04/26/2026
Parę tygodni temu miałam przyjemność poprowadzić warsztaty w społeczności Nowa Ja. Przyglądałyśmy się razem z uczestniczkami zagadnieniu podświadomości oraz jej postrzeganiu i rozumieniu z różnych perspektyw i podejść -nie tylko psychologicznych czy akademickich, ale również w formie bardziej rozszerzonej, zahaczając o Joseph Murphy, Dolores Cannon czy channelingi.
W tych koncepcjach podświadomość była pokazywana z różnych stron interpretacji i zrozumienia. I jak już wspominałam, jedną z osób, o których rozmawiałyśmy, był właśnie Joseph Murphy i jego rozumienie podświadomości jako tej części umysłu, która przyjmuje to, co do niej trafia - i zaczyna to odtwarzać w naszym doświadczeniu.
I właśnie dzisiaj, w tym artykule, chciałabym rozszerzyć wątek tej kreacji naszej rzeczywistości.
Joseph Murphy publikował swoje idee już w latach 50. i 60., a jego najbardziej znana książka, Potęga podświadomości, ukazała się w 1963 roku. Opierał się na pracy z podświadomością, afirmacjach, wierze oraz przekonaniu, że umysł realnie wpływa na życie człowieka.
Murphy często porównywał naszą podświadomość do gleby, do ziemi. Ziemia nie ocenia tego, co zasiejesz. Jeśli zasiejesz coś regularnie - zaczyna to rosnąć.
I dokładnie tak samo działa nasza podświadomość.
Jak to działa krok po kroku?
Pojawia się myśl.
Zaczynasz ją powtarzać.
Pojawia się emocja.
I to zapisuje się coraz głębiej.
A podświadomość zaczyna traktować to jako coś prawdziwego i działać w zgodzie z tym.
W tym podejściu podświadomość nie tylko reaguje - ale współtworzy nasze doświadczenie na podstawie tego, co do niej trafia.
Choć Joseph Murphy mówił o tym już kilkadziesiąt lat temu, współcześnie podobny kierunek myślenia rozwinął Joe Dispenza.
Pojawił się on znacznie później, a jego popularność wzrosła szczególnie po filmie What the Bleep Do We Know!? oraz po publikacji książek takich jak Breaking the Habit of Being Yourself.
To, co u Murphy’ego było opisywane językiem podświadomości, sugestii i wiary, Dispenza zaczął tłumaczyć poprzez neuronaukę, neuroplastyczność mózgu oraz wpływ emocji na ciało.
Murphy mówił, że podświadomość przyjmuje wszystko, co regularnie do niej kierujemy.
Dispenza poszedł krok dalej, pokazując, że powtarzana myśl nie pozostaje jedynie „myślą” - staje się emocją, reakcją chemiczną organizmu, a z czasem także naszym automatycznym sposobem życia.
Innymi słowy, nie tylko myślimy swoje życie, ale dosłownie uczymy ciało, kim jesteśmy. Jeśli każdego dnia karmimy siebie lękiem, napięciem czy poczuciem braku, organizm zaczyna traktować ten stan jako normę. A wtedy nie tworzymy nowej rzeczywistości, lecz nieświadomie odtwarzamy starą.
Murphy mówił: „Podświadomość nie ocenia - przyjmuje to, co jej powtarzasz.”
Dispenza dodaje: „Powtarzana myśl staje się emocją, emocja staje się stanem chemicznym organizmu, a ten stan zaczyna tworzyć nasze decyzje, zachowania i doświadczenia.”
I to jest piękne połączenie.
Nie chodzi więc wyłącznie o „pozytywne myślenie”, jak często upraszczamy nauki Murphy’ego. Chodzi o coś znacznie głębszego. O to, że człowiek nie tworzy swojej rzeczywistości jedynie poprzez pojedyncze myśli, ale poprzez powtarzalny stan wewnętrzny, w którym żyje każdego dnia.
Joseph Murphy mówił o sile sugestii i programowania podświadomości. Natomiast, Joe Dispenza poszedł krok dalej, pokazując, że nasze ciało dosłownie uczy się emocji.
Jeśli codziennie żyjemy w lęku , ciało staje się lękiem. Jeśli codziennie żyjemy w napięciu, organizm uznaje napięcie za normę. I właśnie wtedy nie tworzymy życia świadomie - lecz odtwarzamy zapisane wzorce.
To jak właściwie nasze myśli kreują rzeczywistość?
Nie w sposób magiczny. Nie dlatego, że Wszechświat „spełnia życzenia” na zawołanie.
Ale dlatego, że to, co myślimy najczęściej, zaczyna wpływać na to, jak się czujemy, jak podejmujemy decyzje, co zauważamy i w jaki sposób reagujemy na świat.
Nasza rzeczywistość nie tworzy się najpierw na zewnątrz - ona zaczyna się wewnątrz.
Myśl uruchamia emocję.-Emocja tworzy stan.-Stan wpływa na nasze wybory.-Wybory budują działania.- A działania tworzą życie, które później nazywamy „naszą rzeczywistością”.
Jeśli ktoś codziennie myśli:
„Nie jestem wystarczająco dobra.”
„Na pewno mi się nie uda.”
„Ludzie mnie odrzucą.”
- to nie jest tylko wewnętrzny dialog. To staje się sposobem patrzenia na świat.
Taka osoba inaczej wchodzi w relacje, inaczej podejmuje decyzje, częściej się wycofuje, mniej ufa sobie, szybciej rezygnuje.
I potem mówi:
„Widzisz, właśnie taka jest moja rzeczywistość.”
Tymczasem bardzo często nie jest to obiektywna prawda , lecz rzeczywistość filtrowana przez zapisane przekonania.
I dokładnie tak działa podświadomość. Nie wybiera za nas świadomie. Ale prowadzi nas tam, gdzie już „zna drogę”.
Dlatego zmiana życia tak często nie zaczyna się od działania, ale od zauważenia:
Jaką historię o sobie codziennie sobie opowiadam?
Bo jeśli przez lata powtarzamy sobie, że jesteśmy niewystarczające, niewidzialne, spóźnione, niegotowe - podświadomość nie dyskutuje. Ona przyjmuje to jako instrukcję. I właśnie dlatego praca nad zmianą nie polega wyłącznie na afirmacjach.
Polega na wejściu głębiej - do miejsca, w którym powstał pierwszy zapis.
Do pierwszego „nie mogę”.
Do pierwszego „nie zasługuję”.
Do pierwszego „muszę zasłużyć na miłość”.
Bo dopiero tam zaczyna się prawdziwa transformacja. I może właśnie dlatego tak wiele kobiet, kiedy zaczyna pracę z podświadomością, mówi:
„Ja nie uczę się czegoś nowego.Ja sobie coś przypominam.”
I na zakończenie zostawiam was z refleksją :
A może właśnie to jest klucz. Nie tworzenie siebie od nowa. Ale powrót do siebie - sprzed wszystkich cudzych przekonań.