Świadome jedzenie - psychodietetyka

Świadome jedzenie - psychodietetyka Przestań się głodzić i zacznij karmić.

Wsparcie psychodietetyczne, które łączy wiedzę o odżywianiu z psychologią. Świadome jedzenie to droga do zdrowia, równowagi i wolności od diet.

Sklepowe regały z jedzeniem dla małych dzieci to  kategoria marketingowa, nie gwarancja jakości.Rodzic wchodzący do sekc...
07/30/2026

Sklepowe regały z jedzeniem dla małych dzieci to kategoria marketingowa, nie gwarancja jakości.
Rodzic wchodzący do sekcji z produktami dla niemowląt i małych dzieci ma prawo zakładać, że jedzenie stojące na półkach zostało opracowane z myślą o potrzebach najmłodszych.

Tymczasem najnowszy audyt produktów sprzedawanych dla dzieci w wieku od 6 do 36 miesięcy pokazuje, że niekoniecznie tak jest.
Badacze przeanalizowali 2783 produkty dostępne w 21 sklepach spożywczych w Austin.

🔴Aż 81% zaklasyfikowano jako żywność ultraprzetworzoną.
🔴Prawie połowa produktów nie spełniała przynajmniej jednego z progów żywieniowych opracowanych przez WHO dla komercyjnej żywności dla małych dzieci.

Najczęściej problemem był nadmiar sodu, ale również cukru, tłuszczów nasyconych lub nieodpowiednia gęstość energetyczna. Owocowe saszetki, “zdrowe” batoniki, mac and cheese z pudełka, czy parówki z indyka nie przeszły testu pełnowartościowego posiłku dla małego dziecka.

Nie oznacza to, że każdy produkt w saszetce lub pudełku jest zły, ani że rodzice muszą wszystko gotować samodzielnie. Gotowe produkty bywają wygodne, praktyczne i czasem naprawdę pomocne. Problem zaczyna się wtedy, gdy opakowanie zastępuje nam ocenę produktu.

Producenci stosują całą gamę sztuczek: napis „dla małych dzieci”, pastelowe kolory, urocze obrazki oraz hasła takie jak „naturalne”, „z prawdziwych owoców” czy „bez sztucznych dodatków” budują wrażenie, że produkt jest automatycznie odpowiedni dla dziecka. Żadne z tych haseł z przodu pudełka nie jest wiążącym zobowiązaniem producenta. Jedyną prawdę znajdziesz w składzie i tabeli wartości odżywczych z tyłu.

W pierwszych latach życia jedzenie nie tylko dostarcza energii i składników potrzebnych do intensywnego wzrostu. Dziecko uczy się wtedy smaków, konsystencji i tego, co w przyszłości uzna za normalne jedzenie. Okres rozszerzania diety ma ogromne znaczenie dla kształtowania późniejszych preferencji i nawyków żywieniowych.

Dlatego przy produktach dla najmłodszych warto sprawdzać przede wszystkim, co rzeczywiście znajduje się w środku: ile jest sodu, skąd pochodzi słodki smak, czy w składzie pojawiają się cukier, syropy albo koncentraty soków oraz czy produkt wnosi coś więcej niż łatwe do zjedzenia kalorie i proste węglowodany.

Warto też zadać sobie proste pytanie: czy jest to wygodna wersja normalnego jedzenia, czy raczej słodka albo słona przekąska przebrana za produkt rozwojowy? Nie chodzi o idealną dietę i zakazywanie każdej saszetki czy chrupka.
Chodzi o to, żeby nie oddawać producentowi decyzji o tym, co jest odpowiednie dla naszego dziecka.

Zaczynam serię sklepowych znalezisk. Nie reklam, ani współprac. Po prostu czasem trafiam na produkt, który ułatwia złoże...
07/21/2026

Zaczynam serię sklepowych znalezisk. Nie reklam, ani współprac. Po prostu czasem trafiam na produkt, który ułatwia złożenie sensownego posiłku i pomyślałam, że będę się tym dzielić.
Na pierwszy ogień: proteinowe wrapy BFree z Costco.

Jak na gotowca mają całkiem niezłe parametry:
11 g białka,
6 g błonnika,
0 g dodanego cukru,
90 kcal,
60 mg sodu.

Czyli naprawdę nieźle. Skład jest przyzwoity. Są tu m.in. białka roślinne, mąka z ciecierzycy, błonnik, inulina, psyllium, nie uniknęliśmy zagęstników i konserwantów, ale nie mam z tym problemu, to w końcu gotowy produkt.

W smaku w zasadzie neutralne - można je zrobić na słono: pesto, hummus albo kozi ser, do tego kurczak, mielony indyk, wołowina, j***o albo co tam macie pod ręką. Potem sałata, warzywa, coś chrupiącego i jest całkiem porządny posiłek.
Można też na słodko. Mój mąż bardzo lubi wersję śniadaniową: masło orzechowe, domowy dżem, ricotta a obok jogurt.

Największa wada? Są cienkie. Dużo cieńsze niż klasyczne tortille, więc pakowanie nadzienia i zwijanie wymaga pewnej finezji. Albo przynajmniej pogodzenia się z tym, że czasem lunch wygląda mniej elegancko niż na zdjęciu z instagrama.

Jeszcze jedna uwaga: mają dodaną inulinę i psyllium, czyli błonnik, więc jeśli ktoś ma bardzo wrażliwe jelita, lepiej zacząć od jednej sztuki i zobaczyć jak reagują :)

Ogólnie: polecam do spróbowania nie jako magiczny produkt, czy fit tortille, tylko praktyczny skrót, który może ułatwić zrobienie szybkiego, pełnowartościowego posiłku. Kupuję w Costco.

Dajcie znać, czy chcecie więcej takich sklepowych znalezisk - produktów, które nie udają cudów, ale potrafią ułatwić życie.

Jaki masz wpływ na to, jak odżywia się Twoje dziecko? Ogromny. I nie chodzi tylko o to, co wkładasz do koszyka w sklepie...
07/13/2026

Jaki masz wpływ na to, jak odżywia się Twoje dziecko? Ogromny. I nie chodzi tylko o to, co wkładasz do koszyka w sklepie albo co podajesz na obiad. Dzieci obserwują też coś mniej oczywistego: Twoją własną relację z jedzeniem.

Szacuje się, że większość nawyków żywieniowych u dzieci kształtuje się poprzez obserwację dorosłych. Nie będę tu pisać o oczywistościach - czyli o tym, że możesz wygłosić sto pogadanek o zdrowym odżywianiu, ale jeśli sami nie jemy zgodnie z tym, co mówimy, słowa stracą moc. Dzieci nie kupią tłumaczeń, że warzywa są super, jeśli nie zobaczą ich na naszym talerzu.

Dziś chcę się skupić na bardziej zakulisowych zjawiskach, które mogą po cichu zaburzyć relację dziecka z jedzeniem.

System kar i nagród – specyficzna forma handlu, gdzie walutą staje się jedzenie:
• „Jak nie zjesz brokułów, nie będzie deseru” (deprecjonowanie warzyw jako kary, podnoszenie rangi słodyczy do roli nagrody).
• „Nie wstaniesz od stołu, dopóki wszystkiego nie zjesz” (brutalne zaburzanie naturalnego sygnału sytości).
• „Jak zrobisz to, o co cię proszę, dostaniesz batonika” (kodowanie słodyczy jako czegoś wyjątkowo cennego).

Jedzenie jako pocieszenie – „Smutno ci? Masz czekoladkę” (prosta droga do późniejszego regulowania emocji za pomocą jedzenia).

Stereotypy związane z płcią – dziewczynki dowiadują się, że „nie powinny się tak objadać” (więc w razie głodu mają wziąć sałatkę, a nie kotleta). Chłopcy natomiast muszą być silni i dobrze zjeść, bo „sałatę to jedzą króliki” (mięso zjedz, ziemniaki zostaw).

No i najsubtelniejsze sygnały. Kobiety funkcjonujące całe życie w kulturze diet (diet culture) mają tak mocno zakodowane pewne zachowania, że zupełnie nie zdają sobie z nich sprawy. Za każdym razem, kiedy Twoja córka widzi, że odliczasz dziesięć migdałów na lunch, albo kiedy słyszy, jak sięgając po ciastko komentujesz: „dziś zrobiłam dziesięć tysięcy kroków, więc zasłużyłam na deser”, albo „mamusia jest dziś niegrzeczna, ale ma straszną ochotę na to ciasteczko” - chłonie ten schemat. Uczy się myślenia o jedzeniu w kategoriach kary, nagrody i grzechu, co nie ma nic wspólnego ze zdrową relacją z ciałem.

Nie chodzi o to, żeby od dziś jeść przy dziecku perfekcyjnie. To byłaby tylko kolejna odsłona tej samej obsesji kontroli. Chodzi raczej o to, żeby zauważyć, jakie komunikaty dziecko dostaje mimochodem. Przy stole, w kuchni, przed lustrem, przy proszeniu o dokładkę.

Bo dziecko nie musi usłyszeć wprost, że jedzenie jest moralnym testem, żeby się tego nauczyć. Wystarczy, że będzie to codziennie widzieć.

Zróbmy ranking sezonowych owoców. Ale uczciwy. Nie będzie tu tekstu, że „ten jeden owoc spala tłuszcz z brzucha”, bo nie...
07/03/2026

Zróbmy ranking sezonowych owoców. Ale uczciwy. Nie będzie tu tekstu, że „ten jeden owoc spala tłuszcz z brzucha”, bo nie spala. Nie będzie też straszenia, że arbuz to właściwie cukier w przebraniu owocu, bo litości.
Owoce mają różne mocne strony.

Jagody, borówki, maliny i jeżyny to owocowa liga mistrzów. Jagody i borówki zawierają antocyjany (silne przeciwutleniacze), maliny i jeżyny to rekordzistki jeśli chodzi o zawartość błonnika. Dobre dla jelit, dla naczyń krwionośnych, dla mikrobioty.

Czereśnie i wiśnie? Jeść, póki są. Sezon trwa chwilę, a potem znowu będziemy czekać cały rok. Mają polifenole, dużo potasu pomagającego w regulacji ciśnienia krwi i wspierającego pracę nerek, piękny kolor i są pyszne! Wiśnie dorzucają w bonusie melatoninę, więc – z dodatkiem jogurtu i siemienia lnianego – mogą być świetną, lekką kolacją.

Porzeczki są moim zdaniem haniebnie niedocenione. Kwaśne, konkretne, pełne witaminy C. Szkoda, że tak trudno je tu, w Stanach, kupić.

Truskawki są klasykiem nie bez powodu. Lekkie, soczyste, niskokaloryczne i z niskim indeksem glikemicznym dobre solo, dobre z jogurtem, twarogiem, dobre jako dżem.

Brzoskwinie, morele - owoce do jedzenia nad zlewem, bo sok kapie po rękach. Beta karoten, witamina C i kwintesencja letniej przyjemności.

Arbuz? Ma dużo wody, więc świetnie sprawdza się w upał. Dorzuca też trochę potasu, magnezu, witaminy C, likopen - tak, nie tylko pomidory go oferują - i cytrulinę, czyli aminokwas badany m.in. w kontekście pracy naczyń i regeneracji po wysiłku.

Więc mój ranking jest taki: najlepsze owoce to te, które lubisz, kupisz, umyjesz i naprawdę zjesz.
A jeśli chcesz prostą zasadę, to najlepiej sprawdza się ta: im więcej kolorów w tygodniu, tym lepiej. Różnorodność robi tu największą robotę.

Bardzo lubię kalarepę, to dla mnie chrupiący smak dzieciństwa. Ale co zrobić z liśćmi? Z reguły lądują w koszu, a prawda...
06/30/2026

Bardzo lubię kalarepę, to dla mnie chrupiący smak dzieciństwa. Ale co zrobić z liśćmi? Z reguły lądują w koszu, a prawda jest taka, że są nawet zdrowsze niż sama bulwa: mają więcej beta-karotenu, witamin C i K, wapnia, żelaza, i błonnika.

Szkoda mi było je wyrzucać, więc postanowiłam poeksperymentować. Pierwsza próba poszła tak sobie, bo zapytałam sztuczną inteligencję co zrobić. Odpowiedziała, żeby podsmażyć na oliwie , z czosnkiem, jak szpinak. Wyszło twarde i średnio smaczne, ale jak już zrobiłam, to zjadłam.
Nie polecam – nie wdając się w szczegóły – liście opuściły organizm w formie niemal niezmienionej.

Ale ja nie z tych co się tak szybko poddają. Pomyślałam, że można je rozdrobnić i tak też uczyniłam, wychodząc z założenia, że pesto można zrobić z dowolnych liści. Zblendowałam z oliwą, czosnkiem, pistacjami, pestkami dyni i parmezanem. Czy to najlepsze pesto, jakie zrobiłam? Absolutnie nie :) Ale jest całkiem smaczne, sprawdza się jako dodatek do ryżu, makaronu, jako smarowidło na grzankę.

A najlepsze pesto, jakie kiedykolwiek zrobiłam i jadłam? Klasyczne, z bazylii, ale orzeszki piniowe zamieniłam na pistacje i to było totalne kulinarne objawienie, zróbcie sobie, bo to po prostu niebo w gębie!

Nie schudniesz od zdrowego jedzenia. Nie chudnie się od jedzenia łososia, warzyw na parze i rozmaitych superfoods. Można...
06/27/2026

Nie schudniesz od zdrowego jedzenia. Nie chudnie się od jedzenia łososia, warzyw na parze i rozmaitych superfoods. Można odżywiać się bardzo zdrowo i mimo to tyć. Można też schudnąć jedząc daleko od ideału. To nie znaczy, że jakość jedzenia nie ma znaczenia. Ma ogromne - dla zdrowia, sytości i samopoczucia. Ale sama w sobie nie gwarantuje utraty masy ciała.

Prawda jest brutalnie prosta: organizm traci tkankę tłuszczową tylko wtedy, gdy przez dłuższy czas zużywa więcej energii, niż otrzymuje z pożywienia. To właśnie nazywamy deficytem kalorycznym. I działa to w obie strony - tyjemy, kiedy dostarczamy więcej energii, niż zużywamy.

Innymi słowy, nie przybieramy na wadze dlatego, że zjemy czekoladę czy chipsy. O tym decyduje całkowity bilans energetyczny.
Żeby pokazać, jak to działa, posłużę się skrajnym przykładem. Gdyby ktoś jadł codziennie wyłącznie paczkę chipsów i tabliczkę czekolady, najprawdopodobniej schudłby, bo taka ilość kalorii nie pokryłaby jego zapotrzebowania energetycznego. Czy byłaby to zdrowa dieta? Absolutnie nie. Bardzo szybko doprowadziłaby do niedoborów, pogorszenia samopoczucia i problemów zdrowotnych.

Zawsze będę zachęcać do zdrowego odżywiania oraz urozmaiconej, zbalansowanej diety. Ale jeśli Twoim celem jest utrata masy ciała, musisz przyjrzeć się temu, ile kalorii dostarczasz, a ile wydatkujesz.

Deficyt można osiągnąć na trzy sposoby:
• Jedząc nieco mniej (ale mądrze!).
• Więcej się ruszając.
• Łącząc oba te elementy – i to działa najlepiej.

Jak to zwykle bywa w biologii i fizjologii to wszystko nie jest czarno-białe. Mamy kwestie hormonalne czy stan zdrowia, które mogą wpływać na tempo całego procesu. Sam organizm - jeśli zaczniesz go katować zbyt drastyczną głodówką - uruchomi tzw. adaptacje metaboliczne, żeby spowolnić metabolizm i bronić swoich zapasów.

Dlatego jako dietetyczka jestem zdecydowaną przeciwniczką diet mocno ograniczających kalorie.
Najlepiej sprawdza się indywidualnie dobrany plan, który uwzględnia Twój stan zdrowia, styl życia i upodobania. Taki, który dostarcza wszystkich potrzebnych składników odżywczych i sprawia, że utrata wagi jest wolna, ale stabilna. To najlepsze zabezpieczenie przed efektem jojo i psychicznym zmęczeniem dietą.

A na koniec... zawsze warto po prostu więcej się ruszać 😉

Dziś zasłużyłam na ciastko.      Zrobiłam tyle kroków, że mogę pozwolić sobie na kawałek pizzy.      Po tej kolacji jutr...
06/17/2026

Dziś zasłużyłam na ciastko.
Zrobiłam tyle kroków, że mogę pozwolić sobie na kawałek pizzy.
Po tej kolacji jutro muszę ominąć śniadanie.
Miałam ciężki dzień - zjem lody.

Brzmi znajomo? Często traktujemy jedzenie jak walutę przetargową, albo coś na co trzeba zasłużyć. Zasługiwanie na jedzenie to szkodliwy mit, który często prowadzi do niezdrowych relacji z odżywianiem i poczucia winy. Jedzenie jest podstawową biologiczną potrzebą każdego człowieka, a nie nagrodą za ćwiczenia, produktywny dzień czy odpowiedni wygląd.

Korzenie przekonania, ze jedzenie jest nagrodą/karą zwykle sięgają do dzieciństwa. Wtedy często dostawało się w nagrodę coś dobrego - najczęściej słodkiego. Czasem batonik był na otarcie łez. A jeszcze kiedy indziej karą był brak deseru. Później narracja diet culture tylko wzmacniała to przekonanie. I tak lądujemy w pułapce ciągłych kalkulacji - czy mogę to zjeść w nagrodę, czy za karę mam się pozbawić posiłku, bo za dużo zjadłam, czy wystarczająco zapracowałam na to, co mam na talerzu.

Problem w tym, że takie podejście oddala nas od naturalnych sygnałów organizmu. Zamiast słuchać głodu i sytości, zaczynamy kierować się poczuciem winy, zasadami i wewnętrznymi rozliczeniami.

Jedzenie nie powinno być ani nagrodą ani karą. Kropka.

Jeśli przez lata traktowałaś jedzenie jak nagrodę i karę, nie zmienisz tego sposobu myślenia w jeden dzień. Ale możesz zacząć od zadania sobie prostego pytania:

Czy zjadłabym ten posiłek inaczej, gdybym nie musiała na niego zasługiwać?

06/14/2026

Sezon truskawkowy się rozkręca. Pora na dżemy - jeden klasyczny truskawkowy, drugi z dodatkiem rabarbaru. Nisko słodzone i pyszne.
Ja nie jadam za często, ale mąż na śniadanie notorycznie je proteinowe wraps z masłem orzechowym, dżemem i do tego jogurt. No to niech je domowe🙂

Co się wydarzyło, że zaczęliśmy się bać owoców? 🤨Jednym z najbardziej skutecznych i absurdalnych osiągnięć diet culture ...
06/11/2026

Co się wydarzyło, że zaczęliśmy się bać owoców? 🤨
Jednym z najbardziej skutecznych i absurdalnych osiągnięć diet culture było przekonanie ludzi, że powinni bać się borówek czy bananów. Ludzie potrafią bez mrugnięcia okiem wypić słodką kawę karmelową, zjeść kilka ciastek czy paczkę krakersów, ale przy bananie zaczynają się poważnie zastanawiać: "A ile on ma cukru?". Ba! Nie tylko przy bananie czy winogronach, ale nawet przy truskawkach, borówkach, jabłkach czy malinach. 🤦‍♀️

Tak, owoce zawierają cukry proste. Ale zawierają też coś, co całkowicie zmienia zasady gry:
✔ błonnik
✔ wodę
✔ witaminy i składniki mineralne
✔ silne przeciwutleniacze

I właśnie dlatego Twój organizm reaguje na całe jabłko zupełnie inaczej niż na szklankę soku czy garść cukierków. Regularne jedzenie owoców to jeden z najprostszych sposobów na poprawę zdrowia. Owoce:
👉 wspierają odporność i poprawiają trawienie,
👉 chronią przed chorobami układu krążenia,
👉 dodają energii

Oczywiście istnieją sytuacje kliniczne, które wymagają indywidualnego podejścia i ograniczeń. Jednak dla większości zdrowych osób problemem nie jest zbyt duża ilość owoców w diecie. Problemem jest... zbyt mała ilość warzyw i owoców ogółem. Więc korzystajmy z rozpoczynającego się właśnie lata i jedzmy pyszne, sezonowe owoce!

⚠️Mała wskazówka na koniec: aby zapewnić sobie dłuższą sytość i stabilniejszy poziom cukru we krwi, łącz owoce z dodatkiem białka lub zdrowych tłuszczów – np. z jogurtem, twarogiem, siemieniem lnianym czy orzechami.

Napiszcie jakie są Wasze ulubione owoce. Ja dałabym się pokroić za dojrzałe świeże czereśnie.

Po modzie na białko nadeszła moda na błonnik. I bardzo dobrze! Bez niego układanka ze zdrowym jedzeniem jest po prostu n...
06/05/2026

Po modzie na białko nadeszła moda na błonnik. I bardzo dobrze! Bez niego układanka ze zdrowym jedzeniem jest po prostu niekompletna.

Oczywiście producenci żywności już zwęszyli biznes i zaczęli dosypywać go do chipsów (niedługo w supermarketach pewnie zobaczymy napoje gazowane z błonnikiem). Spójrzmy prawdzie w oczy: to marketingowy absurd. Chipsy nie staną się zdrowe tylko dlatego, że ktoś dorzucił do nich trochę roślinnego włókna.

Wystarczy zadbać o dostarczanie go z prawdziwym jedzeniem. Co przeciętnemu mieszkańcowi USA wychodzi tak sobie – statystyki pokazują, że jemy zaledwie ok. 15 g dziennie. Tymczasem oficjalne zalecenia mówią jasno:
Kobiety: ok. 25 g błonnika dziennie
Mężczyźni: 30–38 g dziennie

Dlaczego to takie ważne? Bo błonnik to nie jest tylko “coś na zaparcia". To składnik, który wpływa na wiele procesów w organizmie:
✔️ Spowalnia opróżnianie żołądka i wydłuża uczucie sytości po posiłku (kluczowe przy regulacji apetytu!)
✔️ Wspiera dobre bakterie jelitowe, działając jako pożywka (prebiotyk)
✔️ Stabilizuje poziom glukozy we krwi i zapobiega "zjazdom" energetycznym
✔️ Pomaga obniżać poziom cholesterolu LDL
✔️ Wiąże się z niższym ryzykiem chorób serca, cukrzycy typu 2 oraz raka jelita grubego

Gdzie go szukać? (I to bez dopłacania za napisy "high fiber" na przetworzonych produktach):
• Warzywa i owoce
• Pełnoziarniste produkty zbożowe (kasze, płatki, dobre pieczywo)
• Strączki (fasola, soczewica, ciecierzyca)
• Orzechy, nasiona i siemię lniane (flaxseed)

Ile to jest w praktyce?
• 1 cup malin → ok. 8 g
• ½ cup fasoli → ok. 7–8 g
• jabłko → ok. 4 g
• 2 łyżki siemienia lnianego → ok. 5–6 g

⚠️ ALE UWAGA! Więcej nie zawsze znaczy lepiej (a na pewno nie od razu)
Jeśli do tej pory Twoja dieta była uboga w błonnik, nie próbuj wskakiwać z 10 g na 35 g w jeden dzień. Twój brzuch szybko i bardzo zdecydowanie wyrazi swoje zdanie... (wzdęcia, gazy i skurcze gwarantowane).

Błonnik wprowadzamy stopniowo i pamiętamy o odpowiednim nawodnieniu. Błonnik działa jak gąbka – potrzebuje wody, żeby dobrze wykonywać swoją pracę.

Address

Chicago, IL

Telephone

+17735736889

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Świadome jedzenie - psychodietetyka posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Świadome jedzenie - psychodietetyka:

Shortcuts

Share

Category