Eternity Przestrzeń Świadomego Rozwoju -sesje i warsztaty

Eternity Przestrzeń Świadomego Rozwoju -sesje i warsztaty Zapraszam Cię na warsztaty, sesje indywidualne i ustawienia w Belgii, które prowadzę w ramach mentoringowego Projektu Rozwoju Świadomości > Eternity.

Program ten wspiera głębokie poznanie siebie i wewnętrzną wolność. Kilka słów o mnie…

Nazywam się Sabina Jabłońska i od lat towarzyszę ludziom w procesie odnajdywania ich autentycznego „Ja”. Wspieram w świadomym podejściu do życia, pracy z emocjami, relacjami oraz w odkrywaniu pełni własnego potencjału. Jestem praktykiem życia, a fundamentem mojej pracy jest doświadczenie, uważność i głęboki szac

unek dla indywidualnego procesu każdej osoby.

*Eternity> Przestrzeń Rozwoju Świadomości

Zainicjowałam mentoringowy Projekt Rozwoju Świadomości >Eternity. Projekt ten wspiera głębokie poznanie siebie — własnych myśli, emocji i reakcji — oraz uświadamia subtelne mechanizmy działania ego. Integrując umysł, emocje, ciało i wymiar duchowy, wspieram rozwój osobisty i duchowy, empatię oraz głębsze rozumienie siebie i innych. Wierzę, że harmonijne relacje z otoczeniem zaczynają się od świadomej pracy wewnętrznej i odpowiedzialności za własny proces. Celem projektu jest pogłębianie samoświadomości, integracja doświadczeń oraz stopniowe wychodzenie poza ograniczenia osobowości.


*Edukacja i doświadczenie
Uczyłam się od wielu uznanych nauczycieli i mentorów, m.in.:

Gerharda Walpera, Wolfganga Deussera, Anny M. Schönborn, Brandona Baysa, Connirae i Tamary Andreas, Franka Kinslowa, Richarda Bartletta, Roba de Groofa, Ines Simpson, Anny Marii Schönborn. Zdobyłam liczne certyfikaty w obszarze hipnoterapii, ustawień systemowych, typologii charakterologicznej oraz procesów terapeutycznych opartych na podejściu integracyjnym. Każde doświadczenie — zawodowe i życiowe — pogłębia moje rozumienie indywidualnych potrzeb osób, z którymi pracuję.



*Moja metoda pracy

W swojej pracy korzystam z wielu sprawdzonych i pogłębionych podejść, m.in.:

• ustawienia systemowe,

• hipnoza, hipnoterapia,

• Core Transformation,

• The Wholeness Work,

• The Journey,

• coaching Enneagramowy,

• psychologia alternatywna,

• Integral Eye-Movement Therapy (IEMT)

• medytacja i metody transformacji energetycznej. Przeszłam liczne szkolenia, terapie i treningi, aby skutecznie wspierać ludzi w zmianie wzorców zachowań, uwalnianiu emocji, integracji trudnych doświadczeń oraz odzyskiwaniu wewnętrznej mocy i spójności.

A jeśli uzdrowienie nie oznacza, że już nigdy nie zaboli?„Sabina, ja myślałam, że już dawno mam to za sobą…”Takie zdanie...
27/08/2026

A jeśli uzdrowienie nie oznacza, że już nigdy nie zaboli?

„Sabina, ja myślałam, że już dawno mam to za sobą…”
Takie zdanie słyszę czasem podczas sesji, rozmowy ...
Ktoś opowiada o czymś, co wydarzyło się kilka, czasem kilkanaście lat temu. Życie od tamtej pory się zmieniło. Pojawili się inni ludzie, nowe etapy, wydarzyło się mnóstwo rzeczy.
A jednak wystarczy czasem drobiazg.
Ktoś coś powie.
Usłyszysz piosenkę.
Pojedziesz w jakieś miejsce.
Spotkasz kogoś po latach.
Albo właściwie nic szczególnego się nie wydarzy — po prostu któregoś dnia coś w Tobie się odzywa.
I nagle wraca.
Smutek.
Złość.
Tęsknota.
Żal.
A czasem tylko dziwne ściśnięcie w środku, którego nawet nie potrafisz od razu nazwać.
I zaraz za tym:
„Serio? Jeszcze to?”
„Przecież myślałam, że już to przepracowałam.”
„Dlaczego mnie to jeszcze rusza?”
„Przecież tyle nad sobą pracowałam.”
„Czy ja w ogóle idę do przodu?”

Kiedy słyszę takie słowa podczas sesji, często myślę również o sobie. Bo znam to miejsce ze swojego życia.
Takie momenty, kiedy wydawało mi się, że pewien rozdział jest już naprawdę daleko za mną…
a potem życie dotykało dokładnie tego miejsca.
I kiedyś chyba szybciej pytałabym siebie:
„Dlaczego to jeszcze wraca?”

Dzisiaj częściej myślę:
„Ciekawe, co właściwie wróciło?”
Niby mała różnica.
A jednak dla mnie ogromna.
Bo może nie wraca cała historia.

Może wraca jakieś miejsce w nas, które zostało kiedyś mocno dotknięte.
Może tęsknota.
Może żal.
Może poczucie niesprawiedliwości.
Może coś, czego nigdy nie powiedzieliśmy.
Może coś, czego wtedy bardzo potrzebowaliśmy, a nie dostaliśmy.

A może boli już nie tylko to, co się wydarzyło.
Może dokładamy sobie jeszcze drugą warstwę:
„Po tylu latach nie powinno mnie to już boleć.”
Powinnam już być dalej.
Powinnam mieć to przepracowane.
Nie powinno mnie to już poruszać.
I wtedy mamy właściwie dwa ciężary.
To, co boli.
I pretensję do siebie, że nadal boli.

Czasami mam wrażenie, że nawet smutek powinien być punktualny.
Że gdzieś istnieje jakiś rozsądny termin na żałobę, rozstanie, zawód, zdradę, niespełnione marzenie czy życie, które miało wyglądać zupełnie inaczej.
Rok?
Trzy lata?
Pięć?
A potem już wypadałoby „iść dalej”, już „mieć to za sobą”.

Tylko że człowiek tak nie działa.
Emocje nie czytają kalendarza.

Można naprawdę iść dalej.
Można zbudować inne życie.
Kochać, śmiać się, pracować, podróżować, mieć dobre dni, robić plany i naprawdę czuć się dobrze…
I nadal czasem poczuć ukłucie, kiedy życie dotknie starego miejsca....

To, że coś jeszcze wraca...nie musi oznaczać, że stoimy w miejscu
Ale tutaj jest dla mnie ważne jedno „ale”.
Bo nie chciałabym też powiedzieć: No cóż, nie ma terminu na żałobę, czy dochodzenie do siebie, więc widocznie już zawsze będzie bolało. Trzeba z tym żyć..... , po prostu zaakceptuj.”
Nie.

Można nadal tęsknić za kimś, kogo straciliśmy — i nie żyć już tylko tą stratą.
Można pamiętać, że ktoś nas zranił — i nie patrzeć przez tę ranę na każdego następnego człowieka.
Można wiedzieć, że coś było niesprawiedliwe — i nie prowadzić już każdego dnia wewnętrznej rozmowy z człowiekiem, który nas zranił.
Można mieć za sobą coś bardzo trudnego — i nie pozwalać, żeby tamto wydarzenie nadal po cichu wybierało za nas, komu ufamy, czego się boimy, gdzie się wycofujemy i na co sobie nie pozwalamy.
Można pamiętać.
Można czasem zapłakać.
Może czasem nawet znowu zaboleć.
I jednocześnie żyć dalej.

I chyba właśnie tak dzisiaj rozumiem uzdrawianie:nie zawsze chodzi o to, żeby już nigdy nie zabolało.

Czasem chodzi o to, żeby ból przestał organizować nam życie.

I właśnie dlatego podczas sesji nie zawsze najbardziej interesuje mnie historia tego, co wydarzyło się wtedy.
Często znacznie ważniejsze staje się pytanie: „Co z tego wydarzenia nadal żyje w Tobie dzisiaj?”

Bo czasem historia wydarzyła się dziesięć czy dwadzieścia lat temu…
ale reakcja dzieje się dzisiaj.
Dzisiaj trudno mi zaufać.
Dzisiaj boję się powiedzieć „nie”.
Dzisiaj ciągle próbuję zasłużyć na czyjąś akceptację.
Dzisiaj wybieram podobnych ludzi.
Dzisiaj moje ciało napina się w określonych sytuacjach.
Dzisiaj wciąż prowadzę w głowie rozmowę, której nigdy nie udało mi się zakończyć.
I wtedy nie chodzi o grzebanie w przeszłości dla samej przeszłości.
Przeszłości nie możemy zmienić.

Ale możemy zauważyć, w jaki sposób nadal uczestniczy w naszym dzisiejszym życiu.
I właśnie z tym można pracować.
Nie po to, żeby wymazać pamięć.
Nie po to, żeby przestać czuć.
I nie po to, żeby któregoś dnia powiedzieć sobie:
„Dobrze. Temat zamknięty.”
Bardziej po to, żeby to, co było, nie musiało już nieświadomie decydować o tym, co jest.
O tym, jak reaguję.
Komu ufam.
Kogo wybieram.
Czego unikam.
Na co sobie pozwalam.
Jak traktuję siebie.
I może zamiast kolejny raz pytać:
„Dlaczego jeszcze tego nie przepracowałam?”
warto czasem zapytać:
„Co we mnie nadal potrzebuje zostać zauważone?”
Lubię to pytanie.
Sama czasem z nim zostaję.
I widzę też, jak często podczas sesji otwiera ono zupełnie inną rozmowę.
Bo wtedy nie próbujemy na siłę „zamknąć przeszłości”.
Zaczynamy zauważać, co z niej nadal jest żywe dzisiaj.

Bez pośpiechu.
Bez zawstydzania siebie.
Ale też bez udawania, że skoro minęło dużo czasu, to wszystko już na pewno jest dobrze.

Bo może uzdrawianie nie polega na powrocie do osoby, którą byliśmy przed tym, co się wydarzyło.
Przecież nie da się cofnąć życia.
Może chodzi bardziej o to, żeby coraz pełniej móc być osobą, którą jesteśmy teraz.
Z pamięcią.
Z doświadczeniem.
Czasem również ze smutkiem.
Ale z coraz większą możliwością wyboru, jak chcemy żyć dzisiaj.

Bo przeszłość może być częścią naszej historii.
Nie musi jednak pisać za nas kolejnych rozdziałów.

I ta myśl została dziś ze mną.
Może komuś z Was też się przyda.
— Sabina
Eternity – Przestrzeń Świadomego Rozwoju

Czy można mieć otwarte serce i nie stracić siebie?Ostatnio przeczytałam jedno zdanie i pomyślałam: oj tak… znam to miejs...
13/08/2026

Czy można mieć otwarte serce i nie stracić siebie?

Ostatnio przeczytałam jedno zdanie i pomyślałam: oj tak… znam to miejsce.
„Umysł zawsze boi się, że serce rozda wszystko, co mamy.”— Ram Dass

I znam je nie tylko z pracy z ludźmi.
Znam je również z własnego życia.
Ten moment, kiedy pierwszym odruchem jest: pomóc, odpowiedzieć, zrozumieć, być...

Bo przecież komuś jest trudno.
Bo ktoś potrzebuje.
Bo może wystarczy jeszcze trochę dać od siebie.

I znam też ten drugi głos, który pojawia się chwilę później:
Uważaj.
Czy znowu nie bierzesz za dużo na siebie?
Czy naprawdę musisz?
Czy możesz tym razem zostać przy sobie?

Myślę, że przez lata wielu z nas uczyło się otwierać serce, ale niekoniecznie uczono nas, jak pozostać przy sobie, kiedy serce jest otwarte.
I chyba właśnie dlatego to zdanie tak mnie zatrzymało.
Bo czasem wcale nie boimy się miłości.
Nie boimy się bliskości.
Nie boimy się nawet otworzyć serca.

Bardziej boimy się tego, co może się wydarzyć później.
Że jeśli się otworzę — ktoś będzie chciał więcej.
Jeśli okażę troskę — zacznę czuć się odpowiedzialna.
Jeśli powiem „tak” raz — trudno będzie później powiedzieć „nie”.
Jeśli dopuszczę kogoś blisko — znowu zabraknie miejsca dla mnie.
I zanim serce zdąży poczuć, umysł już zaczyna negocjować:
Ile mnie to będzie kosztować?
Czy mam na to siłę?
Czy znowu wezmę na siebie za dużo?
Czy jeśli otworzę te drzwi, będę potrafiła je później zamknąć?

Może znasz to miejsce.
Nie dlatego, że jesteś chłodna.
Nie dlatego, że przestałaś kochać.
Być może po prostu pamiętasz cenę, jaką kiedyś zapłaciłaś za bycie tą, która miała otwarte serce.
Tą, która rozumiała.
Wybaczała.
Pomagała.
Była dostępna.
Brała pod uwagę potrzeby wszystkich.
Dawała jeszcze trochę, chociaż sama była już zmęczona.

Ja też znam tę wersję siebie.
I z czasem coraz bardziej rozumiem, że problemem nigdy nie było to, że dawałam, kochałam czy chciałam być dla innych.

Problem zaczynał się wtedy, kiedy w tym wszystkim przestawałam sprawdzać, gdzie jestem ja.

Umysł pamięta chwile, kiedy życzliwość stała się obowiązkiem.
Pamięta, kiedy empatia zamieniła się w wyczerpanie.
Pamięta, kiedy miłość zaczęła oznaczać rezygnowanie z siebie.

Dlatego, kiedy serce znowu zaczyna się otwierać, pojawia się w nas strażnik:
Uważaj.
Nie za dużo.
Nie znowu.
Nie pozwól, żeby cię wykorzystano....

I może nie chodzi o to, żeby tego strażnika uciszyć.
Może warto go wysłuchać.
Bo prawdopodobnie kiedyś miał dobry powód, żeby się pojawić.

A potem powoli pokazać mu, że dzisiaj mamy więcej możliwości niż kiedyś.
Że możemy kochać inaczej.
Mogę mieć otwarte serce i jednocześnie mieć granice.
Mogę kochać i powiedzieć „nie”.
Mogę komuś współczuć i nie brać odpowiedzialności za jego życie.
Mogę pomagać i nie ratować.
Mogę być blisko i nie rezygnować z siebie.

Mogę powiedzieć:
„Rozumiem cię.”
bez automatycznego:„więc teraz muszę coś z tym zrobić”.

I tego sama ciągle się uczę.
Nie zamykać serca tylko dlatego, że kiedyś bolało.
Ale też nie otwierać go w taki sposób, żeby znowu zgubić siebie.

Serce może pozostać miękkie, a granice mogą pozostać mocne.
Jedno nie wyklucza drugiego.
Może właśnie na tym polega dojrzalsza miłość — również miłość do siebie.

Nie taka, w której mniej kochamy.
Tylko taka, w której nie musimy już opuszczać siebie, żeby być blisko drugiego człowieka.

I zostawię Ci dzisiaj pytanie, które zostawiam również sobie:
Czego naprawdę się boję, kiedy boję się otworzyć serce?

Tego, że będę kochać?
Czy tego, że kochając…
znowu zapomnę o sobie?

Sabina
Eternity – Przestrzeń Świadomego Rozwoju
Powrót do siebie. Kontakt. Świadomość.

Ram Dass jest jednym z tych ludzi, których lubię czytać i do których myśli co jakiś czas wracam. Lubię jego kierunek — m...
10/08/2026

Ram Dass jest jednym z tych ludzi, których lubię czytać i do których myśli co jakiś czas wracam.
Lubię jego kierunek — mniej walki z życiem, więcej obecności, świadomości i zgody na to, że nie wszystko musi potoczyć się według naszego planu.

I jest jedno jego pytanie, które ostatnio chodzi za mną szczególnie mocno ”Gdyby wszystko w twoim życiu potoczyło się dokładnie tak, jak tego oczekiwałaś, twoje życie nie byłoby nawet w połowie tak interesujące, jak się okazało, prawda?”

Uśmiechnęłam się, kiedy to przeczytałam.
Bo coś w tym jest.

A zaraz potem pomyślałam, że jest w tym również coś trochę bolesnego.
Bo chyba każdy z nas miał kiedyś w głowie jakiś obraz swojego przyszłego życia…
Nie zawsze bardzo konkretny. Ale jednak gdzieś tam był.

W tym wieku będę już…Będę miała…
Będę mieszkała…
Będę z kimś…Moje dzieci…
Moja praca…
Moje życie będzie wyglądało…

I nagle zaczynasz to zauważać trochę wyraźniej.

Może dlatego ten temat jest mi teraz szczególnie bliski.
W tym miesiącu znowu mam urodziny.
Niedawno wróciłam też z wakacji w rodzinnych stronach. Były spotkania z rodziną, ze starymi znajomymi, z ludźmi, których nie widziałam od lat. Były miejsca, które kiedyś były częścią mojego codziennego życia. Wspomnienia. Rozmowy. Stare historie.

I jest coś szczególnego w takich powrotach.
Patrzysz na kogoś, kogo znałaś 20 czy 30 lat temu, patrzysz na stare zdjęcia, wracasz do znajomych miejsc… i przez chwilę spotykają się ze sobą dwie wersje Ciebie.
Ta, którą byłaś wtedy — z jej planami, marzeniami i wyobrażeniami o przyszłości.
I ta, którą jesteś dzisiaj.

I gdzieś pomiędzy nimi jest całe życie, które się wydarzyło.
Ludzie, którzy przyszli i odeszli.
Decyzje, które zmieniły kierunek.
Rzeczy, których nigdy nie planowałaś, a które stały się ważną częścią Twojego życia.
I takie, o których byłaś kiedyś przekonana, że na pewno się wydarzą… a jednak się nie wydarzyły.

Urodziny też mają w sobie coś takiego. Jakby na chwilę zatrzymywały czas i pytały:
„No dobrze… czy jestem dzisiaj tam, gdzie kiedyś myślałam, że będę?”
I czasem odpowiedź brzmi: Nie.

Kurczę… ja naprawdę myślałam, że moje życie będzie wyglądało inaczej.
I wcale nie znaczy to, że jest złe.
Kurczę… ja naprawdę myślałam, że moje życie będzie wyglądało inaczej.
I wcale nie znaczy to, że jest złe.
To jest właśnie ciekawe.
Możesz kochać ludzi, których masz obok.
Możesz być wdzięczna za wiele rzeczy.
Możesz mieć dobre życie.
A jednocześnie czuć żal za czymś, co nigdy się nie wydarzyło.

Za związkiem, który miał przetrwać.
Za rodziną, która miała wyglądać inaczej.
Za pracą, która miała dawać więcej sensu.
Za miejscem, do którego miałaś dojść.
Za marzeniem, które odkładałaś, bo zawsze było coś ważniejszego.

Czasem nawet za sobą.
Za tą kobietą, którą kiedyś myślałaś, że będziesz.
Są straty, po których nikt nie składa nam kondolencji.
Bo przecież nikt nie umarł.
A jednak coś trzeba pożegnać.
Może właśnie dlatego czasami potrzebujemy przeżyć również małą żałobę po życiu, które się nie wydarzyło.
Nie po to, żeby ugrzęznąć w przeszłości.
Tylko żeby zobaczyć, czy jakaś część nas nadal nie stoi przy dawnym obrazie życia i nie czeka.

Jeszcze trochę…
Może wszystko wróci na właściwy tor.
Może jednak będę tam, gdzie miałam być.
Tylko…
skąd właściwie wiem, gdzie miałam być?

To pytanie zatrzymuje mnie chyba najbardziej.
Bo może czasem największym ciężarem nie jest nawet życie, które mamy.
Może jest nim ciągłe porównywanie go z życiem, które stworzyłyśmy kiedyś w swojej głowie.
Z wersją siebie, która miała być bardziej odważna.
Bardziej spełniona.
Mieć mniej lęku.
Lepsze relacje.
Więcej pieniędzy.
Podejmować właściwe decyzje.
Już „wiedzieć, czego chce”.

A przecież tamta kobieta nie wiedziała tego, co wiem dzisiaj.
Nie wiedziała, kogo spotkam.
Kogo stracę.
Co mnie zatrzyma.
Co mnie zmieni.
Jakie decyzje podejmę.
Czego będę musiała się nauczyć.
I ile razy jeszcze będę zaczynać od nowa.

Może więc przychodzi taki moment, kiedy trzeba przestać wymagać od dzisiejszej siebie, żeby spełniła wszystkie obietnice złożone przez kobietę, którą byłyśmy wiele lat temu.
I nie oznacza to rezygnacji.
Pożegnać nie oznacza zrezygnować.
Akceptacja też nie oznacza:„Tak miało być.”
Czasem oznacza po prostu:„Tak jest.”
A to ogromna różnica.
Bo kiedy przestaję walczyć z tym, że moje życie nie wygląda tak, jak kiedyś miało wyglądać…
mogę wreszcie naprawdę zobaczyć, jak wygląda teraz.

I zamiast pytać:
„Dlaczego nie jestem tam, gdzie powinnam być?”
mogę zapytać:
„Skoro jestem właśnie tutaj… czego chcę teraz?”

Nie czego chciałam 20 czy 30 lat temu.
Nie czego oczekiwali ode mnie inni.
Nie czego „powinnam” chcieć w moim wieku.
Nie co wypada.

Czego chcę ja — dzisiejsza?
Bo może niektóre marzenia rzeczywiście trzeba pożegnać.
Ale inne…może potrzebują tylko nowej formy.

Może nie wydarzą się tak, jak kiedyś sobie wyobrażałaś.
Może wydarzą się inaczej.
Później.
Spokojniej.
Odważniej.
Bardziej po Twojemu.

Dlatego zostawię sobie i Tobie dzisiaj trzy pytania.
Za jaką wersją swojego życia jeszcze tęsknię?
Co tak naprawdę miało mi to życie dać?
Miłość?
Bezpieczeństwo?
Wolność?
Bycie ważną?
Spokój?
Spełnienie?
Poczucie, że naprawdę żyję?
I może najważniejsze:
Czy to, za czym tęsknię, naprawdę zniknęło…
czy tylko potrzebuje dziś zupełnie innej formy?

Może życie nie potoczyło się zgodnie z planem.
Ale przecież…
ono nadal się toczy.
I może właśnie dzisiaj nie chodzi już o to, żeby dogonić życie, które kiedyś sobie wyobraziłaś.
Może chodzi o to, żeby naprawdę spotkać się z tym, które jest.
I zobaczyć, co jeszcze chcesz z nim zrobić.

Sabina
Eternity – Przestrzeń Świadomego Rozwoju
Powrót do siebie. Kontakt. Świadomość.

Wczorej podczas sesji usłyszałam zdanie– Ja już naprawdę nie wiem, czego chcę...Siedziała naprzeciwko mnie mądra, piękna...
06/08/2026

Wczorej podczas sesji usłyszałam zdanie
– Ja już naprawdę nie wiem, czego chcę...

Siedziała naprzeciwko mnie mądra, piękna kobieta.
Dorosła.
Odpowiedzialna.
Taka, o której większość powiedziałaby „Ona ma wszystko poukładane.”

A jednak w jej oczach było tyle smutku.
I nagle pomyślałam, że zagubienie chyba właśnie tak wygląda.

Codziennie wstajesz.
Jedziesz tą samą drogą do pracy.
Robisz zakupy.
Rozmawiasz z ludźmi.
Wracasz do domu.

I któregoś dnia orientujesz się, że ostatnich kilku kilometrów w ogóle nie pamiętasz.
Jechałaś na autopilocie.

Z życiem chyba bywa podobnie.
Można przez lata robić wszystko „tak jak trzeba”.
Być odpowiedzialną.
Dzielną.
Pomagać.
Ogarniać, "kobieta Mocy" ...
I nawet nie zauważyć momentu, w którym coraz mniej słychać siebie.

Podczas sesji czy warsztatu często widzę, że kiedy ktoś mówi:„Nie wiem już, czego chcę…”to wcale nie oznacza, że wszystko się rozsypało.

Czasem to pierwszy moment od bardzo dawna, kiedy człowiek przestaje odpowiadać tak, jak wypada...
i zaczyna wsłuchiwać się w to, co naprawdę czuje.

Nie po to, żeby od razu znaleźć odpowiedź. Bo przeciez nie wszystko trzeba wiedzieć od razu.

Czasem wystarczy zatrzymać się na tyle, żeby usłyszeć pytanie.

Może problem nigdy nie polegał na tym, że zgubiłaś drogę.
Może po prostu przez długi czas szłaś drogą, która prowadziła coraz dalej od Ciebie.

A może właśnie teraz po raz pierwszy zatrzymujesz się i rozglądasz.
Nie po to, żeby zawrócić.
Nie po to, żeby wszystko zmienić.

Tylko po to, żeby sprawdzić...czy kolejny krok będzie naprawdę Twój.

🌿 ...Czy był w Twoim życiu taki moment, kiedy zatrzymałaś się i pomyślałaś Chwileczkę... a czego ja właściwie chcę?

Są takie podróże, które mają trochę inny wymiar…Dla wielu z nas, którzy mieszkamy za granicą, wakacyjny wyjazd do Polski...
28/07/2026

Są takie podróże, które mają trochę inny wymiar…

Dla wielu z nas, którzy mieszkamy za granicą, wakacyjny wyjazd do Polski to nie tylko urlop. To powrót do miejsc, które kiedyś były codziennością.
Do rodzinnego domu.
Do ulic, które zna się na pamięć.
Do ludzi, z którymi kiedyś spędzało się każdą przerwę w szkole czy długie letnie wieczorynka podwórku….

I przyznam, że zawsze fascynują mnie te powroty.

Bo jadąc „tam”, wydaje nam się, że jedziemy tylko odwiedzić rodzinę czy spotkać starych znajomych. A często wracamy z czymś znacznie cenniejszym – z większym zrozumieniem siebie.

Nagle zauważam, że w pewnych miejscach czuję się dokładnie tak samo jak kiedyś… albo wręcz przeciwnie – z ogromnym spokojem odkrywam, że już nie jestem tą samą osobą.

Spotykam koleżankę, z którą nie widziałam się od dwudziestu lat, i po kilku minutach rozmowy okazuje się, że czas gdzieś się rozpłynął. Rozmawiamy, śmiejemy się, wspominamy… a jednocześnie widzimy, ile wydarzyło się po drodze. Ile doświadczeń nas ukształtowało.

Czasami wracają też emocje. Te przyjemne i te trudniejsze.

Nasz układ nerwowy, nasze ciało i pamięć noszą w sobie historię miejsc i relacji. Nie po to, żeby nas zatrzymać w przeszłości, ale żeby pokazać, co już zostało domknięte… a co jeszcze prosi o uwagę.

Coraz częściej myślę, że rozwój osobisty nie dzieje się tylko podczas warsztatów, terapii czy czytania książek.

On dzieje się właśnie tam.
Przy rodzinnym stole.
Podczas spaceru po dawnym osiedlu.
W rozmowie z mamą, tatą, siostrą, dawnym kolegą.
W chwili, gdy zauważasz, że reagujesz inaczej niż kiedyś.

I wtedy uśmiechasz się do siebie.

Bo widzisz, jak długą drogę już przeszłaś.
A może jeszcze wyraźniej widzisz, jaki jest Twój kolejny krok.

Życzę Nam aby te wakacyjne powroty były nie tylko spotkaniem z bliskimi, ale również pięknym spotkaniem z samym sobą.

Bo czasem najważniejsza podróż zaczyna się dokładnie tam, skąd kiedyś wyjechaliśmy.

💚 A jak jest u Was? Czy podczas tegorocznych wakacji wydarzył się moment, który skłonił Was do zatrzymania i spojrzenia na siebie z nowej perspektywy? U mnie tak, nowo narodzone maleństwo w rodzinie, rozmowa z siostrą o tym czasie gdy byłyśmy małe , odwiedzenie grobu rodziców, …. Dziś starzy przyjaciele ….co te 30 lat nam przyniosło ?….
Życzę wszystkim dobrego radosnego lata i odpoczynku 🍀💫🌞

23/06/2026
21/06 🤗
23/06/2026

21/06 🤗

💫🌹Dziękuję za obecność, otwartość, zaufanie, śmiech, wzruszenia, rozmowy i za współtworzenie tej pięknej przestrzeni. To...
23/06/2026

💫🌹

Dziękuję za obecność, otwartość, zaufanie, śmiech, wzruszenia, rozmowy i za współtworzenie tej pięknej przestrzeni. To właśnie dzięki Wam takie spotkania stają się żywe, prawdziwe i pełne znaczenia.

Szczególnie ciepło witam osoby, które po raz pierwszy dołączyły do wydarzeń Eternity. Cieszę się, że nasze drogi mogły się spotkać właśnie tutaj. Tworzę tę przestrzeń i pielęgnuję ją od serca od wielu lat, dlatego z radością powitam Was również na kolejnych warsztatach i spotkaniach. Drzwi Eternity pozostają dla Was otwarte. 💚

Ciepłe myśli kieruję także do tych, którzy planowali być z nami, lecz okoliczności poprowadziły ich tego dnia gdzie indziej. W jakiś sposób byliście jednak obecni — w moich myślach, intencjach i w przestrzeni tego spotkania .

Dziękuję również osobom, które współtworzyły ten dzień:

💚 Agnieszce Herdan za Biodanzę, ruch, spotkanie i energię tańca.( Biodanza Agnieszka Herdan)

💚 Annie Poprawskiej za koncert mis i gongów oraz dźwięki, które otulały, wyciszały. ( Anna Poprawska)

Niech wianki i ziołowe miotełki przypominają Wam o intencjach zasianych tego dnia. Niech wszystko, co zostało zaproszone podczas medytacji, rozwija się i odnajdzie swoją drogę tam, gdzie jest najbardziej potrzebne, a wspomnienie wspólnego bycia, rozmów, śmiechu i kobiecego kręgu pozostanie z nami jeszcze na długo. 🌿

Dziękuję za współtworzenie tej przestrzeni.

Z wdzięcznością,
Sabina Jablonska
Eternity – Przestrzeń Świadomego Rozwoju 💚

Adresse

Belgia
Brussels

Notifications

Soyez le premier à savoir et laissez-nous vous envoyer un courriel lorsque Eternity Przestrzeń Świadomego Rozwoju -sesje i warsztaty publie des nouvelles et des promotions. Votre adresse e-mail ne sera pas utilisée à d'autres fins, et vous pouvez vous désabonner à tout moment.

Contacter La Pratique

Envoyer un message à Eternity Przestrzeń Świadomego Rozwoju -sesje i warsztaty:

Raccourcis

Partager