11/06/2026
Rodzic musi uwierzyć, że zmiana jest możliwa.
I to jest zazwyczaj najtrudniejszy krok.
👇 👇
Rodzic musi uwierzyć, że zmiana jest możliwa. I to jest zazwyczaj najtrudniejszy krok.
Jeśli rodzic doświadcza wypalenia rodzicielskiego i chce coś z tym zrobić, powalczyć o to, aby codzienność była jednak inna, to najważniejszym krokiem jest decyzja w głowie: tak, chcę to zmienić.
Z wypalenia nie da się wyjść „własnymi siłami”. To stan wyczerpania psychicznego, fizycznego i emocjonalnego. Wsparcie jest niezbędne. Czasem bardziej profesjonalne, czasem mniej. Bez wątpienia w tym procesie są potrzebni inni ludzie. Ludzie bezwarunkowo akceptujący historię rodzica, którzy nie oceniają, wysłuchają, odciążą, pomogą poukładać pewne sprawy, czy po prostu będą.
Ale Ci ludzie niestety nic nie zdziałają, jeśli w rodzicu nie zapali się na nowo płomyk nadziei, wzbudzający chęć do działania, do zmiany stanu rzeczy. Rodzic musi uwierzyć, że zmiana jest możliwa. Ta wiara pozwala znaleźć siły, aby w tej zmianie wytrwać.
I to jest zazwyczaj najtrudniejsza rzecz.
Bo skoro stracił nadzieję, wiarę i po drodze wyczerpał już wszystkie siły - to znaczy, że wiele rzeczy wcześniej zawiodło. I w pewnym sensie musi to, co zawiodło „wziąć na klatę” i znaleźć nowy sposób na rzeczywistość.
Dlatego pracując z rodzicami mierzącymi się z wypaleniem tak ważne jest odbudowanie poczucia sprawczości, pokazanie im, że są w stanie to zrobić.
Często mówi się o małych krokach, szukaniu obszarów wpływu i jednocześnie patrzenie, gdzie tego wpływu jako rodzic nie mam. Jednocześnie te pierwsze małe kroki są zazwyczaj bardzo trudne do wykonania.
Ale znowu – rodzic musi je wykonać.
Żeby zobaczył, uwierzył, doświadczył siebie w nowej jakości. To daje później ogromną iskrę do działania i nakręca pozytywną spiralę motywacji do zmiany.