14/05/2026
Przypadek kliniczny w naszym gabinecie!
Opowiem Wam dzisiaj o jednym Tacie, który przychodzi do nas z córkami na fizjoterapię postawy ciała. Dlaczego akurat o nim?
Cóż, podczas ćwiczeń córek podzielił się z nami swoją historią i tak z rodzica pacjentek sam stał się naszym pacjentem 😊
Na pierwszy rzut oka zdrowy, wysportowany mężczyzna w kwiecie wieku. Niestety od dwóch miesięcy cierpiący na tzw. „rwę kulszową”. Zapytałem o objawy:
- ból biodra promieniujący do stopy o charakterze ciągnącym kumulującym się pod kolanem,
- brak możliwości wyprostowania nogi i zrobienia głębokiego przysiadu z uwagi na ból w okolicach pachwin,
- ból na tyle silny, że wybudza i nie daje spać w nocy,
Po wymienieniu tych dla nas podstawowych objawów Pan Grzegorz powiedział coś co chwyciło mnie ze serducho:
„Od miesiąca jestem na lekach przeciwbólowych, które biorę 3 razy dziennie. Ból jest czasem nie do wytrzymania. Idę z psem na spacer i później odpoczywam resztę dnia bo ból tak się nasila. A co gorsza frustracja czasem osiąga taki poziom, że denerwuje się na wszystko i wszystkich dookoła. Doszło do tego, że biorę leki przed snem profilaktycznie bo boję się że ból nie da mi spać.”
Po rozmowie z pacjentem poprosiłem, żeby na chwilę położył się na kozetkę. Wykonałem kilka testów diagnostycznych w celu zdiagnozowania problemu i sprawdzeniu czy faktycznie, to jest rwa kulszowa. Żaden z testów klinicznych nie był dodatni (SLR, Test Leseque’a, odwrócony Test Leseque’a, Testy prowokacyjne dla biodra i odcinka lędźwiowego kręgosłupa, zakres ruchomości stawu biodrowego czynny i bierny oraz test długości mięśni kulszowo-goleniowych w pozycji izolowanej). No i oczywiście badanie palpacyjne struktur na trasie występowania bólu.
Zobaczcie sami ile testów obejmuje podstawowa diagnostyka funkcjonalna obszaru lędźwi.
Wniosek był jeden – to nie rwa kulszowa! Podczas testów pacjent powinien odczuwać wyraźny ból. Pan Grzegorz czuł ciągnięcie, ograniczenie możliwości wykonania ruchu i dopiero później ból (taki do wytrzymania).
Dopytałem czy nie kojarzy mechanizmu, który spowodował późniejsze objawy. Zwykle, to jakieś mechaniczne przeciążenia, upadki z wysokości, nagłe szarpnięcia lub coś w tym rodzaju. Odpowiedział, że jedyne co mu się przypomina to lekkie szarpnięcie podczas treningu siłowego.
Postawiłem hipotezę, że w wyniku szarpnięcia mięśnie w reakcji obronnej napięły się wyzwalając odruch obronny co doprowadziło do „zaciśnięcia” mięśni i przechodzących przez nie struktur takich jak np. nerwy. Rozluźniłem wstępnie mięśnie najbardziej napięte żeby sprawdzić czy mam rację. Trochę pomogło 😊 Samo rozluźnianie trwało może jakieś 10 minut. Nazwijmy takie działanie terapią zwiadowczą.
Po takim badaniu zaproponowałem żeby przyszedł do nas na masaż do Pani Olgi. Bardzo sobie chwalimy współpracę fizjoterapeuta – masażysta. Na kolejnym spotkaniu porozmawialiśmy wspólnie i zostawiłem Pana Grzegorza w dobrych rękach. Po dwóch spotkaniach pacjent odstawił wszystkie dotychczasowo brane leki przeciwbólowe, a po czterech terapiach pozbył się bólu.
Teraz myślimy o tym żeby powoli wrócił do swoich sportowych aktywności.
Za zgodą Pana Grzegorza postanowiliśmy opisać przypadek. Być może Ty lub ktoś z Twojego otoczenia zmaga się z przewlekłym, nie dającym żyć bólem. Może już ma go psychicznie dosyć. Jeśli tak, to zapraszamy do współpracy 😊
*pamiętaj proszę, że każdy przypadek pacjenta jest inny i należy do każdego podejść indywidualnie
*grafika do posta zaczerpnięta z grafik gooogle