18/05/2026
Mijał 23 dzień wędrówki mr Rodzynka przez Pustynię Błędowską. Zmęczony mr Rodzynek postanowił w końcu przysiąść i odpocząć, tak się złożyło, że właśnie zbliżał się zachód słońca. Wędrowiec zdjął plecak, napił się wody, której nie zostało mu już wiele, rozłożył koc i się położył, otulając się powiewem ciepłego wiatru. Po krótkiej chwili, mr Rodzynek zbudził się i słyszy pewien głos:
-Panie Rodzynku, Panie Rodzynku!
-Kto mówi? - zmieszał się mr Rodzynek
-To nie jest teraz istotne. W ciągu dnia, gdy się zbudzisz, spotkasz Diabła. Musisz zachować czujność i spokój. Nadszedł czas Twej próby.
-Czyli ja wciąż śpię? - spytał zaskoczony, ale nie uzyskał odpowiedzi od tajemniczego głosu.
Słońce zaczęło powrót na szychtę, poranny gorąc wybudzil mr Rodzynka, co było znakiem do dalszej wędrówki.
Po około godzinie mr Rodzynek usłyszał świst, zatrzymał się, lecz nie zauważając nikogo wokół uznał, że to powiew wiatru. Po kilku chwilach świst zabrzmiał ponownie, lecz tym razem inaczej - jak gwizd. Mr Rodzynek zatrzymał się i zaczął spoglądać wokół siebie, nagle krzyknął:
-Wyłaź! Wiem ktoś ty i pocoś tu się przypałętał!
Nastała cisza, pustynny wiatr schował się w jaskiniach w obliczu tej napiętej sytuacji. Nagle zabrzmiał głos:
-Witaj, witaj, Rodzynku. Widzę, że mnie wyczekiwałeś, zapewny ten stary wariat Cię uprzedził, że zamierzam żłożyć Ci wizytę.
-Nie przedłużaj, do rzeczy.
-Widzisz Rodzynku, jam pan piękności, jam pan śliczności, jam pan wszelkiej możliwości. Poproś, spytaj i zapytaj, dam Ci wszystko, czego nimasz!
-Brednie...
-Żadne brednie, mój Ty suchy, wiesz że daję wprawiam wszystko w ruchy! Powiedz, czego żądasz, a dostaniesz to od ręki, wszystko, wszystko, wszystko, wszędzi!
-Wszystko powiadasz... - zamyślił się mr Rodzynek i zaczął rozważać propozycję zjawy. Postanowił jednak dopytać:
- A więc, czy to wszystko... to naprawdę wszystko?
- W rzeczy samej, samiusieńkiej!
- Dobrze więc, skoro możesz dać wszystko...
- No słucham, słucham - zaochocił się Diaboł
- Jeśli możesz mi dać wszystko, to usuń się z mej drogi, bo próbuję znaleźć Czara.
Diabeł zmieszał się i wyparował, niczym ostatnie krople w butelce mr Rodzynka.
Mr Rodzynek wyruszył dalej w drogę, a jego kolejne przygody wiązały się z halucynacjami z odwodnienia i hospitalizacją.