20/08/2026
Przez większość życia byłam tą, która sobie radzi.
Odpowiedzialna. Ogarnięta. Taka, na której można polegać.
Bardzo wcześnie nauczyłam się, że trzeba być silną, nie zawodzić i najlepiej radzić sobie samemu.
I długo nawet nie widziałam w tym problemu.
Tylko że za tę „siłę” płaciłam coraz więcej.
⬇️⬇️⬇️
Ciągłym napięciem.
Analizowaniem.
Braniem na siebie zbyt wiele.
Trudnością w odpuszczaniu.
I przekonaniem, że to ja muszę sobie ze wszystkim poradzić. 💔
Jedną z najtrudniejszych rzeczy było dla mnie zrobienie czegoś zupełnie odwrotnego:
poproszenie o pomoc.
To wzbudzało ogromny lęk. Bo prosząc o pomoc, musiałam dopuścić możliwość, że nie wszystko zrobię sama. Że ktoś zobaczy, że czegoś nie wiem, nie potrafię albo po prostu nie mam już siły.
I wtedy wydarzyło się coś, czego wcześniej właściwie sobie nie dopuszczałam:
kiedy zaczęłam prosić o pomoc — pomoc zaczęła przychodzić.
Nie musiałam już wszystkiego nieść sama i zaczęłam żyć się i wiele lepiej.
Oczywiście zmiana tego sposobu funkcjonowania nie wydarzyła się w jednym momencie. To była praca.
Ale właśnie dlatego tak dobrze rozumiem kobiety, które siadają naprzeciwko mnie i mówią:
„Ja zawsze sobie radziłam. Tylko już nie mam siły cały czas sobie radzić.”
I być może terapia nie musi zaczynać się od momentu, w którym już kompletnie nie dajesz rady.
Czasem zaczyna się właśnie od tego, że pierwszy raz pozwalasz sobie nie radzić ze wszystkim sama.
Jeśli czujesz, że jesteś właśnie w takim miejscu — informacje o konsultacjach znajdziesz w bio. 🩷
A Tobie łatwo jest powiedzieć komuś wprost: „potrzebuję pomocy”?
psycholog • psychoterapia • proszenie o pomoc • silna kobieta • przeciążenie • lęk • zamartwianie • analizowanie • nadmierna odpowiedzialność • stawianie granic