjentów pan Dajczak politycznego kapitału na pewno nie zbuduje. Jego działania z czasów, gdy był wojewodą, mieszkańcy doskonale pamiętają.