26/09/2026
Gdyby Tuwim pisał o masażu: 🤣🤣🤣
LOKOMOTYWA MASAŻYSTY
Stoi przy stole masażysta młody,
Ręce rozgrzewa — gotowe do roboty.
Pacjent już leży, ręczniki pod głową,
A plecy wołają:
— No, zacznijże wreszcie, człowieku, na nowo!
I rusza maszyna!
Najpierw powoli,
spokojnie, mięciutko,
bo pierwszy wagon
nazywa się:
GŁASKANIE
Głask — głask!
Wzdłuż pleców!
Głask — głask!
Po bokach!
Dłoń sunie szeroko,
bez pośpiechu, bez skoków.
Raz jedna,
raz druga,
raz obie do pary,
aż ciało powoli
porzuca ciężary.
Głask — głask!
Cieplej!
Głask — głask!
Lżej!
— No dobrze — mówi masażysta —
to jedziemy dalej!
Człapu-człap, człapu-człap,
dłonie jadą, ciało łapie takt!**
Drugi wagon nadjeżdża.
ROZCIERANIE
Krążą palce!
Krążą dłonie!
Tu przy karku,
tam przy stronie,
tam łopatka,
tu znów bark,
kręci dłoń:
raz-dwa-tak!
Kółko małe!
Kółko większe!
Trochę wolniej!
Trochę prędzej!
Tu napięcie siedzi skrycie,
jakby chciało zostać całe życie.
— A ty dokąd? — pyta dłoń.
Napięcie milczy.
— No to won!
I już cieplej,
już swobodniej,
już człowiek oddycha wygodniej.
Szu-szu-szu!
Raz i dwa!
Drugi wagon dalej gna!**
A za nim trzeci.
Najcięższy.
Najbardziej pracowity.
UGNIATANIE
Hop!
Mięsień w górę!
Hop!
I puść!
Chwyć!
Przesuń!
Ugniataj!
Nie śpiesz się!
Raz lewa dłoń,
raz prawa dłoń,
raz mięsień ucieka:
— Zostaw mnie!
— O nie, mój drogi,
jeszcze chwilę pobędziemy razem.
Ugniata!
Wałkuje!
Przesuwa!
Podnosi!
A pacjent na stole
raz wzdycha, raz prosi:
— Tutaj mocniej!
— Dobrze.
— Tam delikatniej!
— Dobrze.
— A tutaj…
— Tutaj boli?
— Nie.
Tutaj to ja chyba od pięciu lat
w ogóle nie wiedziałem,
że mam mięsień!
I pędzi masaż dalej:
Ugniat — puść!
Ugniat — puść!
Raz dwa trzy i mięsień luź!**
Teraz czwarty wagon.
Słychać go z daleka.
OKLEPYWANIE
Puk-puk!
Pac-pac!
Klap-klap-klap!
Nie za mocno!
Nie na oślep!
Rytm!
Sprężystość!
Tempo!
Takt!
Dłonie skaczą:
pac-pac-pac!
Jedna goni drugą,
druga pierwszą ściga,
a na plecach cała mała
perkusyjna liga.
Puk!
Pac!
Puk!
Pac!
Pac-pac-pac-pac-pac!
Pacjent śmieje się:
— Panie, co to, koncert?
— Nie koncert.
— To co?
— Klasyczny.
— Aha.
Tuku-tuku, puku-puk,
wagon czwarty robi huk!**
Ale nagle…
ciszej.
Bo nadjeżdża wagon piąty.
WIBRACJA
Brrrrrrrr…
Dłoń drży.
Mięsień drży.
Brrrrrrrr…
Delikatnie.
Bez gwałtownych ruchów.
Jakby ktoś mówił ciału:
— Spokojnie.
Już prawie koniec.
Brrrrrrrr…
Tu bark.
Brrrrrrrr…
Tu plecy.
Pacjent już odpływa.
Powieki ciężkie.
Oddech równy.
Jeszcze chwila i…
— Proszę nie zasypiać.
— Ja nie śpię.
— Chrapie pan.
— To z relaksu.
I wtedy masażysta uśmiecha się pod nosem.
Bo wie, że przed nimi ostatni wagon.
Najcichszy.
GŁASKANIE KOŃCOWE
Już nie pędzi.
Już nie stuka.
Już nie ugniata.
Dłoń sunie wolno.
Raz.
Drugi.
Trzeci.
Coraz ciszej.
Coraz spokojniej.
Jak pociąg, który po długiej drodze
wjeżdża na ostatnią stację.
Szuuuuu…
Jeszcze bark.
Szuuuuu…
Jeszcze plecy.
I stop.
Masażysta odkłada ręce.
— Gotowe.
Pacjent milczy.
— Wszystko dobrze?
Cisza.
— Halo?
Pacjent otwiera oczy.
Patrzy.
Rusza barkiem.
Kręci karkiem.
Prostuje plecy.
Wstaje powoli.
I pyta:
— To już?
— Już.
— A ile minęło?
— Godzina.
— Niemożliwe.
I wychodzi ze stołu człowiek odmieniony,
nie cudownie uzdrowiony,
nie magicznie naprawiony,
ale spokojniejszy,
cieplejszy,
luźniejszy,
bardziej świadomy.
A masażysta już zmienia ręcznik,
wyciera dłonie
i woła:
— Następny!
Bo masażowy pociąg
nie kończy dziś kursu.
Jeszcze niejeden kark,
niejeden bark,
niejeden grzbiet
czeka na swoją stację.
Głask!
Rozcieraj!
Ugniataj!
Puk!
Brrrr!
I cisza.
A potem znów:
GŁASK — GŁASK — GŁASK!
I tak przez cały dzień
jedzie sobie spokojnie
LOKOMOTYWA MASAŻYSTY.
Wasz mobilny masażysta
Łukasz Russa
Tel.: 724 998 366