01/08/2026
Dlaczego płaczesz dopiero wtedy, gdy wszystko zaczyna się układać?
Przez większość życia uczono nas, żeby się nie rozklejać, żeby być silną, wytrzymać, jeszcze trochę.
Potem przychodzi moment, kiedy pojawiają się łzy i wiele osób myśli:
„Co jest ze mną nie tak?”
Tymczasem bardzo często to nie oznaka słabości, a sygnał, że układ nerwowy zaczyna odpuszczać napięcie, które nosił zbyt długo.
Łzy nie zawsze oznaczają, że jest gorzej.
Czasem oznaczają, że organizm w końcu poczuł się na tyle bezpiecznie, żeby przestać wszystko trzymać.❤️🩹
To, co przez miesiące albo lata było spychane na dalszy plan, w końcu może znaleźć przestrzeń, żeby zostać przeżyte.
To jedna z tych zmian, które obserwuję u kobiet, z którymi pracuję. U jednych najpierw zmienia się sposób przeżywania, znowu pojawia się smutek, ale też radość, ulga czy wzruszenie. U innych pierwsza jest zmiana w działaniu: zaczynają stawiać granice, odmawiać, prosić o pomoc albo wybierać siebie bez poczucia winy, działać i realizować swoje plany. Kolejność nie ma znaczenia. Ważne, że coś, co przez długi czas było zamrożone, zaczyna znowu wracać do życia.
Nie każdej emocji trzeba się pozbywać, niektóre wystarczy pozwolić sobie przeżyć.
Jeśli jesteś kobietą, która długo była „tą silną”, zostań ze mną. 🤍
Poruszam tu tematy powrotu do siebie, wewnętrznego spokoju i decyzji, które zaczynają się wtedy, kiedy przestajemy ciągle walczyć ze sobą.🌱
Jestem ciekawa, jak było u Ciebie. Co było pierwszym sygnałem, że zaczynasz wracać do siebie?
Zdjęcie gdzieś pośród łąk na szlaku Orlich Gniazd.
Justyna
stres u kobiet, wypalenie zawodowe, nadmiar myśli, overthinking, wewnętrzny krytyk, przeciążenie psychiczne, napięcie, regulacja emocji, kobieta 30+, zmęczenie psychiczne, wewnętrzna presja, psycholog, coaching psychologiczny, psychosomatyka, zmiana w praktyce, odzyskiwanie wpływu, prokrastynacja